Forum DDN - Drogowskazy do Nieba.
  

Strefa czasowa: UTC + 1



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Autor Wiadomość
Admin_DDN
 Tytuł: 28 IV - Św. Ludwik Maria Grignon de Montfort, prezbiter +
PostNapisane: 28 kwi 2014, o 09:35 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
28 kwietnia - Święty Ludwik Maria Grignon de Montfort, prezbiter

Obrazek


Ludwik pochodził ze starego francuskiego rodu. Urodził się 31 stycznia 1673 r. w Montfort-la-Cane (obecnie Montfort-sur-Meu w Bretanii, Francja) jako drugi z osiemnaściorga dzieci adwokata Jana Chrzciciela Grignon i Joanny Robert, córki urzędnika miejskiego. Rodzina była bardzo pobożna. Jego dwóch braci zostało kapłanami, jeden dominikaninem, a dwie siostry wstąpiły do klasztoru. Po ukończeniu miejscowej szkoły Ludwik pobierał naukę w kolegium jezuitów w Rennes (1685-1693). Potem udał się do Paryża, gdzie u sulpicjanów studiował teologię (1693-1700). W liście do swojego przełożonego nakreślił taki program swojego działania: "Odczuwam wielkie pragnienie umiłowania Pana naszego i Jego świętej Matki. Chciałbym jako prosty i ubogi kapłan uczyć biednych wieśniaków i zachęcać grzeszników do nabożeństwa do Świętej Dziewicy".
Po przyjęciu święceń kapłańskich (5 czerwca 1700 r.) pracował jako kapelan szpitala w Poitiers (1701-1703). W listopadzie 1700 r. wstąpił do tercjarzy dominikańskich, prosząc o zgodę nie tylko na naukę odmawiania różańca, ale i na zakładanie bractw różańcowych. Założył z Marią Ludwiką Trichet zgromadzenie żeńskie pod wezwaniem Bożej Mądrości dla pielęgnowania chorych. Następnie z woli przełożonych został misjonarzem. Wędrował od wioski do wioski, od miasteczka do miasteczka i głosił Boże słowo. Natrafił jednak niespodziewanie na opór miejscowych duszpasterzy, którzy widzieli w misjonarzu intruza, który wchodzi w ich kompetencje. Udał się więc do Rzymu i u papieża Klemensa XI wyprosił sobie przywilej głoszenia kazań w całej Francji. Zwalczał szczególnie szerzący się jansenizm, w którym widział głównego wroga pobożności chrześcijańskiej (przedstawiciele tego ruchu zaprzeczali wolnej woli uważając, że bez specjalnej łaski Bożej człowiek nie jest w stanie zachować przykazań; ograniczali też możliwość przystępowania do Komunii św.). W czasie swoich wędrówek Ludwik wygłosił około 200 rekolekcji i misji. Każda misja trwała do 5 tygodni: uczył religijnych śpiewów, zapisywał wiernych do bractw: Różańca świętego, Pokutników, 44 Dziewic, Milicji św. Michała i Przyjaciół krzyża. Aby swojemu słowu nadać skuteczność, podejmował w intencji nawrócenia grzeszników wiele pokut, co tym więcej wzruszało i kruszyło serca.
Ludwik miał szczególne nabożeństwo do Matki Bożej. Oddał się Jej w "niewolę miłości" i na wyłączną własność. W Jej ręce złożył nawet wszystkie swoje zasługi, modlitwy, posty, uczynki pokutne, prace apostolskie, całą swoją osobę. Napisał Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Matki Najświętszej, w którym szeroko rozwinął i uzasadnił korzyści, jakie daje to całkowite oddanie się Maryi. Zostawił także regulaminy wspomnianych wcześniej bractw, które zakładał, oraz teksty pobożnych pieśni, które ułożył. Zostawił wreszcie kilka traktatów teologicznych i ascetycznych, z których najciekawszy to traktat Miłość Jezusa - odwieczna Mądrość.
Zbyt intensywna apostolska praca wyczerpała siły Świętego. Pożegnał ziemię dla nieba 28 kwietnia 1716 roku, mając zaledwie 43 lata. Pozostawił po sobie dwa zakony: "Towarzystwo Maryi" i "Zgromadzenie Córek Mądrości (Bożej)". Jako cel wyznaczył swoim synom i córkom duchowym nauczanie ubogiej młodzieży, nawiedzanie i doglądanie chorych w szpitalach, przytułkach i domach prywatnych, oraz służenie pomocą wszystkim, którzy się do nich o nią zwrócą. Akt oddania siebie Maryi podejmowali później papieże, teologowie, m.in. św. Pius X, Benedykt XV i Pius XI, Stefan kardynał Wyszyński oraz Jan Paweł II, który w swoim herbie umieścił zawierzenie Bogurodzicy: "Totus Tuus" - "Cały Twój". On też w uroczystym akcie powierzył NMP Kościół i świat.
Ludwika beatyfikował w roku 1888 papież Leon XIII, a kanonizował w roku 1947 papież Pius XII. Relikwie św. Ludwika znajdują się w kościele w St. Lament-sur-Serve, gdzie zmarł.
Dzieła św. Ludwika Marii Grignon de Montfort zostały początkowo zapomniane, ale odkryte na nowo w XIX w. - do dziś są wydawane.


źródło: http://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/04-28b.php3

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 28 IV - Św. Ludwik Maria Grignon de Montfort, prezbiter +
PostNapisane: 28 kwi 2014, o 09:36 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska

