Forum DDN - Drogowskazy do Nieba.
  

Strefa czasowa: UTC + 1



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 3 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Autor Wiadomość
Admin_DDN
 Tytuł: 11 I - Niedziela Chrztu Pańskiego i homilia p.Franciszka
PostNapisane: 11 sty 2015, o 13:23 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska

11 STYCZNIA 2015
Niedziela Chrztu Pańskiego




Dzisiejsze czytania: Iz 42,1-4.6-7; Ps 29,1-4.9-10 ; Dz 10,34-38; Mk 9,7; Mk 1,6b-11

Rozważania i homilie: Oremus · ks. M. Pohl · ks. E. Staniek · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD




(Iz 42,1-4.6-7)
To mówi Pan: Oto mój Sługa, którego podtrzymuję. Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo. Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku. On niezachwianie przyniesie Prawo. Nie zniechęci się ani nie załamie, aż utrwali Prawo na ziemi, a Jego pouczenia wyczekują wyspy. Ja, Pan, powołałem Cię słusznie, ująłem Cię za rękę i ukształtowałem, ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów, abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności.

(Ps 29,1-4.9-10)
REFREN: Pan ześle pokój swojemu ludowi

Oddajcie Panu, synowie Boży,
oddajcie Panu chwałę i sławcie Jego potęgę.
Oddajcie chwałę Jego imieniu,
na świętym dziedzińcu uwielbiajcie Pana.

Ponad wodami głos Pański,
Pan ponad wód bezmiarem
Głos Pana potężny,
głos Pana pełen dostojeństwa.

Zagrzmiał Bóg majestatu:
a w świątyni jego wszyscy wołają: „Chwała”.
Pan zasiadł nad potopem,
Pan jako Król zasiada na wieki.

(Dz 10,34-38)
Gdy Piotr przybył do Cezarei, do domu Korneliusza, przemówił: Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Posłał swe słowo synom Izraela, zwiastując im pokój przez Jezusa Chrystusa. On to jest Panem wszystkich. Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła.

(Mk 9,7)
Otwarło się niebo i zabrzmiał głos Ojca: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie.

(Mk 1,6b-11)
Jan Chrzciciel tak głosił: Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym. W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie.





Chrzest Jezusa oznacza Jego ujawnienie się przed światem, początek publicznej misji. Jest to też znak namaszczenia Duchem Świętym, które miało się stać udziałem wszystkich ochrzczonych w Jego imię. Syn Boży staje w tłumie grzeszników, solidarny z nimi, gotowy dzielić ich los. Dzięki Niemu ci sami grzesznicy mocą Ducha stają się synami i córkami Boga, podobnymi do Niego, wyzwolonymi od zła.

ks. Jarosław Januszewski, „Oremus” styczeń 2009, s. 45


„Idzie za mną mocniejszy...”

Wiele szczegółów dotyczących surowego życia św. Jana Chrzciciela – pustelniczy ubiór, ascetyczne pożywienie, przebywanie na pustyni – ma nam uświadomić wielki autorytet, jakim musiał się cieszyć w Izraelu ten Prorok. I faktycznie, przed Jezusem nikomu nie udało się wprowadzić tak ożywczej przemiany w narodzie żydowskim. Całe tłumy ciągnęły nad Jordan, by się nawrócić, czyli zmienić dotychczasowy, grzeszny tryb życia.

Ów obrzęd nawrócenia polegał na tzw. chrzcie janowym, czyli wejściu do rzeki, głośnym wyznaniu swej grzeszności i polaniu głowy wodą. Był to zewnętrzny znak pokuty, czyli wewnętrznego pragnienia, by stać się na nowo czystym i pojednanym z Bogiem. Każdy, kto ciężko zgrzeszy, a ma sumienie wrażliwe i czułe na zło, wie, ile wewnętrznego cierpienia i niepokoju potrafią przysporzyć ciążące na człowieku winy.

