Forum DDN - Drogowskazy do Nieba.
  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 5 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Autor Wiadomość
Admin_DDN
 Tytuł: 20 VII - św. Eliasz, prorok
PostNapisane: 5 lip 2014, o 21:33 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6492
Skąd: Polska
20 lipca - Eliasz, prorok


Obrazek


Eliasz to jeden z największych proroków Starego Testamentu. Żył w IX w. przed Chrystusem. Swą działalność rozwijał zwłaszcza za rządów króla Achaba (874-853); zakończył ją za czasów króla Ochozjasza (853-852). Wspomina go Księga Kronik, ale znany jest przede wszystkim dzięki Księgom Królewskim.
Poczynając od 17 rozdziału, Pierwsza Księga Królewska przekazuje nam relacje, które ani nie są jednolite, ani też nie pochodzą z tych samych źródeł. We wskazanym rozdziale prorok pojawia się nagle, bez podania jakichkolwiek informacji o jego wcześniejszym życiu. Wiadomo tylko, że przybył z Zajordanii, nie wiemy jednak, jaką miejscowość oznacza Tiszbe w Gileadzie. Jego imię wyznacza równocześnie program działalności - oznacza bowiem "Jahwe jest moim Bogiem".
Eliasz interweniuje w chwili, gdy sojusz Tyru i Samarii, usankcjonowany małżeństwem Izebel z Achabem, zagraża monoteizmowi izraelskiemu. Razem z Izebel, w Izraelu zakorzenił się kult Baala, prastarego bóstwa semickiego, czczonego jako pan deszczu i pogody, wegetacji i płodności. Wiara w Jahwe stała się czymś politycznie podejrzanym. Eliasz przeciwstawiał się tej politycznej dominacji nad religią. Głosił, że jedynym Panem natury jest Jahwe - i dlatego przeciwstawiał się kultowi bożka, obwieszczając suszę. Zakończyło ją widowisko na Karmelu. Niedaleko górskiego cypla, gdzie czczono Baala-Adonisa, prorok wzniósł ołtarz, a potem znalazł potwierdzenie dla swej żarliwej wiary. Scenę zakończyła masakra kapłanów Baala, ale na wieść o tej masakrze Izebel jeszcze bardziej zawzięła się na proroka. Musiał on ratować się ucieczką.



Obrazek
Prorok Eliasz

Poszedł wtedy na górę Horeb, jakby w pielgrzymce do źródeł wiary Izraela. Doznał tam tego, czego doznali w czasie swej wędrówki Izraelici, zmierzający do Ziemi Obiecanej. Bóg objawił mu się nie jak Mojżeszowi wśród błyskawic i grzmotów, ale pośród delikatnego powiewu, jakby dla uwypuklenia duchowego aspektu tej samej religii. Ukazał mu zarazem przyszłość i zapewnił go o proroczej sukcesji i zmianie dynastii.
Potem dowiadujemy się o interwencji proroka w sprawie winnicy Nabota. Wreszcie w pierwszych rozdziałach Drugiej Księgi Królewskiej znajdujemy trudne teksty o wyniesieniu Eliasza, a w nich powtórzenia i zwroty, które częściowo dotyczą może Elizeusza. Bibliści dyskutują o ich charakterze, niektórzy sądzą, że poprzez obrazy autor chciał tu opisać rzeczywistości niewidzialne. W każdym razie wpływ Eliasza na następcę, który kontynuował jego dzieło, był ogromny.

Malachiasz uczyni z Eliasza prototyp proroka zapowiadającego Mesjasza, a wreszcie sam Chrystus nazwie Jana Chrzciciela Eliaszem, który miał przyjść. Dla współczesnych Chrystusowi Eliasz był już tym, który ucieleśniał nadzieje mesjańskie, prorokiem przebywającym u Boga i żyjącym już życiem Bożym. Nic dziwnego, że dla chrześcijan stał się później wzorem życia doskonałego, a jeszcze później patronem wspólnot mniszych osiadłych na Karmelu. Kojarzył się łatwo z Najświętszą Maryją Panną, pełną łaski, żyjącą życiem Bożym w swym pełnym skromności ukryciu. Grecy wspominali proroka razem z Elizeuszem w dniu 20 lipca. Łacinnicy czynili to początkowo 17 czerwca, ale potem poszli za zwyczajem greckim.

Zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego (nr 61), "patriarchowie i prorocy oraz inne postacie Starego Testamentu byli i zawsze będą czczeni jako święci we wszystkich tradycjach liturgicznych Kościoła". Najbardziej znanymi postaciami Starego Testamentu, uznawanymi za osoby święte, są - oprócz Eliasza - także Abraham, Mojżesz, Dawid i Elizeusz, ponadto często również Adam i Ewa.