Modlitwa płomienna dla uproszenia misjonarzy




Św. Ludwik Maria Grignon de Montfort
Tytuł modlitwy w języku francuskiego oryginału: “La Piere Embrasee pour Obtenir des Missionnaires”. W j. polskim została ona
opublikowana w książce Św. Ludwika M. Grignon: “Traktat o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny”, w
tłumaczeniu P. Heleny Brownsfordowej z 1927, na str. 396-422, nie stanowiąc jednak integralnej części tekstu “Traktatu..”;
Wydanie: Kapłański Ruch Maryjny w Polsce, 1983, Częstochowa. Tłumaczenie polskie modlitwy wg. “Le Livre d’or, Manuel
complet de la parfaite devetien a la Tres Sainte Vierge” d’apres S.Louis-Marie de Montfort, Louvain 1960, str.745-7. Dodatkowo
modlitwa została dopracowana przez Magdalenę Tuszyńską MTuszynska@hotmail.com pod nadzorem p. Anatola Kaszczuka na
podstawie tekstów w j. francuskim i angielskim, zamieszczonych na stronie internetowej: www.montfort.org. Pracę zakończono
11 lutego 2001 ku czci Matki Bożej z Lourdes. Wszystkie cytaty z Pisma Świętego w przekładzie W.O. Jakuba Wujka S.J.,
Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy, Kraków, 1962. Imprimatur, † Karol kard. Wojtyła.
1. Memento, Domine, congregationis tuae, quam possedisti ab initio. Wspomnij na zgromadzenie twoje, które
posiadłeś od początku. (Ps 73,2). Miałeś je Panie w Swoim zamyśle na początku czasów i dzierżyłeś je w Swych
wszechmocnych dłoniach, gdy powoływałeś świat z nicości. Nosiłeś je w Swym Sercu, gdy Syn Twój Umiłowany,
konając na Krzyżu zbroczył je Swoją Krwią, i poświęcił Swoją śmiercią, powierzywszy trosce Swej Najświętszej
Matki.
2. Panie, dokonaj zamiarów Miłosierdzia Swego! Powołaj ludzi prawych, których ukazałeś w proroczym widzeniu
niektórym spośród Twoich największych sług: św. Franciszkowi Paulusowi, św. Wincentemu Ferrariuszowi, św.
Katarzynie Sejneńskiej i tylu innym wielkim duszom dawnych a także współczesnych nam wieków.
3. Memento. Wszechmocny Boże, wspomnij na to zgromadzenie i przyłóż doń wszechmoc Swojego Ramienia, by je
powołać do życia i wieść ku doskonałości. O, Wielki Boże, który potrafisz martwe kamienie zamienić w potomstwo
Abrahama, powiedz tylko jedno Boskie Słowo, a znajdą się dobrzy pracownicy do Twojego żniwa, dobrzy misjonarze
do Twojego Kościoła.
4. Memento. O Dobry Boże, wspomnij na Swoje Miłosierdzie i przez Miłosierdzie wspomnij na to zgromadzenie.
Wspomnij na obietnice, wielokrotnie nam dawane przez Twoich Proroków i przez samego Syna Twego, że wysłuchasz
wszystkich słusznych prób naszych. Wspomnij na modlitwy, które przez tyle wieków zanoszą do Ciebie w tej intencji
Twoi słudzy i służebnice. Niech ich pragnienie, ich szlochanie, przelane łzy i krew wystąpią przed Oblicze Twoje, by
swą potęgą poruszyć Twoje Miłosierdzie. Przede wszystkim pomnij na Twojego Umiłowanego Syna, wejrzyj na
oblicze pomazańca twego (Ps 83,10), wejrzyj na Jego konanie, na Jego śmiertelny lęk i skargę wypowiedzianą w
Ogrodzie Oliwnym: Cóż za pożytek z krwi mojej? (Ps 29,10) Jego okrutna śmierć i przelana Krew, wielkim głosem
wołają do Ciebie o Miłosierdzie, aby przy pomocy tego zgromadzenia Jego Królestwo zostało wyniesione na gruzach
królestwa jego wrogów.
5. Memento. Wspomnij Panie na tę wspólnotę w wymiarze Twojej Sprawiedliwości. Czas działać, o Panie, rozproszyli
zakon twój! (Ps 118,126) Już czas dokonać tego, co przyobiecałeś! Podeptane jest Twoje święte Prawo i odrzucona
Ewangelia. Potoki nieprawości zalewają całą ziemię i porywają ze sobą nawet Twoje sługi. Opustoszała wszystka
ziemia, (Jer 12,11) niegodziwość wysoko wyniesiona, przybytki Twoje są zbezczeszczone, a ohyda spustoszenia
wkradła się nawet do miejsc świętych. (Por. Mt 24,15)
Boże Sprawiedliwy! Boże, który za złe karzesz, czyż pozostawisz Swoje Dziedzictwo na pastwę zatracenia? Czyż
wszystko ostatecznie podzieli los Sodomy i Gomory? Czyż nie przełamiesz Swojego milczenia? Bez końca będziesz
tolerował to wszystko? Czyż Twoja Wola nie powinna być spełniona na ziemi tak jak w Niebie? Czyż nie jest prawdą,
że Twoje Królestwo powinno już nadejść? Czyż nie ukazałeś niektórym spośród Swych przyjaciół przyszłego
odrodzenia Twojego Kościoła? Przecież śydzi mają się nawrócić ku Prawdzie i czyż nie na to czeka Twój Kościół?
2
Wszyscy święci mieszkańcy Niebios wołają do Ciebie o sprawiedliwość. I niech się okaże nad poganami przed oczami
naszymi pomsta krwi sług twoich, która została wylana! (Ps 78,10). Wszyscy sprawiedliwi na ziemi przyłączają się do
nich wołając: Amen. Przyjdź Panie Jezu! (Ap 22,20). Wszelkie, nawet najbardziej nieczułe stworzenie jęczy pod
brzemieniem nieprzeliczonych grzechów Babilonu i błaga Cię byś przyszedł i odnowił wszystko. (Por. Rz 8,22)
6. Panie Jezu, memento congregationis tuae: wspomnij na zgromadzenie Twoje. Wspomnij i daj Swojej Matce nowe
stowarzyszenie, które przez Nią wszystko odrodzi i przez Maryję zakończy wieki łaski, które Ty Sam przez Nią
zapoczątkowałeś. Daj Matce Twojej potomstwo, Dai mi dzieci, inaczej umrę! (Rodz 30,1). Daj dzieci i sługi Matce
Swojej, albo niech i ja lepiej umrę od zaraz. “Daj Matce Twej”! To w imię Matki Twojej błagam Cię Panie. Jej łono
Cię nosiło, Jej piersi Cię wykarmiły. Czy pamiętając o tym będziesz mógł odrzucić moją prośbę? Wspomnij, że jesteś
Jej Synem i wysłuchaj mnie. Wspomnij na to, czym Ona jest dla Ciebie, a Ty dla Niej, i uczyń zadość moim świętym
pragnieniom. Czymże jest, bowiem to, o co Cię proszę? O nic Cię nie proszę dla korzyści własnej, lecz o wszystko dla
Twojej chwały! Czymże jest to, o co Cię proszę? Tym, co możesz, a nawet w nadmiarze mojej śmiałości powiem, co
powinieneś, udzielić jako Bóg prawdziwy, wszelką władzę w Niebie i na ziemi posiadający, i jako najlepszy z synów,
nieskończenie miłujący Swoją Matkę.
7. O cóż, więc Cię proszę? Liberos: o ludzi wolnych, o kapłanów wolnych Twoją wolnością, wyzutych ze wszystkiego,
bez ojca i matki, bez braci i sióstr, bez krewnych wedle ciała, bez przyjaciół wedle świata, bez dóbr doczesnych, które
byłyby im obciążeniem i przeszkodą, wolnych od wszelkiej interesowności.
8. Liberos: o ludzi wolnych, ale związanych Twoją Miłością i Twoją Wolą, o ludzi wedle Serca Twego, których miłość
własna nie głuszy ani nie hamuje, którzy nieśliby wyłącznie posłannictwo Twojej Woli i tak jak niegdyś Dawid,
druzgotali wszystkich Twoich nieprzyjaciół, z laską Krzyża i procą Różańca Św. w rękach, z buławą Krzyża i różdżką
Najświętszej Dziewicy (św. Piotr Damian).
9. Liberos: o ludzi wolnych, co jak żeglujące wysoko ponad ziemią obłoki, brzemienne w niebieską rosę, bez
przeszkód będą pędzić na wszystkie strony świata przynaglani tchnieniem Ducha Świętego. O takich ludzi proszę wraz
z Prorokami Twoimi, którzy przywoływali ich nadejście pytając: Którzy to są, co jak obłoki latają? (Iz 60,8) Dokąd
duch pędził, tam chodziły. (Ez 1,12)
10. Liberos: o ludzi wolnych. O ludzi, będących zawsze do dyspozycji, gotowych podporządkować się Tobie oraz
przełożonym działającym w Twoim imieniu. Zawsze ze słowami Samuela na ustach: Otom ja! (1 Król 3,17), gotowych
ruszyć tam, gdzie rozkażesz, i cierpieć razem z Tobą i dla Ciebie, tak jak Apostołowie mówiący: Pójdźmy i my,
abyśmy z nim umarli.” (J 11,16)