Ale co innego jest pragnienie, a co innego spełnienie pragnienia. Można bardzo żałować za błędy i grzechy, ale co się stało, to się nie odstanie: człowiek jest bezsilny wobec przeszłości, nie może cofnąć i unieważnić tego, co było. Przeszłość, dokonane przez nas dobrowolnie zło piętnuje nas nieusuwalnym znamieniem. Można od niego uciekać, można je próbować zetrzeć, zagłuszyć wyrzuty sumienia, zapomnieć, zapić – ale nadaremnie! Świadomość popełnionych win przytłacza nas i zatruwa. I dopóki człowiek w sakramencie pojednania nie otrzyma przebaczenia grzechów – nie zazna spokoju.

Wczujmy się jednak w sytuację Żydów. Oni nie mieli spowiedzi, a ponieważ byli ludźmi bardzo religijnymi, szczerze kochającymi Boga i mieli wrażliwe sumienia (może z wyjątkiem faryzeuszów), więc ból osobistych grzechów był dla nich nie do zniesienia. Stąd właśnie ich bezskuteczne usiłowania pokuty: niezliczone ofiary przebłagalne, modlitwy skruchy, jałmużny pokutne, wreszcie chrzest janowy. Ale wszystko to daremnie, bo nie leży w mocy człowieka pojednać się z Bogiem – za wysokie progi, za duża przepaść między ludzką grzesznością, a świętością Boga. Tylko Bóg może wyjść ze skuteczną inicjatywą przebaczenia i pojednania.

To właśnie chciał powiedzieć pokutującym tłumom św. Jan Chrzciciel: „Ja was chrzczę tylko wodą, ale cóż znaczy woda na bród waszych grzechów? Tu potrzeba chrztu innego, Bożego, chrztu Duchem Świętym. Tylko Bóg może was oczyścić. I On to wkrótce uczyni, bo już przyszedł! Przyszedł osobiście, a ja i mój chrzest jest wobec Niego niczym”.

I faktycznie, Jezus przyszedł ze swoim chrztem w Duchu Świętym. Chrzest ten dokonał się i uzyskał swą nieskończoną moc na krzyżu, poprzez zbawczą Krew Chrystusa. Ale zanim to się dokonało, Jezus chciał pokazać, że uznaje pragnienia i dążenia wszystkich, którzy szczerze i całym sercem żałują za swoje grzechy i wzywają zmiłowania Bożego. Dlatego Jezus wszedł do Jordanu i swoim chrztem uświęcił i zaakceptował te bezsilne dotąd usiłowania.

Ale od tego momentu dał nam do dyspozycji skuteczne narzędzie: sakrament chrztu świętego i sakrament pojednania. Odtąd już żaden człowiek, który ufa Bogu nie musi się niczego lękać. Odtąd narzędzie przebłagania i pojednania jest na każde nasze zawołanie. To nie ma znaczyć, że wobec tego możemy sobie spokojnie grzeszyć, a potem szybko do spowiedzi – i znów grzeszyć. To znaczy, że Bóg wyciąga rękę do każdego, kto tylko zechce tę rękę uchwycić i przyjąć Jego przebaczenie. To jest jedyna pełna droga, bo poza Jezusem nie ma zbawienia.

Może to pomoże nam uświadomić sobie wagę chrztu i spowiedzi. Jakże machinalnie i lekceważąco traktujemy nieraz te sakramenty, nie zdając sobie sprawy z tego, co się za nimi kryje: moc Ducha Świętego i miłość Ojca, objawiona w Jezusie Chrystusie na odpuszczenie grzechów i życie wieczne. Amen.

Ks. Mariusz Pohl




Bóg mnie kocha

Obchodzimy dzisiaj Uroczystość Chrztu Chrystusa w Jordanie i przy tej okazji chciałbym przypomnieć jedną z podstawowych prawd naszej chrześcijańskiej wiary, dotyczącą chrztu świętego. Bardzo prosty obrzęd polania czy zanurzenia człowieka w wodzie z wymówieniem słów: „Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” zawiera bogatą treść i jest najdonioślejszym wydarzeniem w naszym życiu. Był to moment, w którym Bóg oczyścił nas z grzechu pierworodnego, a równocześnie wyznał swoją miłość w odniesieniu do każdego z nas. Bóg wtedy powiedział te same słowa, które słyszymy nad brzegiem Jordanu: „Tyś jest mój Syn, w Tobie mam upodobanie”, Syn, którego kocham.