źródło: http://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/07-20d.php3

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 20 VII - św. Eliasz, prorok
PostNapisane: 5 lip 2014, o 21:35 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6492
Skąd: Polska
Duchowość karmelitańska.

http://karmel.pl/duchowosc/index4.php


Duchowy ojciec zakonu karmelitańskiego
Jerzy Zieliński OCD

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa, a także w okresie wypraw krzyżowych, Stary Testament cieszył się wyjątkowym zainteresowaniem wiernych. Czytano go i rozważano w czasie zgromadzeń liturgicznych, najczęściej jednak medytowano nad nim w samotności. Szacunek okazywany świętym Księgom szedł w parze z szacunkiem i czcią, jakimi cieszyły się postacie biblijnych proroków i miejsca związane z ich działalnością. Eliasz, którego imię znaczy "Jahwe jest moim Bogiem" (hebr. 'eliijahu), był jednym z najbardziej popularnych. Czczony obecnie przez trzy monoteistyczne religie: chrześcijaństwo, judaizm i islam, wywarł ogromny wpływ na duchowość karmelitańską.

Początki zakonu karmelitańskiego i jego mistycznej tradycji otacza atmosfera tajemnicy. Stwierdzenie to może wydać się dziwne zważywszy, że troje spośród jego wybitnych świętych: św. Jan od Krzyża, św. Teresa z Awili i św. Teresa od Dzieciątka Jezus to doktorzy Kościoła, a więc ludzie, których autorytet w dziedzinie życia wiary został przez niego uznany, a doktryny duchowe zaliczone do wyjątkowych pereł jego skarbnicy. Gdy sięgniemy do początków franciszkanów czy dominikanów, zawsze staną przed nami postacie św. Franciszka z Asyżu i św. Dominika. Dzięki specjalnemu Bożemu powołaniu przeżywają oni swoje osobiste nawrócenie i wyjątkową bliskość Boga; następnie przykładem życia pociągają za sobą pierwszych uczniów i piszą dla nich regułę. Historyczne początki karmelitów odbiegają od tego schematu. W odróżnieniu od innych zakonów, nie mają oni wielkiej charyzmatycznej postaci jako swego fundatora. Trudno jest również wskazać dokładną datę ich powstania. Początki zakonu wiążą się z grupą łacińskich pustelników zainspirowanych życiem i działalnością proroka Eliasza, którzy przybyli na wzgórza Karmelu z Europy w okresie pierwszych wypraw krzyżowych, na przełomie XII i XIII wieku. Ci świątobliwi mężowie osiedlili się w grotach niewielkiej doliny, powstałej z koryta wyschłej niegdyś rzeki, żyjąc oddzielnie. Miejsce to zwane jest obecnie wadi 'ain es-Siah. Jeden z nich, noszący imię Brokard, doprowadził do powstania wspólnoty, którą skupił wokół kaplicy dedykowanej Dziewicy Maryi. Zatroszczył się także o prawny status grupy, zabiegając - między rokiem 1206 a 1214 - u św. Alberta, patriarchy Jerozolimy, o regułę, która oddawałaby ich sposób życia.

Powodem, dla którego wzgórza Karmelu tak nieodparcie przyciągały uwagę pustelników, był fakt, że Eliasz zamieszkiwał je wiele wieków wcześniej i z nimi związał swoją prorocką misję. Rzadko się zdarzało, aby jakiś pielgrzym, przechodząc przez te imponujące biblijne wzgórza w drodze do Jerozolimy, nie wspomniał o tym w swoich relacjach. Ponadto Prorok był uważany przez Ojców Kościoła zarówno Wschodu, jak i Zachodu, oraz przez literaturę pustelniczą za twórcę i wzór życia pustelniczego. Autor Regula solitariorum stwierdza w tym względzie: "Wielu często zastanawiało się nad tym, kto był pierwszym pustelnikiem. Niektórzy z nich, sięgając do historii, powiadają, że życie pustelnicze było zapoczątkowane przez św. Eliasza" (Grimlaicus, Regula solitariorum, PL 103, 578-579). Św. Hieronim pisze natomiast: "Każde powołanie ma swego doskonałego przedstawiciela za patrona. Biskupi i kapłani jako wzór mają Apostołów i ludzi przejętych duchem apostolskim; powinni więc starać się być ich godnymi naśladowcami, ponieważ współuczestniczą w ich chwale. My natomiast, pustelnicy, chcemy naśladować Pawłów, Antonich, Julianów, Makarych i - jeżeli można odwołać się do autorytetu Pisma Świętego - naszych przywódców, Eliasza i Elizeusza oraz ich duchowych synów, którzy żyli wśród pól w odosobnieniu i rozbijali swe namioty nad wodami Jordanu" (Epistola 58 ad Paulinum, PL 22, 583). Głębokie przekonanie pustelników z Karmelu, że dziedziczą ducha Eliasza, wycisnęło na zakonie karmelitańskim szczególne znamię. Prorok uznawany jest przez karmelitów za duchowego ojca i prototyp świętości karmelitańskiej.