11. Liberos: o prawdziwe dzieci Maryi, z Jej miłości poczęte i zrodzone, w Jej łonie noszone, przez Nią wykarmione
oraz wychowane, i łaskami Jej ubogacone.
12. Liberos: o prawdziwe sługi Najświętszej Panny, którzy by na podobieństwo św. Dominika, szli wzdłuż i wszerz,
rozsiewając wokół buchający płomień Ewangelii, z Różańcem Św. w ręce, ostrzegaliby na podobieństwo Twoich psów
pilnujących, płonęliby jak ogniem i jak płomienie słoneczne rozpraszaliby ciemności świata. Ich natchnieniem byłoby
prawdziwe nabożeństwo do Maryi Panny: wewnętrzne, ale bez obłudy, zewnętrzne, lecz bez krytyki, roztropne,
rozumne i czułe, ale pozbawione ignorancji, stałe bez lekkomyślności, i święte bez zarozumiałości. Tym sposobem,
gdziekolwiek się udadzą, będą ścierali głowę starodawnego węża, by spełniło się w całej rozciągłości przekleństwo,
które nad nim zaciążyło. Położę nieprzyjaźń między tobą, a między niewiastą i między potomstwem twoim a
potomstwem jej; ona zetrze twoją głowę, a ty czyhać będziesz na piętę jej. (Rodz 3,15)
13. Zaprawdę, Wielki Boże, stanie się tak jak powiedziałeś. Szatan będzie czyhał na piętę tej tajemniczej Niewiasty,
czyli na tę nieliczną gromadkę Jej dzieci, które pojawią się przy końcu czasów i będzie wielka nieprzyjaźń między tym
błogosławionym potomstwem Maryi a przeklętym plemieniem szatana, nieprzyjaźń jedyna, której Ty będziesz
sprawcą. Dzieci Beliela odważą się stanąć do walki przeciw dzieciom z plemienia Twojej błogosławionej Matki i będą
gnębić je prześladowaniami, które nie zakończą się niczym innym jak jeszcze silniejszym wykazaniem, w sposób
3
bezsprzeczny, ich odwagi i cnót, potęgi Twojej łaski i prawdziwości autorytetu Twojej Matki. Nie może stać się inaczej
skoro od początku czasów zleciłeś Tej pokornej Dziewicy zadanie zmiażdżenia pod Jej piętą tego księcia pychy. Ona
zetrze twoją głowę...
14. Alioquin moriar: Innymi słowy, lepiej było by mi umrzeć, Boże mój, niż bym miał Cię widzieć tak okrutnie i
bezkarnie obrażanego a sam z każdym dniem miał bym być coraz bardziej narażony na to, że i mnie mogą porwać
wzbierające fale nieprawości. Wolałbym raczej po tysiąckroć śmierć przeżywać! Ześlij mi Twoją pomoc z Nieba albo
zabierz stąd moją duszę. Gdybym nie miał nadziei, że wcześniej czy później wysłuchasz mnie, biednego grzesznika,
przez wzgląd na Swą własną chwałę, błagałbym Cię:”Zabierz moją duszę.” Ta sama ufność, którą pokładam w
Miłosierdziu Twoim każe mi za Prorokiem powtórzyć: Nie umrę, ale będę żył i będę opowiadał dzieła Pańskie. (Ps
117,17), aż wreszcie za Symeonem będę mógł powiedzieć: Teraz puszczasz, Panie, sługę twego w pokoju, według
słowa twego, gdyż oczy moje oglądały zbawienie twoje. (Łk 2,29 - 2,30)
15. Memento. Duchu Święty, proszę wspomnij na to, że to Ty, wespół z Maryją, Twoją Wierną Oblubienicą, powołasz
i ukształtujesz dzieci Boże. W Niej i z Nią ukształtowałeś Głowę Kościoła, i w ten sam sposób powołasz do życia
wszystkie członki do niej przynależne. Wewnątrz Trójcy Przenajświętszej nie dajesz początku żadnej innej Osobie
Boskiej. Na zewnątrz Trójcy Przenajświętszej uświęcasz wszystkie dzieci Boga. Wszyscy święci, którzy byli i będą aż
do końca czasów, są dziełem Twojej miłości działającej przez Maryję.
16. Okres panowania w specjalny sposób przypisywany Bogu Ojcu trwał do potopu i zakończył się zalewem wód.
Okres panowania Jezusa Chrystusa zakończył się potopem krwi. Twoje panowanie, Duchu Ojca i Syna, trwa obecnie i
zakończy się potopem ognia, miłości, i sprawiedliwości.
17. Kiedyż to nastąpi, ten potop ognia czystej miłości, który rozpalisz po całym okręgu ziemi, który przyjdzie tak
łagodnie i tak porywająco, że wszystkie narody: poganie, Muzułmanie, innowiercy i nawet śydzi zostaną pochłonięci
przez ten ogień i nawrócą się? A nie masz, kto by się mógł ukryć przed żarem jego. (Ps 18,7), niechaj, więc wzrasta
jego płomień! Niechaj ten Boski ogień, dla którego przyczyny Jezus Chrystus przyszedł na ziemię, zostanie zapalony -
zanim wszystko rozgorze pochłaniającym ogniem Twojego gniewu, i zstąpiwszy na dół, zamieni całą ziemię w popiół.
Jeśli wypuścisz ducha twego, będą stworzone i odnowisz oblicze ziemi. (Ps 103,30). Ześlij na ziemię Twojego
wszystko-pochłaniającego Ducha, by ukształtować kapłanów, którzyby płonęli tym samym ogniem, a których
działalność odnowi oblicze ziemi i zreformuje Twój Kościół.
18. Memento congregationis tuae: wspomnij na zgromadzenie Twoje. To ma być zespół, dobór znakomity, grono
wybranych, których zechciałeś powołać na świecie i ze świata. Ja was wybrałem ze świata. (J15,19).
Spośród tylu wściekłych wilków zechciałeś wybrać stado cichych baranków; spośród wszystkich tych wstrętnych
kruków - stado czystych gołębic i królewskich orłów; spośród stada szemrzących trutni - rój pszczół miododajnych;
spomiędzy tylu powolnych żółwi - stado rączych jeleni, spośród wszystkich tych wystraszonych szaraków - zastęp
odważnych lwów. O Panie! Zgromadź nas spośród narodów. (Ps 105,47). Zbierz nas i połącz, niechaj pełna chwała
zostanie oddana Twojemu Świętemu i potężnemu Imieniu!
19. Ty przepowiedziałeś nadejście tej szlachetnej wspólnoty ustami jednego z Twoich Proroków, który zataił tajemnicę
przepowiedni pod zasłoną niezrozumiałych słów pochodzących z Nieba.
1. Deszcz obfity wydzielisz, Boże, dziedzictwu twojemu; i omdlewało, a tyś je orzeźwiał.
2. Zwierzęta twoje będą mieszkały w nim, nagotowałeś w dobroci twej ubogiemu, Boże.
3. Pan da słowo zwiastującym nowinę, mocą wielką.
4. Król zastępów umiłowanego, umiłowanego i ozdobą domu (ma) rozdzielać łupy.
5. Choćbyście spali pośrodku działów, pióra gołębicy posrebrzone, a tył grzbietu żółci się jak złoto.
6. Gdy Niebieski rozprasza tam królów, będą wybieleni jak śnieg na Selmonie.
7.Góra Boża jest górą tłustą, górą obfitą, górą tłustą. Co się przypatrujecie górom zsiadłym?
8. To jest góra, na której Panu podoba się mieszkać; albowiem Pan będzie mieszkał na wieki. (Ps 67,10-17)
4
20. Jakiż to deszcz rzęsisty zgotowałeś o Panie dla pokrzepienia osłabionego dziedzictwa Twojego, jak nie tych
świętych misjonarzy, dzieci Maryi, Oblubienicy Twojej, które musisz odłączyć od reszty i zgromadzić w jedno dla
dobra Twojego Kościoła tak osłabionego i zbrukanego zbrodniami jego dzieci?
21. Jakież to zwierzęta i ludzie ubodzy zamieszkają w Twoim dziedzictwie, gdzie będą żywieni Boską słodyczą, przez
Ciebie przygotowaną? Nikt inny tylko ci ubodzy misjonarze całkowicie zdani na Opatrzność i przepełnienie obfitością
Twoich Boskich rozkoszy. Nikt inny tylko oni są tymi tajemniczymi zwierzętami Ezechiela, którzy dokumentować
będą: pełnię swojego człowieczeństwa - poprzez bezinteresowną i dobroczynną miłość wobec bliźniego; powagę i
odwagę lwa - poprzez swój święty gniew oraz swoją płomienną i roztropną gorliwość wobec szatana i dzieci Babilonu;
siłę wołu - dzięki swym apostolskim pracom i umartwieniom ciała; chyżość orła - wyżynami swojej kontemplacji. (Por.
Ez 1,10). Tacy to będą ci misjonarze, których miałeś Panie w zamyśle dla Swego Kościoła. Na bliźnich będą oni
spoglądać prawdziwie po ludzku, bez trwogi na Twoich wrogów, bezstronnie na samych siebie, a spoglądając na