W momencie chrztu św. rozpoczyna się, w miarę jak człowiek dorasta, wielka przygoda świadomego spotkania z Bogiem na płaszczyźnie miłości. Cała nasza wartość jest właśnie w tym, że Bóg nas kocha. Gdy chrzcimy dziecko niedorozwinięte, którego często wstydzą się nawet rodzice, pamiętajmy, że Bóg się go nie wstydzi, Bóg wyznaje swoją miłość do niego, i to miłość wieczną. Bóg każdego z nas kocha. To jest prawda, którą gdybyśmy potrafili przeżyć tak, by ona wstrząsnęła nami do głębi, to życie nasze uległoby całkowitej przemianie. Cóż bowiem można przeżyć piękniejszego i wspanialszego nad prawdę, że Bóg mnie kocha. Nie jestem sam, jestem otoczony wieczną miłością Boga. Bóg nigdy nie będzie się mnie wstydził, Bóg nigdy we mnie nie zwątpi. Prawdziwa miłość nie wątpi. Bóg ze swą miłością się nade mną pochyla, tą miłością otacza mnie od rana do wieczora i od wieczora do rana, tą miłością mnie prowadzi. Jest to tajemnicza miłość, często dla nas, szukających w miłości tylko przyjemności i szczęścia, niezrozumiała. Jest to twórcza miłość Boga, która prowadziła Chrystusa, Syna Jednorodzonego aż na Golgotę, nie po to, aby Go tam zostawić zmiażdżonego, ale po to, aby Go doprowadzić do chwały. Często i nas miłość Boga prowadzi przez trudne odcinki drogi, przez cierpienie, ale zawsze prowadzi do chwały. To jest chrześcijaństwo, Bóg mnie kocha, Bóg jest moim Ojcem.

Ks. Edward Staniek


Napełnić serce

Jan udzielał w Jordanie chrztu na odpuszczenie grzechów. Garnęły się do niego tłumy. Ludzie wyznawali swe winy, a następnie Jan zanurzał ich w wodzie. Wychodzili z niej oczyszczeni. Nie był to jednak sakrament chrztu, który ustanowił Jezus. W czasach Chrystusa mieszkańcy Palestyny mogli przyjąć dwa chrzty. Jeden z rąk Jana Chrzciciela, drugi z rąk Apostołów Jezusa. Na czym polegała różnica między jednym i drugim?

Chrzest Jana można porównać do mycia naczynia. Chcąc aby ono było czyste, należy wysypać z niego zawartość, a następnie dobrze je wymyć. Otóż słuchacze Jana wyznając grzech, „wysypywali” zawartość swoich serc, a następnie wchodzili do wody, by je „wymyć”. Wychodzili na brzeg Jordanu z sercem czystym — ale pustym. Jan przygotowywał serca na wypełnienie łaską, ale nie miał mocy jej udzielania.

Chrzest ustanowiony jako sakrament przez Jezusa różni się zasadniczo od chrztu Janowego. Sakrament nie tylko oczyszcza, ale i wypełnia serca samym Bogiem. Serce zostaje zanurzone równocześnie w wodzie i w Imieniu Boga — Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Od chrzcielnicy człowiek odchodzi wypełniony najcenniejszą rzeczywistością, której ziemia ani nie posiada, ani nie rodzi, samym Bogiem.

Jezus podszedł do Jana prosząc o zanurzenie w wodzie. Grzechów nie wyznawał, bo ich nie miał, oczyszczenia nie potrzebował, bo był święty, ale chciał nam ukazać potrzebę tego dwustopniowego procesu. Przyjmując zewnętrzną formę chrztu od Jana, wyszedł na brzeg i został w sposób widzialny wypełniony Duchem Świętym, aby odtąd rozlewać tego Bożego Ducha na wszystkich ludzi decydujących się na oczyszczenie swego serca w sakramencie chrztu.