źródło: http://karmel.pl/duchowosc/eliasz/baza.php?id=01

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 20 VII - św. Eliasz, prorok
PostNapisane: 5 lip 2014, o 21:37 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6492
Skąd: Polska
Wzór łączenia modlitwy z pracą apostolską
Jerzy Zieliński OCD

Prorocka działalność Eliasza to nieustanne przeplatanie się samotności, modlitwy i milczenia z dokonywaniem wielkich dzieł: nauczaniem ludu, upominaniem i namaszczaniem królów. Są to dwa oblicza jednej misji Proroka. W jego życiu Karmel odnalazł dla siebie drogę łączenia tego, co wydawać się może nie do pogodzenia: przebywania na samotności i kontemplacji ze służbą ludziom. Samotność i modlitwa karmelity mają charakter apostolski. Mają o tyle sens, o ile są w służbie dusz ludzkich i dobra Kościoła. Modlitwa jest źródłem prawdziwego apostolstwa, a apostolat przynagleniem do modlitwy, ponieważ - jak zauważył Tomasz Merton - nikt nie może dać tego, czego sam nie posiada. Samotność i modlitwa nie istnieją dla samych siebie, nie istnieją obok pracy apostolskiej czy w opozycji do niej, ale służą ludowi Bożemu. Karmel obserwuje to wżyciu Eliasza. Po doświadczeniu głębokiej samotności i przyjaznym przebywaniu z Bogiem posłany jest do skupisk ludzkich, do miast i na dwór królewski, aby nauczał prawdy, którą odkrył w samotności.

Przykład Proroka z Karmelu przepięknie odwzorowała w swoim życiu św. Teresa z Awili, stając się mistrzynią i wzorem nierozerwalnej jedności kontemplacji i czynu, modlitwy i pracy. Podjąwszy dzieło reformy zakonu, jak mało kto sięgała szczytów kontemplacji, a jednocześnie z wielką gotowością zstępowała z nich ku konkretnym, doraźnym obowiązkom, jakie nakładało na nią życie.

Karmelici widzą w Eliaszu człowieka prorockiej odwagi i płomiennej gorliwości w sprawach Boga żywego i prawdziwego. Prorok jest ustawicznie otwarty na Jego głos i czuły na wszystkie potrzeby ludzi. Przebywając nieustannie w Jego obecności, daje się opanować Bożemu Duchowi i pozwala kształtować swoje życie według Jego woli zarówno wówczas, gdy stoi przed Nim i mówi do Niego w zaufaniu (modlitwa wiodąca do kontemplacji), jak również w chwilach aktywnego zaangażowania w sprawy ludzi (apostolstwo i służba). Te dwa elementy, modlitwa wiodąca do kontemplacji oraz apostolstwo i służba, na zawsze zrosły się z zakonem karmelitańskim i jego posłannictwem.


źródło: http://karmel.pl/duchowosc/eliasz/baza.php?id=07

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 20 VII - św. Eliasz, prorok
PostNapisane: 5 lip 2014, o 21:37 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6492
Skąd: Polska
Eliasz - życie w obecności Boga

W czasach Eliasza (jego historię opowiadają Księgi Królewskie) naród wybrany, podzielony na dwa różne królestwa, naraża się na utratę własnej tożsamości - wierności jednemu i prawdziwemu Bogu. Wprowadzony kult fenickiego bóstwa Baala wypiera wiarę w "Tego, który jest". Eliasz ze swoimi zwolennikami broni prawdziwej wiary. Surowo upomina króla, który zdradził przymierze, a potem ukrywa się nad potokiem Kerit. W końcu wzywa proroków Baala na Górę Karmel i przed całym ludem oświadcza: "Dopókiż będziecie chwiać się na obie strony? Jeżeli Jahwe jest prawdziwym Bogiem, to Jemu służcie, a jeżeli Baal, to służcie jemu!" Bóg okazuje swoją moc, a Eliaszowi wydaje się, że odniósł definitywne zwycięstwo. Musi jednak uciekać. Oddala się na pustynię i tam pragnie umrzeć: "Wielki już czas, o Jahwe! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków".

Jest to próba jego wiary. Środki ludzkie wyczerpały się, a to co pozostało, to jedynie wierność. Za namową anioła Eliasz udaje się jednak w długą drogę aby po czterdziestu dniach dotrzeć do góry Horeb. Tam chroni się w grocie. Teraz Bóg pyta swojego proroka: "Co ty tu robisz Eliaszu?" Eliasz odpowiada: "Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Boga zastępów, gdyż Izraelici opuścili Twoje przymierze, zniszczyli Twoje ołtarze, Twoich proroków zabili mieczem. Ja sam tylko zostałem, a oni godzą jeszcze na moje życie".

Bóg mu wówczas nakazuje: "Wyjdź, aby stanąć w obliczu Jahwe". Gdzie jest jednak Bóg? "Była tam gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały, ale Jahwe nie był w wichurze. A po wichurze trzęsienie ziemi. Jahwe nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień. Jahwe nie był w ogniu. A po tym ogniu szmer łagodnego powiewu". I w tym miłym powiewie był Pan, który powtórzył pytanie: "Co ty tu robisz Eliaszu?"

Prorok Eliasz często rozmawiał z Bogiem. Jak doskonale znał on Boga! Wiedział, że nie jest w wichurze, ani w trzęsieniu ziemi, ani w ogniu. Dopiero kiedy powiał łagodny wiatr, wiedział że to Bóg przechodzi. Miał on ciągle świadomość, że żyje w obliczu Boga żywego.