Ciebie, O Panie, zagubią się w kontemplacji wszechrzeczy.
22. Ci naśladowcy Apostołów będą głosili prawdę z wielką mocą i efektywnością, i z taką siłą, że poruszą umysły i
serca wszystkich, którzy będą się im przysłuchiwać. Im to dasz Panie Twoje słowo, Twoje usta, a nawet Twoją
mądrość, której nie będzie się mógł oprzeć żaden z Jego nieprzyjaciół. Ja bowiem dam was wymowę i mądrość, której
nie będą mogli oprzeć się, ani sprzeciwić wszyscy przeciwnicy wasi. (Łk 21,15).
23. To pomiędzy tymi ludźmi tak drogimi Ci, Duchu Święty, największy dar, jaki Jesus Chrystus, Umiłowany Syn, dał
człowiekowi, znajdziesz Swoje upodobanie, ponieważ we wszystkich misjach, jakie podejmą, przyświecać im będzie
jeden tylko cel: aby złożyć Tobie w darze, O Panie, pełną chwałę swych zdobycznych łupów. Król zastępów
umiłowanego, umiłowanego i ozdobą domu (ma) rozdzielać łupy. (Ps 67,13).
24. Dla nich będą posrebrzane pióra gołębicy, dzięki ich całkowitemu zdaniu się na Twoją Opatrzność oraz ich
nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny. Choćbyście spali pośrodku działów pióra gołębicy posrebrzone. (Ps 67,14)
Będą przykryci srebrem jak skrzydłami gołębicy dzięki czystości nauki, jaką będą głosili i nienagannością obyczajów,
jakimi będą żyli. A tył grzbietu żółci się jak złoto. (Ps 67,14) Posrebrzane pióra gołębicy to doskonała miłość bliźniego
dająca im zdolność znoszenie wszelkich jego wad, a ich ogromna miłość dla Jezusa Chrystusa umożliwi im niesienie
Jego Krzyża.
25. Ty sam, Król Niebios i Król królów wyłączysz tych ludzi spośród wszystkich innych jako królów, i uczynisz ich
bardziej białymi ponad śnieg góry Salmen, góry Bożej, góry obfitej w urodzaje, góry mocnej i zwartej, góry, na której
Bóg z radością przemieszkuje i przemieszkiwać będzie aż do skończenia wieków. (Por. Ps 67,17)
Któż to jest, o Panie, Boże Prawdy, ta tajemnicza góra, o której nam powiedziałeś tyle wspaniałych rzeczy? Czyż to nie
jest Maryja, Twoja Ukochana Oblubienica, której fundamenty złożyłeś na szczytach gór najwyższych? Fundamenty
jego na górach świętych. (Ps 86,1).
Błogosławieni, po tysiąckroć błogosławieni ci kapłani, których z taką pieczołowitością wybrałeś i przeznaczyłeś by z
Tobą przemieszkiwali na tej Boskiej górze obfitującej we wszelkie wspaniałości. Tam staną się królami na wieczność
dla ich lekceważenia świata i wzniesieniu się do Boga; bielsi nad śnieg przez swą łączność z Maryją, Twoją
Przepiękną, Czystą i Niepokalaną Oblubienicą. Zostaną ubogaceni boskością rosy na wyżynach niebios oraz tłustością
ziemi, po której stąpają, a wszelkie doczesne i odwieczne błogosławieństwa, jakimi napełniona jest Najświętsza Maryja
Panna, będą do nich należały. Z wierzchołka tej góry będą oni, na podobieństwo Mojżesza, wznosić swe żarliwe
modlitwy ku niebiosom, aby przemieniwszy je w broń przeciwko swym nieprzyjaciołom, nawrócić ich albo pokonać.
To jest góra, na której Jezus Chrystus, który przebywa tam stale, nauczy ich Swoimi własnymi słowami należytego
rozumienia ośmiu błogosławieństw. To na tej górze zostaną przemienieni tak jak On na Górze Tabor, umrą z Nim tak
jak On umarł na Kalwarii i stąd wstąpią do Nieba, tak jak On wstąpił z Góry Oliwnej.
26. Memento congregationis tuae; wspomnij na zgromadzenie Twoje, bądź wspaniałomyślny Panie! Ty jeden łaską
Swoją powołasz je do życia. Jeśli człowiek pierwszy przyłoży rękę do dzieła to nic z tego nie wyjdzie. Jeśli przymiesza
swoje do Twojego, to wszystko zepsuje, wszystko obali.
5
Tuae congregationis; Twoje własne zgromadzenie, Opus tuum fac jest Twoim dziełem, Wielki Boże! Uczyń więc Swój
Boski zamiar realnym. Powołaj Twoich wybranych ze wszystkich krańców Swojego dziedzictwa. Zwołaj i połącz w
jedno. Zgromadź i utwórz z nich wojsko do walki przeciw Twoim nieprzyjaciołom.
27. Spójrz, Panie, Boże Zastępów! Spójrz na wodzów wojny formujących zwarte pułki, każdy z nich z pełnym
zastępem wojska. Wielcy potentaci zwerbowali już armie ludzi, właściciele kompanii żeglownych postawili już całą
flotyllę do swojej dyspozycji, a handlarze zbierają się już tłumnie na targowiskach i jarmarkach. Cóż to za zbieranina
łotrów! Złodzieje, pijacy i rozpustnicy jednoczą się przeciwko Tobie, każdego dnia, pod najbardziej błahym
pretekstem. Wystarczy zagwizdać, uderzyć w bębenek, błysnąć ostrzem stępionej szabli, obiecać w nagrodę gałązkę
zwiędłego wawrzynu, ofiarować ułamek złota lub srebra – słowem: dym sławy, bezwartościowe zaszczyty i marną
zwierzęcą przyjemność, a w mgnieniu oka pojawiają się złodzieje, w bojowym szyku stają żołnierze, gromadzą się
kupcy. Jamy hazardu i targowiska są przepełnione, wszystko, ziemia i morza pokryte są niepoliczalną ilością
wykolejeńców. Ludzie ci, chociaż dzieli ich przestrzeń, różnica usposobień i własnych interesów, to jednak otwarcie
łączą się ze sobą poważając się prowadzić śmiertelną wojnę przeciwko Tobie pod sztandarami i pod wodzą szatana.
28. Jak to wobec tego jest, Wieki Boże, że chociaż tyle chwały, radości i korzyści płynie ze służenia Tobie, to nikt
nieomalże nie przykłada ręki do Twojej sprawy? Czyż pod Twoimi sztandarami nie staną Twoi żołnierze? Czyż nie
znajdzie się nikt, który by w płomiennej gorliwości o Twoją chwałę stanął tak jak Święty Michał pośród swych
towarzyszy aniołów i zawołał: “Quis ut Deus? - Któż jak Bóg!?” Ach, pozwól Panie abym mógł wznieść swój okrzyk
na alarm: “Pożar wybuchł w domu Bożym! Dusze giną w płomieniach! Pożar ogarnął nawet przybytki Pańskie!
Pomocy! Na ratunek! Dobrzy ludzie! Na ratunek naszego uśmiercanego brata! Na ratunek naszych masakrowanych
dzieci! Na ratunek naszego dobrego ojca ginącego pod ciosami sztyletu.”
29. Qui Domini est jungatur mihi - Jeśli kto jest Pański, przyłącz się do mnie! (Wyj 32,26). Kto ma na sercu sprawę
Boga niechaj stanie ze mną ramię w ramię! Niech przybędą wszyscy dobrzy kapłani rozproszeni po całym świecie,
wszyscy którzy jeszcze teraz znajdują się w wirze walki, oraz ci kapłani, którzy wycofali się z bezpośredniej walki do
pustelni i samotni, wołam, przyjdźcie i przyłączcie się do nas. W jedności siła! Pod sztandarem Krzyża utwórzmy
jedno, zwarcie zdyscyplinowane, i ustawione w szyku bojowym wojsko. Ruszajmy w zdecydowanym ataku na
nieprzyjaciół Boga, którzy pierwsi wypowiedzieli Mu wojnę. Stanęli razem królowie ziemi, a książęta zeszli się w
gromadę przeciw Panu i przeciw Chrystusowi Jego: ’Potargajmy więzy ich i zrzućmy z siebie jarzmo ich!’ Pan, który
mieszka w niebiosach, wyśmieje się z nich. (Ps 2,2-4)
30. Niech powstanie Bóg i niech się rozproszą nieprzyjaciele jego, i niech uciekają, którzy go nienawidzą, od oblicza
jego! (Ps 67,2) Powstań, czemu śpisz, Panie? Powstań a nie odrzucaj na zawsze! (Ps 43,23) Dlaczego wydajesz się
jakobyś spał? Powstań w całej Swojej Wszechmocy, w Swojej Sprawiedliwości, i w Swoim Miłosierdziu! Powstań,
aby utworzyć wybraną przez Siebie wspólnotę, zastęp przyboczny, który będzie strzegł Twego domu, bronił Twojej
chwały i ratował dusze które należą do Ciebie. Aby nastała jedna Owczarnia i jeden Pasterz, aby Twoja świątynia
rozbrzmiewała jednym okrzykiem ku Twojej chwale. Et in templo ejus omnes dicent glorium - W świątyni jego
wszyscy mówią ‘Chwała!’ Amen. Jedynie Bóg!