Wielu katolików sądzi, że sakrament chrztu lub pojednania to jedynie oczyszczenie ich serca. Ci najczęściej dochodzą do wniosku, że jeśli tego serca nie wypełniają wielkimi grzechami, to nie ma po co zabiegać o jego oczyszczenie. W imię prawdy należałoby ich uznać raczej za uczniów Jana niż Chrystusa i nie dziwić się, że stronią od Kościoła.

Wartość chrześcijanina nie polega na tym, że ma czyste serce, lecz na tym, że serce jest świątynią, w której mieszka Bóg. Najpiękniejsza katolicka świątynia z pustym tabernakulum jest tylko architektonicznym arcydziełem, niczym więcej. Dopiero z Eucharystią staje się budynkiem zamieszkałym przez żywego Boga, pełnym Jego obecności. Podobnie człowiek dopiero po wypełnieniu Duchem Świętym staje się chrześcijaninem w pełnym słowa znaczeniu. Trzeba tu dodać, że zawartość naszych serc wypełnionych łaską niepomiernie przewyższa wartość nas samych. Kto umie patrzeć na ochrzczonych oczami wiary, ten zupełnie inaczej ocenia ludzi. W tym spojrzeniu człowiek upośledzony, wypełniony łaską Ducha Bożego, jest miliardy razy cenniejszy niż geniusz, którego serca i umysłu łaska nie przenika. Cenniejszy bowiem jest popękany gliniany garnek wypełniony złotem, niż kryształowy wazon, ale pusty.

Ks. Edward Staniek



„Przyznajcie Panu, synowie Boży, przyznajcie Panu chwałę Jego imienia” (Ps 29, 1–2)

Święto dzisiejsze jest także „epifanią”, to znaczy objawieniem Bóstwa Jezusa, szczególnie uroczystym ze względu na bezpośrednią interwencję nieba. Proroctwo Izajasza o „Słudze Boga”, który jest figurą Mesjasza, jest wstępem do tego. Prorok przedstawia go w imieniu Pana: „Oto mój Sługa... Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął” (Iz 42, 1). To jest wielka charakterystyka Chrystusa; jest On w całym tego słowa znaczeniu „Sługą Boga”, całkowicie poświęconym na Jego chwałę i służbę. Przychodząc na świat powiedział: „Oto idę... abym spełniał wolę Twoją, Boże” (Hbr 10, 7). Jest pełen Ducha Świętego i pod Jego wpływem rozwija swoją zbawczą działalność, Bóg zaś ma w Nim upodobanie.

Opis prorocki Izajasza znajduje pełne uzasadnienie historyczne w wydarzeniu ewangelicznym chrztu Jezusa. Wówczas „otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej jako gołębica, a z nieba odezwał się glos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Łk 3, 21–22). Tego już nie mówi prorok w imieniu Boga, lecz sam Bóg, i to w sposób bardzo uroczysty. Cała Trójca Przenajświętsza bierze udział w wielkim objawieniu na brzegach Jordanu: Ojciec daje słyszeć swój głos, składając świadectwo Synowi, Syn jest ukazany w Jezusie, Duch Święty zstępuje na Niego widzialnie. Prawda, zapowiedziana przez Izajasza w sposób niejasny, rozbłysła teraz w całym swoim znaczeniu mesjańskim. Wyrażenie „mój Sługa” zastępuje inne „mój Syn umiłowany”, bardziej bezpośrednio wskazujące boską naturę Chrystusa. Duch Święty, którego Jezus posiada w pełni jako Syn Boga, ukazuje się nad Nim również w sposób widzialny; Bóg przemawia osobiście i publicznie: cały lud obecny słyszy Jego glos (tamże 21).

Chrzest Jezusa jest jakby urzędowym nadaniem Mu misji Zbawiciela. Ojciec i Duch Święty potwierdzają Jego tożsamość Syna Bożego i przedstawiają Go światu, aby świat przyjął Jego posłannictwo. W ten sposób historia zbawienia dokonuje się w Chrystusie z udziałem całej Trójcy Przenajświętszej. Bardzo słusznie dzisiejsza liturgia wzywa do wychwalania Boga, że objawił się tak szczodrobliwie: „Oddajcie Panu, synowie Boży, oddajcie Panu chwałę Jego imienia, uwielbiajcie Pana ze świętą okazałością” (Psalm respons.).