Głębokie przekonanie pustelników z Karmelu, że dziedziczą ducha proroka Eliasza wycisnęło na Zakonie Karmelitańskim szczególne znamię: karmelita to ten, który żyje w obecności Boga, gotowy do wykonania każdego Jego polecenia, ponieważ jest blisko swego Pana. Taka świadomość Bożej obecności, której można zakosztować i której można służyć ukształtowała całą historię Zakonu. Tak było od początku, o czym świadczy VII rozdział Reguły: "Każdy zakonnik winien przebywać sam we własnej celi lub blisko niej, rozważając dniem i nocą Prawo Boże, czuwając na modlitwie, chyba że musi poświęcić się innym sprawiedliwym obowiązkom". Takie polecenie Reguły, które przypomina wskazanie Jezusa: "zawsze trzeba się modlić", bardziej niż modlitwy ustnej wymaga specjalnej postawy duchowej wobec Boga; wymaga ofiarowania Mu czystego serca i doświadczenia sercem oraz umysłem słodyczy Jego obecności.

Życie skoncentrowane na trwaniu w obliczu Boga żywego, trwaniu możliwie nieustannym w Jego obecności prowadzi do kontemplacji, a w ramach niej do zjednoczenia z Bogiem w miłości. I taki jest cel Karmelu - żywa łączność z Bogiem przez kontemplację i wykonywanie dla Niego codziennych obowiązków.

W Eliaszu Karmel widzi człowieka prorockiej odwagi i płomiennej gorliwości w sprawach Boga żywego i prawdziwego. Prorok jest ustawicznie otwarty na głos Boga i czuły na wszystkie potrzeby ludzi. Bóg opanowuje i kształtuje bez reszty całe jego życie, zarówno wówczas, gdy prorok stoi przed Nim i mówi do Niego w zaufaniu (modlitwa wiodąca do kontemplacji), jak również w chwilach aktywnego zaangażowania w sprawy ludzi (apostolstwo i służba). Te dwa elementy: modlitwa wiodąca do kontemplacji oraz apostolstwo i służba na zawsze zrosły się z Zakonem Karmelitańskim i jego posłannictwem.


źródło: http://www.karmelici.info.pl/duchowosc/prorok-eliasz

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 20 VII - św. Eliasz, prorok
PostNapisane: 5 lip 2014, o 21:38 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6492
Skąd: Polska
Prorocy



Prorok to dla religii biblijnej postać kluczowa, niektórzy wręcz uważają za oczywiste, że religie wywodzące się z Biblii (judaizm, chrześcijaństwo, islam) winny nosić miano „religii proroczych”, gdyż bardzo ważną rolę odgrywa w nich prorok.

Pamiętamy już jednego znakomitego proroka — Samuela, który odegrał istotną rolę w ustanowieniu monarchii i scaleniu rozproszonych plemion, umacniając jednocześnie kult Jedynego.

Nie był on osamotniony. Gdy odnalazł — za Boskim oświeceniem — Saula jako powołanego na króla, kazał mu się udać do Giba. Przepowiedział, iż Saul spotka u wejścia do miasta gromadę proroków w hałaśliwym pochodzie, na czele którego nieść się będzie harfę, bęben, flet i cytrę. Będą się oni modlili wraz z Saulem i Pan odmieni jego serce.

Istniały więc grupy prorockie, prezentujące dość oryginalny styl religijności, bardziej entuzjastycznej (owe tańce przy dźwiękach instrumentów muzycznych). Spośród nich wywodzili się wybitni przywódcy duchowi, którzy powoływani byli przez Boga do głoszenia boskiej woli swoim współczesnym — jak prorok Natan, który przyszedł do Dawida, aby upomnieć się o krew Uriasza, którego król wydał na śmierć, tak bardzo w bowiem pożądał żony Uriaszowej i tak bardzo pragnął ją mieć u siebie.

Słowo prorok (propheta) jest greckim odpowiednikiem hebrajskiego nabi, co (z pewnym uproszczeniem) można przełożyć jako widzący. Natomiast słowo greckie zwraca uwagę na inny aspekt misji proroka — oznacza bowiem 'przemawiać w czyimś imieniu, mówić zamiast'.

Zadaniem religijnym proroków, wyznawców Jahwe, było wzywanie i skuteczne głoszenie duchowej odnowy wewnątrz istniejącej religii, która wpadła w rutynę synkretyzmu oraz skostniała w jałowym formalizmie. Dzieła tego dokonuje prorok wypowiadając wobec swoich współczesnych słowa przesłania, czasami gwałtownego, mającego wstrząsnąć słuchaczami, aby doprowadzić ich do nawrócenia i przemiany życia.

Można wymienić kilka cech odróżniających powołanie proroka. Człowiek nie wybiera sobie „zawodu proroka”, trzeba otrzymać powołanie od Boga. Nie jest się prorokiem na mocy własnej decyzji, lecz w odpowiedzi na głos, który przemawia jak do Mojżesza z głębi płonącego krzewu. Słowa powołania zwrócone są do wzywanego w sposób osobisty, jednostkowy.

Jest to powołanie nadzwyczaj trudne, historia życia każdego z proroków jest tego dowodem. Kto posłucha Pana i będzie wypełniał misję, która mu została zlecona, skazuje się częstokroć na wygnanie, na prześladowanie. Ta kontrowersyjność jest wyraźnym znamieniem autentyczności powołania. Tym, co odróżnia prawdziwego proroka od fałszywego, jest głównie to, iż ten ostatni głosi to, co się ogólnie podoba, co jest akceptowane przez wszystkich, a szczególnie przez możnych tego świata, natomiast prorok Boga Żywego jest „znakiem sprzeciwu”.