źródło:
http://www.duchprawdy.com/modlitwa_plom ... ludwik.pdf

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 28 IV - Św. Ludwik Maria Grignon de Montfort, prezbiter +
PostNapisane: 28 kwi 2014, o 09:39 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
Ludwik-Maria Grignion de Montfort Drukuj Email

Image

28 kwietnia przypada wspomnienie św. Ludwika-Marii Grignion de Montforta. Kim był ten „Święty Misjonarz”, o którym Jan Paweł II mówił, że wiele mu zawdzięcza w ważnych momentach życia, którego książkę „Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Marii Panny” zabierał ze sobą na popołudniową zmianę, gdy pracował w fabryce sody na Solvayu?

Papież Jan Paweł II musiał wywołać zdziwienie u wielu osób, gdy w czasie swej podróży do Francji we wrześniu 1996 roku, w jej programie umieścił Saint-Laurent-sur-Sèvre, małe miasteczko w Wandei, dużo mniej znane niż Tours, Sainte-Anne-d'Auray czy Reims. Zależało mu bardzo, aby odbyć pielgrzymkę do grobu św. Ludwika de Montforta, spoczywającego w Bazylice właśnie w tym miasteczku. Wyjaśnił to w ten sposób: „Wiele zawdzięczam św. Ludwikowi de Montfort, gdyż jest on dla mnie ważną postacią, która oświeciła mnie w ważnych momentach mojego życia. Dziękuję Bogu za coraz szersze poznawanie, odkrywanie tego Świętego Misjonarza”.

Kim jest ten „Święty Misjonarz”?