Różni byli prorocy — niektórzy z nich znani są nam tylko jako „kaznodzieje”, wybitni mówcy, nawołujący słowem do wypełnienia woli Jahwe przez ludzi, króla i lud. Ich rola była tak znamienna, że historiografowie skrzętnie zebrali opowiadania dotyczące ich życia i dzieła. Inni pozostawili księgi, może nie zawsze spisane przez nich samych, czasami spisywali je bezpośredni i pośredni uczniowie proroka.
Eliasz

Dzieje Eliasza to jedna z najbardziej zdumiewających i zadziwiających zarazem historii, jakie możemy odnaleźć na kartach Pisma Świętego. Historii pełnej okrucieństwa i krwi, a jednocześnie — słodyczy i ukojenia.

Skąd wziął się Eliasz? To dość tajemnicza sprawa. Poznajemy go już w trakcie pełnej działalności — pierwsze słowa, jakie wypowiedział i które zostały zapisane w Biblii, są słowami groźby, wypowiedzianymi do króla izraelskiego Achaba: Na żyjącego Jahwe, Boga Izraela, któremu służę, nie będzie w tych latach ani rosy, ani deszczu, dopóki [ich] nie zapowiem (1 Krl 17,1).

Achab był królem Izraela, północnego państwa, które — jak pamiętamy — po podziale bardzo szybko zaczęło ulegać wpływom sąsiednich kultów, zaczynała w nim obumierać wiara w Jahwe. Stąd zapewne emfaza w wyznaniu czy też w wyzwaniu skierowanym przez Eliasza do króla, gdy powoływał się na Żyjącego Jahwe, Boga Izraela, któremu służę — ja, właśnie Eliasz, a nie ty, król Achab. Na ciebie i na twoje państwo i spadnie straszliwa klęska suszy, oznaczająca głód — dopóki ja, Eliasz nie zapowiem czegoś innego.

Pycha? Straszliwe zadufanie człowieka, który roi sobie, że może przemawiać w imieniu Boga? Podejrzewam że tak ma ochotę zareagować dzisiejszy czytelnik, wietrzący wszędzie podejrzliwie jakieś szalbierstwo. Dla niego szczególnie nienawistnym jest szalbierstwo polegające na tym, aby siebie i swoje interesy stawiać na miejscu Boga, czy też chować za Bogiem swoje interesy.

Ale spójrzmy na Eliasza — jakież to były jego interesy, na czym polegać by miało jego szalbierstwo? Mój Boże, jakże smutni są ci zazdrośnicy, nie wiedzą bowiem czego tak naprawdę zazdroszczą. Nie do pozazdroszczenia jest bowiem los proroka. Kiergekaard powiedział zastanawiające słowa — kogo Bóg wybiera w boskim znaczeniu, tego przeklina w ludzkim.

Poznaliśmy więc Eliasza, gdy wygłaszał swoje orędzie, które jednocześnie stanowiło groźbę dla króla i jego wiarołomnego królowania. Jednakże Eliasz nie jest samobójcą, dobrowolnie oddającym się pazurom drapieżcy: wypowiedziawszy słowa groźby ucieka na pustynię. Nie jest to tylko ucieczka, nakazana przez strach czy rozsądek. Prorok ucieka na wyraźny rozkaz Boży. Słyszy rozkaz, aby udał się na wschód i skrył się w potoku Kerit, znajdującym się na wschód od Jordanu. Ikonografia chrześcijańska zna przedstawienia naszego proroka, siedzącego na pustelni, gaszącego pragnienie z dzbana wody czerpanej ze strumienia, natomiast na gałęzi sąsiedniego drzewa (bowiem w wyobraźni europejskich malarzy na pustyni są drzewa) siedzi kruk, trzymający w dziobie potężny bochen chleba. Nie ma natomiast zaznaczonego w ikonografii innego znamiennego szczegółu, mianowicie, że obok chleba kruk przynosił Eliaszowi także i mięso. Ale to już oczywiście drobiazgi. Jest możliwe także inne wyjaśnienie, kim był ten tajemniczy, Bogu i prorokowi służący kruk. Możliwe jest tłumaczenie użytego tutaj hebrajskiego słowa inaczej — i wtedy nie byłby to kruk, lecz Arab, koczownik z pustyni.

Tak więc początkiem misji, czy też stałym elementem misji Eliasza stała się pustynia. Będzie do niej powracał po intensywnej pracy, w momentach niebezpiecznego napięcia, w czasach, kiedy na jego życie czyhać będą wrogowie.
Dzieje Eliasza

Zostawiliśmy Eliasza na pustyni, karmionego przez kruki chlebem i mięsem, oraz popijającego wodę z potoka. Stało się jednak, że woda w potoku wyschła, a pamiętamy, że była przecież susza, przez samego Eliasza zapowiedziana.

Słyszy wtedy Eliasz Głos, w którym Jahwe Bóg przemówił do niego. Otrzymuje oto rozkaz udania się do Sarepty, do miejscowości należącej do Sydonu, która to Sarepta była miastem zamieszkałym przez Fenicjan. Jest to okoliczność nader ważna i dająca do myślenia — oto Eliasz ma szukać schronienia w miejscowości pogańskiej. A jest przecież Królestwo Judzkie, w którym właśnie panował pobożny król Jozafat, oddający cześć prawdziwemu Bogu. Ale prorok ma inne zadania, niż podtrzymywania na duchu pobożnych, on ma iść na najtrudniejsze odcinki duchowego zmagania ludzi, ma iść na krańce, a nawet jeszcze dalej...

Eliasz otrzymuje dziwne polecenie — ma iść do Sarepty i tam ma zamieszkać, Jahwe bowiem polecił pewnej wdowie, aby żywiła proroka. Wstał więc prorok i udał się do Sarepty. Jak rozpozna ową kobietę, o której wiedział, iż Pan dał jej rozkaz, by go żywiła? Rzeczywiście, spotykał przed bramą miasta jakąś niewiastę, która zbierała leżące kawałki drewna. Czy to ta kobieta? Postanowił spróbować, polecając jej, aby przyniosła mu w naczyniu nieco wody. Kobieta widocznie zorientowała się, że ma do czynienia z Mężem Bożym, z prorokiem, jakich widywała na ulicach swojego miasta, czy też stojących w bramie i wieszczących przesłania swoich bogów. Widocznie uznała, że roztropniej dla niej będzie, jeżeli grzecznie usłuży przychodniowi, miast narażać się na gniew osoby — podejrzewam, że tak myślała — w pewnym sensie nieobliczalnej. Jak można bowiem rozsądnie przewidzieć sposób zachowania się proroka? Tylu ich już w życiu widziała.

Biegnie więc kobiecina z garnuszkiem, aby podać wody wędrownemu wieszczkowi, ale oto słyszy ponownie jego głos: Przynieś mi kawałek chleba w twojej ręce (17,11). Tego już było za dużo. Jest głód, ludzie mrą z braku wody i pożywienia. Ona sama ma tylko garść mąki w naczyniu glinianym i odrobinę oliwy w dzbanie. Znajdowała się na dnie rozpaczy, to było wszystko, co pozostawało do jedzenia — jej i jej synowi. W poczuciu zupełnej bezradności wyszła po prostu poza miasto, aby pozbierać jeszcze jakieś kawałki pozostawionego przypadkiem drewna, aby powróciwszy do domu przyrządzić dla dziecka i dla siebie ostatni posiłek, po którym nie pozostawało im już nic innego, jak po prostu umrzeć.

Eliasz wiedział już że dobrze trafił, że to jest ta kobieta, który otrzymała posłanie od Boga–Jahwe, aby go wykarmić. Nieważne, czy widziała o tym czy nie. Właśnie on, Eliasz, miał widocznie jej o tym powiedzieć. Więc mówi: dobrze, idź i zrób jak zapowiedziałaś, przygotuj podpłomyk z ostatków mąki i oliwy dla siebie i dla swojego syna. Ale zanim to uczynisz, z tego co jeszcze masz, najpierw zrób mały podpłomyk i przynieś mnie. I tutaj padają słowa zwiastowania prorockiego:

Albowiem tak mówi Jahwe, Bóg Izraela:
Naczynie mąki nie wyczerpie się,
i dzban oliwy się nie opróżni,
aż do dnia, w którym Jahwe spuści
deszcze na ziemię (11,14)

To było wstrząsające przesłanie. Nie ma najmniejszej szansy na to, aby przeżyli, po prostu jest susza i tacy biedacy, jak wdowa z Sarepty i jej syn — po prostu mają umrzeć. Tak było od zawsze, i tak miało być zawsze. Cóż by więc miały znaczyć słowa Proroka? Czy nie są one obelgą i wyzwaniem pod adresem jej biedy?

Dla mnie ta scena z Pierwszej Księgi Królów jest wstrząsająca i wspaniała. Najpierw tak cudownie nie pasuje do uroczystego tytułu księgi (pamiętamy, że czytamy teraz Pierwszą Księgę Królewską). Jakże rzadko spotykamy kroniki napisane z poziomu „parteru”, to znaczy z poziomu wdowy z Sarepty. Bardzo dobrze możemy zrozumieć dylemat przed którym stanęła i jej wahanie: przynieść podpłomyk słudze Jahwe czy też zachować resztkę, spożyć z synem i umrzeć? Postanawia zaufać, postawić wszystko na jedną kartę. Poszła i uczyniła wszystko wedle słowa Eliasza, i stał się cud. Nic nadzwyczajnego, nic spektakularnego, po prostu stale było trochę oliwy w baryłce i trochę mąki w naczyniu. Niby trochę, ale przecież to było życie, po prostu było co jeść. I nie opróżniło się aż do chwili, w której znowu miał spaść deszcz.