Urodził się 31 stycznia 1673 roku, w Montfort-sur-Meu (25 km na zachód od Rennes, w północno-zachodniej Francji). Następnego dnia rodzice ochrzcili go nadając mu imię Ludwik. Jego ojciec, Jan-Baptysta Grignion, był adwokatem; matka była córką urzędnika magistratu w Rennes.
Później Ludwik do swego pierwszego imienia doda Maria, wyrażając w ten sposób swą wielką miłość do Najświętszej Maryi Panny. De Montfort nie jest oznaką tytułu szlacheckiego, lecz nazwą miejsca, gdzie Św. Ludwik został ochrzczony. Dlatego najczęściej pisze się i mówi o nim jako o Ojcu Montfort.

Dzieciństwo i młodość

Od wczesnych lat odznacza się wybitnymi cechami charakteru: żywą inteligencją, głęboką pobożnością, szczególnym nabożeństwem do Maryi Panny, łatwością w dzieleniu się z rodzeństwem i kolegami nauką, wyniesioną z lekcji katechizmu. Cechuje go także głęboka miłość do rodziców, a szczególnie do matki, cichej, czułej i bezgranicznie oddanej wychowywaniu licznej gromadki dzieci.

W wieku lat 12 rozpoczyna naukę w kolegium jezuickim w Rennes. Pracowity i sumienny wykazuje wybitne osiągnięcia w dziedzinie filozofii. Jednocześnie chętnie pomaga w nauce swym braciom i siostrom.

Mieszkając w Rennes odkrywa zupełnie nieznany wcześniej świat biedoty, żyjącej w miejskich przytułkach. Biorąc przykład ze swej matki, okazuje pomoc tym, którzy nie ośmielają się nawet o nią prosić. Również w samym kolegium wspomaga tych, którzy są z powodu ubóstwa odsunięci w cień, osamotnieni.

Przykład jeden z wielu: jeden z uczniów noszący stare, pocerowane ubranie, jest przedmiotem kpin kolegów. Ludwik-Maria mobilizuje społeczność uczniowską i robi zbiórkę na rzecz ubogiego kolegi. Choć zebrał zbyt małą sumę, idzie z nim do krawca i prosi: „Widzi pan, oto mój brat i pański. Zrobiliśmy zbiórkę w klasie, żeby go należycie odziać. Niestety nie zebraliśmy całej sumy: czy może pan dodać od siebie to, co jeszcze brakuje?” I krawiec daje się przekonać.

Za radą swoich wychowawców, wstępuje do „Kongregacji Najświętszej Panny”. Czyni to z radością, gdyż w ten sposób może pogłębić swoją wiarę i nabożeństwo do Maryi. Tej drogi duchowej nie opuści już nigdy, podążając nią z ufną wiarą i z apostolskim zaangażowaniem.

W tym czasie modlitwy i głębokiej refleksji pojawia się zamysł, aby oddać całe życie Bogu i bliźniemu jako kapłan. Z tego pomysłu Ludwik zwierzył się najpierw rodzicom. Ucieszyli się. We wrześniu 1693 roku opuszcza rodzinne strony i udaje się do Paryża, aby wstąpić do Seminarium św. Sulpicjusza.

Służba apostolska

5 czerwca 1700 roku Ludwik-Maria zostaje wyświęcony na kapłana. Odprawia swą Mszę prymicyjną przy ołtarzu Najświętszej Maryi Panny w Kościele św. Sulpicjusza. Stawia sobie za zadanie „nauczanie katechizmu wśród ubogich i głoszenie nabożeństwa do Matki Bożej”.

Potem przez 6 lat pełni funkcję kapelana w Szpitalu Miejskim w Poitiers. Tam właśnie do jego konfesjonału przychodzi córka zasobnej, mieszczańskiej rodziny, Maria-Luiza Trichet. Pod wpływem charyzmatu swego spowiednika i ojca duchowego, wkłada habit zakonny 2 lutego 1703 roku. Tego dnia staje się pierwszą siostrą w nowym zgromadzeniu Córek Mądrości.

Św. Ludwik prócz pracy duszpasterskiej, podejmuje również starania, aby uczynić godniejszym życie 400 mieszkańców tej placówki: chorych, bezdomnych, ubogich. Organizuje dla nich zbiórki żywności, rozdaje posiłki, pochyla się z troską i oddaniem nad chorymi.

Jednak w roku 1706, chcąc uniknąć kłótni i ataków zazdrośników, opuszcza szpital miejski. Idąc za radą życzliwych mu osób udaje się do Rzymu, aby oddać się do dyspozycji samego papieża. Klemens XI ukazuje mu nowe perspektywy w jego pracy: „We Francji jest wielkie pole dla apostolstwa misyjnego; ucz ile ci sił starczy prostych ludzi i ich dzieci zasad wiary, spraw, aby odnawiali swe przyrzeczenia chrztu świętego, a wszystko to czyń zawsze w posłuszeństwie wobec biskupa diecezji, która będzie miejscem twojej pracy”. Św. Ludwik-Maria otrzymuje od papieża krzyż i tytuł „Misjonarza Apostolskiego”

Misjonarz apostolski (1706-1716)

Przez kolejne dziesięć lat Ojciec Montfort prowadzi misje w całej zachodniej Francji. Pieszo przemierzy ponad 200 parafii w Bretanii, Pays de la Loire, Wandei, Aunis, Charante.

W swej pracy misjonarskiej trwa w modlitewnym zjednoczeniu z Jezusem i Maryją. Jego misje i rekolekcje cieszą się wielką popularnością. Im więcej zdobywa uznania i im więcej przyciąga wiernych, tym ostrzej jest czasem atakowany przez ludzi, którzy ulegając ówczesnym modom oddalili się od Boga. Ludwik ma łatwość przemawiania do ludu, jego słowa są zrozumiałe, trafiają do serc, wywołują głębokie przeżywanie wiary. Na zakończenie misji parafialnych, zwykle inicjuje budowę Kalwarii; po to, aby towarzysząc mieszkańcom miasteczka po zakończeniu misji przypominała im o powziętych postanowieniach i przyrzeczeniach. Najsłynniejszym przedsięwzięciem była budowa Kalwarii w Pontchâteau (region Loire-Atlantique). Wzniesiona wielkim wysiłkiem Kalwaria, została na rozkaz króla rozebrana przed poświęceniem. Św. Ludwik dał wówczas dowód wielkiej pokory, choć sprawiło mu to ogromny ból. Kalwaria w Pontchâteau, odbudowana przez mieszkańców, którzy pieczołowicie przechowali oryginalne figury, jest dziś popularnym miejscem pielgrzymek.

Długie marsze, skromne wyżywienie, często towarzyszący ból fizyczny i duchowy oraz brak wypoczynku, wszystko to sprawiło, że solidne zdrowie Św. Ludwika zostało nadszarpnięte. W czasie ostatnich misji w Saint-Laurent-sur-Sèvre, wysoka gorączka zwala go z nóg; musi przerwać misje. Umiera 28 kwietnia 1716 roku, w wieku 43 lat. Krótkie, lecz jakże bogate życie! Jego grób jest otaczany coraz większym kultem. Niemal od chwili śmierci staje się inspiratorem nowych dzieł.

W miejscu jego spoczynku powstają domy trzech zgromadzeń: Ojców i Braci Towarzystwa Maryi, Córek Mądrości i Braci Św. Gabriela.