Czytelnicy Ewangelii pamiętają może scenę dość podobną — oto do skarbony w świątyni pielgrzymi wrzucają datki, więcej czy mniej. I wrzuca stara kobieta. Jezus, który obserwował to z uczniami, powiada: ta kobieta dała najwięcej, bowiem dała wszystko co posiadała. Ta ewangeliczna kobieta była jak wdowa z Sarepty, zawierzając dała wszystko, zawstydzając przezornych, ostrożnych, którzy i tak umierają przy ubogim podpłomyku.
Ofiara na Górze Karmel

Stało się tak, jak zażądał Eliasz — Achab zwołał zgromadzenia całego ludu izraelskiego na Górze Karmel. Przybył nie tylko lud, ale także prorocy Baala. Eliasz stanął wobec wszystkich swoich przeciwników. Miało się rozstrzygnąć — gdzie tu jest prawda, po stronie Eliasza, czy też, po stronie kapłanów Baala!

Lud zebrał się na wezwanie króla. Zawsze ciekawy, co też będzie się działo? Tyle opowiadano o tym dziwnym proroku, który uparcie trzyma się przestarzałej wiary w Jahwe, że warto go obejrzeć? Kto wie, może będzie rzeczywiście zabawnie, może będą jakieś ciekawe wydarzenia?

Eliasz nie był człowiekiem łatwego pokoju, nie był człowiekiem negocjacji – był człowiekiem walki. Trzeba przyznać, że wojskowa przewaga jego przeciwników była miażdżąca — kapłanów Baala było 450 przeciw jemu jednemu.

Eliasz zachowuje się wyzywająco — mówi: was jest więcej, więc zaczynajcie, niech któryś z was wybierze cielca, a wy wszyscy wzywajcie, jak tylko możecie najgłośniej, swojego Boga, on z całą pewnością was wysłucha i sprowadzi ogień.

Wzięli więc cielca i oprawili go, a potem wzywali imienia Baala od rana aż do południa, wołając: „O Baalu, odpowiedz nam!” Ale nie było ani głosu, ani odpowiedzi. Zaczęli więc tańczyć [przyklękając] przy ołtarzu, który przygotowali. Kiedy zaś nastało południe, Eliasz szydził z nich mówiąc: „Wołajcie głośniej, bo to bóg! Więc może zamyślony albo jest zajęty, albo udaje się w drogę. Może on śpi, więc niech się obudzi”. Potem wołali głośniej i kaleczyli się według swego zwyczaju mieczami oraz oszczepami, aż się pokrwawili. Nawet kiedy już południe minęło, oni jeszcze prorokowali aż do czasu składania ofiary z pokarmów. Ale nie było ani głosu, ani odpowiedzi, ani też dowodu uwagi. Wreszcie Eliasz przemówił do ludu: „Zbliżcie się do mnie!” A oni przybliżyli się do niego. (...) Następnie w porze składania ofiary z pokarmów prorok Eliasz wystąpił i rzekł: „O Panie, Boże Abrahama, Izaaka oraz Izraela! Niech dziś będzie wiadomo, że Ty jesteś Bogiem w Izraelu, a ja Twój sługa na Twój rozkaz to wszystko uczyniłem. Wysłuchaj mnie, o Panie! Wysłuchaj, aby ten lud zrozumiał, że Ty, o Panie, jesteś Bogiem i Ty nawróciłeś ich serce”. A wówczas spadł ogień od Pana «z nieba» i strawił żertwę i drwa oraz kamienie i muł, jako też pochłonął wodę z rowu. Cały lud to ujrzał i upadł na twarz, a potem rzekł: „Naprawdę Jahwe jest Bogiem! Naprawdę Pan jest Bogiem!” Eliasz zaś im rozkazał: „Chwytajcie proroków Baala! Niech nikt z nich nie ujdzie!” Zaraz więc ich schwytali. Eliasz zaś sprowadził ich do potoku Kiszon i tam wytracił.
1 Krl 18, 26–30; 36–40
Prorok Elizeusz

Znawcy Biblii dzielą proroków na dwie główne grupy — na tych, którzy pozostawili po sobie teksty pisane i na tych, których życie, nauczanie i słowa przetrwały w inny sposób.

Przykładem proroka, po którym nie została ani jedna linijka tekstu, był Eliasz, wspaniały i niezwykły człowiek czynu i żywego, nie przeniesionego na papirus, ani na tabliczkę słowa. Ale pamięć o nim pozostała niezwykła. On też pozostawił następcę i ucznia zarazem — Elizeusza. Opowieść o powołaniu Elizeusza odnajdujemy na kartach Pierwszej Księgi Królów. Eliasz spotkał Elizeusza, syna Szafata, kiedy ten orał ziemię pługiem zaprzężonym w dwanaście par wołów. Podkreślenie tego faktu wskazuje, iż Elizeusz był człowiekiem majętnym. Eliasz nie sam wpadł na pomysł wezwania Elizeusza, ale usłyszał to od Boga, który na świętej Górze Horeb rozmawiał z nim i wydawał polecenia. Jednym z tych poleceń było właśnie namaszczenie syna Szafata z Abel Mechola na proroka po sobie, czyli jako następcy. Ciekawe, że Eliasz nie otrzymał polecenia, aby wezwać na swego ucznia jednego z członków dość licznych już wtedy grup prorockich. Elizeusz był — jak to dzisiaj powiedzielibyśmy — „człowiekiem świeckim”.

Eliasz powołuje Elizeusza wykonując symboliczny gest, mianowicie narzuca na niego swój płaszcz. Płaszcz na starożytnym wschodzie oznaczał osobę i prawa jego właściciela; narzucenie więc płaszcza oznacza, iż Eliasz bierze Elizeusza pod swoją opiekę, a ten staje się uczniem Eliasza i ma za nim chodzić. Przyjmuje z pokorą to trudne wyróżnienie, tylko zwraca się z prośbą do nowego mistrza — pozwól, abym ucałował mojego ojca i matkę. Gdy powrócił, złożył woły w ofierze Bogu, mięso zaś ugotował i rozdał ludziom. Nic nie pozostawił za sobą, wszystko stało przed nim otwarte. Podjął tę najtrudniejszą przygodę życia, jaką jest powołanie pod Boga.

Właśnie Elizeusz stał się świadkiem tajemniczego odejścia Eliasza. Późniejszy mędrzec w pisanej po grecku Księdze Syracha napisze o Eliaszu:

Wśród wichru zostałeś zabrany do góry
wśród potężnego ognia na wysokości (Syr 48,9)

Wzruszający i pełen wewnętrznego napięcia jest opis tajemniczego odejścia Eliasza. Prorok dokonuje ostatniej swej misji. Wygłosił mowę do króla izraelskiego Ochozjasza (przypominam, że nazwa ta oznacza Północne Królestwo) przypominając mu obowiązek troski o kult Jahwe.

I wtedy TO się stało. Gdy Jahwe miał zabrać Eliasza w wichrze do nieba, Eliasz i Elizeusz szli z Gilgad. (2 Krl 2,1). Obydwaj wiedzieli, że stanie się coś niezwykłego. Eliasz czuje potrzebę samotności, stara się nakłonić wiernego ucznia do tego, aby pozostał, aby nie podążał za nim. Elizeusz protestuje — nie zostawię cię. I szli dalej, aż do Betel, miejsca dawnego sanktuarium. Przebywali tam „synowie proroccy”, członkowie charyzmatycznych grup jakby modlitewnych. Oni także wiedzieli, że COŚ się wydarzy. Powiadają więc do Elizeusza: Czy wiesz, że Jahwe zabiera dzisiaj twojego pana w górę ponad twoją głowę? Odrzekł: Ja też wiem. Zachowajcie milczenie (2,3). I szli dalej. Eliasz ponownie prosi swego ucznia, aby go pozostawił w samotności, ale ten wciąż uparcie za nim podąża. Nadeszli nad Jordan. Eliasz połą płaszcza uderzył w jego wody, a te jak za czasów Jozuego rozstąpiły się. Narasta napięcie. Elizeusz prosi Eliasza o testament, o przekazanie mu w spadku mocy duchowej, będącej mocą ducha Eliasza. Zachowuje się przy tym jak syn pierworodny, który wedle obyczaju starożytnego miał prawo do podwójnej części spadku po ojcu. Woła więc — niech mam podwójną część twojego ducha (2,9). Eliasz wie, że uczeń prosi go o wielką i trudną rzecz, o dar z nieba, który tylko Bóg może udzielić. Odpowiada więc, że Elizeusz wiedzieć będzie o tym, czy otrzymał dar wtedy, gdy zobaczy Eliasza w chwili, gdy będzie zabierany.

I stało się, że w czasie ich marszu, gdy szli i rozmawiali, oto ognisty rydwan oraz ogniste konie rozdzieliły ich obydwóch i Eliasz wstąpił do nieba w wichrze (2, 12). Eliasz był to prorok jak ogień, którego słowa były jak rozpalony piec (Syr 48,1). I takim pozostał w pamięci. W ikonografii chrześcijańskiej szczególnie często przedstawiali go ikonografowie Kościoła Wschodniego na swoich ikonach. Oto płomienny wóz unosi się ku niebu, a ręce świątobliwego starca złożone są w modlitewnym geście.

Pamięć Eliasza jest także szczególnie czczona przez Żydów, a możemy to zrozumieć czytając słowa Księgi Syracha:

O tobie napisano, że jesteś zachowany na wyznaczony czas,
aby przed nadejściem Dnia Jahwe ukoić gniew,
aby serca ojców skierować ku synom
i przywrócić świetność pokoleń Jakuba
Szczęśliwy, kto ciebie widział i umarł w przyjaźni z tobą
szczęśliwy jesteś, bo żyjesz nadal (Syr 48,10b–11).

o. Jan Andrzej Kłoczowski OP

źródło: http://mateusz.pl/duchowosc/pb/jak-pb-18.htm

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 5 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    |    Kto przegląda ten dział ?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  


Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.
Czytając to Forum DDN, wyrażam swoją Miłość do Maryi i Jezusa Chrystusa, wierząc w Jego Wszechmoc i Miłosierdzie.

"Od Prawdy zależy przyszłość naszej Ojczyzny" - święty Jan Paweł II


Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy Jezu Ufam Tobie!

+ Ewangelia na każdy dzień     + Pismo Święte     + Katechizm Kościoła Katolickiego     + Portal Radio Maryja     + Słuchaj Radia Maryja, przez internet   
Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Polityka cookies. ;   Polityka prywatności.