Papież Jan Paweł II tak pisał o swym spotkaniu z doktryną Św. Ludwika do Montfort: „Święty Ludwik-Maria Grignion de Montfort stanowi dla mnie postać znaczącego odniesienia, która mnie oświecała w ważnych chwilach mego życia, kiedy byłem ukrytym seminarzystą i kiedy pracowałem w fabryce Solvay w Krakowie. Mój kierownik duchowy poradził mi rozważać „Traktat o Prawdziwym Nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny”. Przeczytałem i ponownie czytałem wiele razy z wielką korzyścią duchową tę cenną książeczkę ascetyczną, której niebieska okładka poplamiła się od sody. Umieszczając Matkę Chrystusa w relacji z tajemnicą Trójcy, Montfort pomógł mi zrozumieć, że Dziewica należy do planu zbawienia z woli Ojca, jako Matka Słowa Wcielonego, że Ona poczęła przez działanie Ducha Świętego”.

Jan Paweł II wyjaśnia, że słowo „zawierzenie” określa szczególną osobową relację, jaka pojawia się w wyniku odpowiedzi na dar miłości ze strony Jezusa. Zawierzając się po synowsku Maryi, chrześcijanin – podobnie jak Jan Apostoł – przyjmuje Matkę Chrystusa i wprowadza Ją we wszystko, co stanowi jego własne życie wewnętrzne (por. RM 45). Bardzo istotną sprawą wydaje się ta swoista „gra” postaw: zawierzenia i przyjmowania. Powierzając siebie, darując się w akcie zawierzenia, człowiek jednocześnie przyjmuje Maryję i całe bogactwo Jej zachowań. Można by dodać, że bezgraniczne oddanie siebie zmierza do nieograniczonego przyjmowania Tej, która jest pełna łaski. Trwanie w zawierzeniu przybliża do Chrystusa i Jego niezgłębionego bogactwa (por. Ef 3, 8). Zatem z teologicznego punktu widzenia zawierzenie zmierza przez przyjęcie do zjednoczenia z Bogiem. Zawierzenie to wyrasta z macierzyństwa i pośrednictwa Maryi. Wiąże się na planie ogólnym z poddaniem woli Boga (por. LG 53) oraz ufności, że Maryja będzie wspomagać w trudach codzienności”.

Image Tekst pochodzi z dodatku do komiksu „Szaleniec Ewangelii. Św. Ludwik-Maria Grignion de Montfort”, który ukazał się nakładem Wydawnictwa Serafin .



źródło: http://glosojcapio.pl/index.php?option= ... &Itemid=75

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 28 IV - Św. Ludwik Maria Grignon de Montfort, prezbiter +
PostNapisane: 28 kwi 2014, o 09:39 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
MIŁOŚĆ – jedyna granica – św. Ludwik Maria Grignon de Montfort

CZY ISTNIEJĄ GRANICE WYZNACZAJĄCE ROZMIARY KRZYŻA, KTÓRY CZŁOWIEK NIESIE PRZEZ SWOJE ŻYCIE, PODĄŻAJĄC DO NIEBA?

Na pewno taką granicą jest miłość – na tyle, na ile jest silna i zakorzeniona w Panu Bogu, na tyle możemy unieść nasze trudy, cierpienia i słabości. Ale czy istnieją takie granice przejawiające się w konkretnych sytuacjach życiowych? Na przykład – czy dziecko zaryzykowałoby rozgniewanie swojego surowego rodzica przez wyrzucenie z domu przedmiotu, który jest powodem grzechu taty? Czy człowiek zmieniający miejsce zamieszkania mógłby oddać cały swój majątek i ubranie ubogim napotkanym na drodze w czasie przeprowadzki? Czy nie chcąc odstąpić od swojego systemu wartości człowiek może skazać się na pozbawienie pracy, mieszkania i wszelkich środków do życia? Patrząc z boku, należałoby powiedzieć, że takie działania są zupełnie nierozsądne, że nie tędy droga. …I jeszcze z takim podejściem do życia zostać świętym? A jednak. Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, tercjarz dominikański, w taki właśnie sposób przeszedł całe swoje życie i osiągnął cel – życie wieczne.

Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort urodził się 31 stycznia 1673 roku we Francji jako drugi z osiemnaściorga rodzeństwa. Jego ojciec, Jan Chrzciciel de Montfort, był urzędnikiem francuskim, bardzo szanowanym w okolicy. Mały Ludwik od najmłodszych lat ćwiczył się w pokonywaniu własnych słabości i otwierał szeroko swoje serce na Boże działanie. Jego słowa niosły niejednokrotnie pociechę najbliższym a chęć służenia Chrystusowi od najmłodszych lat owocowała lekcjami katechizmu, których udzielał swojemu rodzeństwu. Ojciec Ludwika był człowiekiem o bardzo wybuchowym charakterze – dzieci otrzymywały karę za najmniejsze wykroczenie. Nie powstrzymało to małego Ludwika przed spaleniem znalezionej u ojca książki z nieprzyzwoitymi rysunkami. Dla ratowania duszy ojca gotów był przyjąć cierpienie fizyczne. Poza niezwykłymi umiejętnościami duchowymi Ludwik był bardzo zdolnym i pracowitym chłopcem. Pozwoliło mu to w wieku dwunastu lat rozpocząć naukę w kolegium jezuickim w Rennes. Tutaj rozpoczął intensywne życie duchowe, wiele czasu spędzając na modlitwie i praktykach pokutnych.
Po ośmiu latach nauki w Rennes wstąpił do Seminarium św. Sulpicjusza w Paryżu. Znamienny jest sposób, w jaki odbył podróż do kolejnego miejsca na swojej drodze życia. Połowę drogi przebył pieszo, chcąc w doskonały sposób naśladować Chrystusa. Nie poprzestał jedynie na zamiarach – po drodze oddał cały swój majątek, jaki dostał od rodziców na utrzymanie w seminarium, napotkanemu na drodze biedakowi. Z kolejnym napotkanym potrzebującym wymienił się na ubranie. Gdy to uczynił, uklęknął na drodze i złożył ślub doskonałego ubóstwa. Od tej pory już nigdy nie posiadał nic swojego. W seminarium kontynuował swoje życie pełne modlitwy, pracy i umartwienia. Wzbudzało to podejrzenia u jego wychowawców, którzy poprzez różne upokorzenia sprawdzali prawdziwość jego intencji. Ludwik wszystko oddawał Chrystusowi przez ręce Maryi. I to hasło stało się jego życiowym zawołaniem. W 1700 roku przyjął święcenia kapłańskie i rozpoczął kolejny etap swojej działalności.

KAŻDY CZŁOWIEK PRAGNIE W SWYM ŻYCIU SZCZĘŚCIA.

CZY ISTNIEJĄ GRANICE WYZNACZAJĄCE ROZMIARY KRZYŻA, KTÓRY CZŁOWIEK NIESIE PRZEZ SWOJE ŻYCIE, PODĄŻAJĄC DO NIEBA?

Czasy, w których przyszło mu żyć, były bardzo trudne. W Kościele francuskim panował wtedy jansenizm. Była to herezja, która traktowała najmniejszy grzech jako grzech śmiertelny, który uniemożliwiał dostąpienie Bożego miłosierdzia i łaski. Często zdarzało się, że księża odmawiali ludziom przyjęcia sakramentów, nawet w obliczu śmierci. W tej sytuacji działalność Ludwika, który z niezwykłą łagodnością i wyrozumiałością patrzył na swoich podopiecznych. Jednym z pierwszych miejsc jego pracy był szpital dla ubogich w Poitiers. Stopniowo, przez przykład życia i wymagania stawiane pracownikom starał się zmienić to miejsce w przyjazne dla przebywających w nim chorych. Tutaj też poznał Marię Trichet, córkę prokuratora królewskiego. Pod kierownictwem św. Ludwika Maria postanowiła poświęcić swoje życie ubogim i stała się pierwszą siostrą założonego przez Ludwika Zgromadzenia Córek Mądrości. Działalność Ludwika spotkała się ze sprzeciwem pracowników szpitala – święty musiał opuścić Poitiers. Udał się do jednego ze szpitali Paryża, aby tam jako asystent kapelana kontynuować swoją pracę dla dobra Kościoła. Świadom, że Kościół we Francji potrzebuje takiego działania, pomimo złych doświadczeń wyniesionych z Poitiers, nie zmienił sposobu postępowania. Po pięciu miesiącach, wobec bardzo silnej opozycji w nowym miejscu pracy musiał opuścić szpital. Nie miał się gdzie podziać, wobec czego sześć miesięcy spędził jako pustelnik, mieszkając pod schodami przy jednej z paryskich ulic. Na prośbę ubogich, których pozostawił w Poitiers, wrócił do tamtejszego szpitala. Nie pozostał w nim jednak długo. Od 1705 r. rozpoczął się kolejny etap jego drogi – praca kaznodziejska.

Przez kolejne 11 lat, każdego dnia św. Ludwik gorliwie ratował dusze ludzkie przed wiecznym potępieniem. Napełniony Duchem Świętym głosił kazania, które wywoływały wśród słuchających łzy oraz były przyczyną licznych nawróceń. Troska o zbawienie innych dodawała mu sił i odwagi – nic nie było w stanie powstrzymać go przed wskoczeniem między dwóch, walczących ze sobą szablami mężczyzn. Nie zawahał się także siłą wtargnąć do przydrożnej karczmy, by tam błagać o nawrócenie serc i zbliżenie się do Boga. Sam nic nie posiadał, pamiętał jednak że człowiek to nie tylko dusza, ale też ciało. Przemierzał okoliczne targi prosząc o żywność, którą mógł potem rozdawać ubogim. Podróżował zawsze pieszo –niezależnie od tego, czy przemieszczał się do sąsiedniej wioski, czy celem podróży był Rzym. Był gościem na audiencji u papieża Klemensa XI, który w pełni zaaprobował stosowane przez Ludwika metody ewangelizacyjne. Po powrocie do Francji szczególnie upodobał sobie okolice Nantes. Chcąc bardziej przybliżyć i uprzytomnić okolicznym mieszkańcom ogrom Bożej Miłości, która swój szczyt osiągnęła na Golgocie, postanowił wybudować w pobliżu miasta ogromną Kalwarię – widoczna z daleka miała przypominać ludziom o źródle ich zbawienia. Prace nad realizacją projektu trwały niecały rok – wysiłkiem setek tysięcy ludzi dobrej woli w pobliżu Nantes stanął monumentalny kopiec, na którego szczycie umieszczono trzy krzyże oraz figurkę Maryi stojącej pod krzyżem Chrystusa. Dzień otwarcia Kalwarii wyznaczono na 14 września 1710 r. 13 września przyszło jednak pismo od biskupa miejsca, zakazujące otworzenia Kalwarii. W dodatku św. Ludwik otrzymał polecenie zrównania swojego dzieła z ziemią. Powodem była skarga, wniesiona przez jednego z wrogów Ludwika, że Kalwaria jest doskonałym miejscem do schronienia się wrogiego wojska w wypadku najazdu. Ludwik przyjął to cierpienie i po zniszczeniu kopca kalwaryjskiego powrócił do intensywnej działalności misyjnej w parafiach francuskich. Wyczerpany ogromem pracy dla dobra Królestwa Bożego oraz niezrównaną ascezą zmarł 28 kwietnia 1716 r. Kanonizował go Pius XII w 1947 r.

Duchowość św. Ludwika Marii Grignion de Montfort jest silnie naznaczona rysem maryjnym. Świadkowie jego życia opowiadali, że często na głos prosił Maryję o pomoc. Już od wczesnego dzieciństwa Ludwik w czasie długich modlitw powierzał jej wszystkie sprawy serca – i te proste codzienne, i te głęboko ukryte. W czasie głoszenia kazań misyjnych nie rozstawał się z różańcem. Maryja jest także główną postacią w pismach, które pozostały po świętym. W Traktacie o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny napisał: Nikt z ludzi nie otrzyma żadnego daru niebieskiego, który by nie przeszedł przez Jej dziewicze dłonie, albowiem wolą Boga jest, byśmy wszystko mieli przez Maryję. To dzięki lekturze pism św. Ludwika Maryja stała się tak ważną osobą w życiu i nauczaniu bł. Jana Pawła II.

Przykład św. Ludwika pokazuje, że jedyną granicą w niesieniu codziennego krzyża śladami Chrystusa jest miłość. To co uchodzi za głupie
w oczach świata, w oczach Boga jest mocą i mądrością. Miłość natomiast dodaje odwagi, by iść pod prąd obyczajów, własnych słabości oraz opinii innych. Najpewniejszą pomocą w rozszerzaniu granic naszej zdolności do niesienia krzyża jest Maryja. Prośmy ją zatem o wstawiennictwo, by pomagała nam każdego dnia kochać jeszcze bardziej.

Siostra Kazimiera

Ja, (…) grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj przed Obliczem Twoim śluby Chrztu św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i jego dzieł, a oddaje się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości Wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia. Bym zaś wierniejszy Mu był niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego Dworu Niebieskiego za swoja Matkę Panią. Oddaje Ci
i poświęcam, jako niewolnik Twój, ciało i dusze swoja, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i bez wyjątku wszystkim, co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

/fragment Aktu oddania się Jezusowi Chrystusowi przez ręce Maryi/



źródło: http://dominikanki.pl/duszpasterstwo-po ... tfort_1440

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 4 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


    |    Kto przegląda ten dział ?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  


Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.
Czytając to Forum DDN, wyrażam swoją Miłość do Maryi i Jezusa Chrystusa, wierząc w Jego Wszechmoc i Miłosierdzie.

"Od Prawdy zależy przyszłość naszej Ojczyzny" - święty Jan Paweł II


Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy Jezu Ufam Tobie!

+ Ewangelia na każdy dzień     + Pismo Święte     + Katechizm Kościoła Katolickiego     + Portal Radio Maryja     + Słuchaj Radia Maryja, przez internet   
Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Polityka cookies.