Wody Jordanu obmyły również Ciebie, o Jezu, na oczach tłumu, lecz tylko niewielu mogło wówczas Cię rozpoznać. Ta tajemnica niedojrzałej wiary albo obojętności ciągnie się przez wieki i jest powodem cierpienia dla tych wszystkich, co Cię kochają i co otrzymują misję, by Cię dać poznać światu.
O, udziel następcom Apostołów i uczniów oraz wszystkim, którzy wywodzą swe imię od Ciebie i z Twego krzyża, aby prowadzili dalej dzieło ewangelizacji, podtrzymywali je modlitwą, cierpieniem, wewnętrzną wiernością względem Twojej woli.
O Jezu, niewinny Baranku, Ty przedstawiłeś się Janowi w postaci grzesznika, pociągnij również nas do wód Jordanu. Chcemy tam iść, by wyznać nasze grzechy, oczyścić nasze dusze. I jak niebo otwarte oznajmiło głos Twojego Ojca, który miał w Tobie upodobanie, tak abyśmy my, zwyciężywszy próbę... w brzaskach Twojego zmartwychwstania, mogli usłyszeć w głębi naszej duszy ten sam głos Ojca niebieskiego, że w nas rozpoznaje swoich synów (Jan XXIII).

O Jezu, Tyś święty, niewinny, bez zmazy, oddzielony od grzeszników, idziesz jak winny prosząc o chrzest na odpuszczenie grzechów! Jak wielka to tajemnica!.., Jan stanowczo odmawia udzielenia Ci chrztu pokuty... a Ty mu odpowiadasz: „Nie sprzeciwiaj się w tej chwili, bo tylko w ten sposób możemy wypełnić sprawiedliwość”. Jaka to jest sprawiedliwość? To są upokorzenia Twojego godnego uwielbiania człowieczeństwa, które oddając hołd nieskończonej świętości, stanowią pełne zadośćuczynienie za wszystkie nasze winy zaciągnięte wobec sprawiedliwości Bożej. Ty, sprawiedliwy i niewinny, zastąpiłeś całą grzeszną ludzkość... O Jezu, spraw, abym i ja upokarzał się z Tobą, uznając się za grzesznika i ponawiając wyrzeczenie się grzechu, uczynione już na chrzcie (K. Marmion: Chrystus w swoich tajemnicach 9).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 223



źródło: http://mateusz.pl/czytania/2015/20150111.htm

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 11 I - Niedziela Chrztu Pańskiego i homilia p.Franciszka
PostNapisane: 11 sty 2015, o 13:24 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
Homilia Papieża Franciszka wygłoszona podczas Mszy św. sprawowanej w Niedzielę Chrztu Pańskiego: 11 styczeń 2015 r.

https://www.youtube.com/watch?feature=p ... ZHEfer9rOI


Usłyszeliśmy w pierwszym czytaniu, że Pan troszczy się o swoje dzieci tak jak prawdziwy ojciec. Troszczy się o to, aby dać dzieciom potrzebny im pokarm. Przez Bożego proroka mówi do nas: “Czemu wydajecie pieniądza na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę – na to, co nie nasyci? (Iz 55,2) “. Jak dobry ojciec i dobra matka, Bóg pragnie obdarzyć swoje dzieci tym, co najlepsze. A jaki jest ten potrzebny pokarm, którego udziela nam Bóg? Jest nim jego Słowo. To jego Słowo daje wzrost, dzięki niemu przynosimy w życiu dobre owoce; tak jak deszcz i śnieg czynią dobrze ziemi, użyźniając ją, tak również i wy rodzice chrzestni, dziadkowie, pomożecie tym dzieciom w dobrym wzroście, jeżeli podarujecie im Słowo Boże, Jezusową Ewangelię.

Wy mamy dajecie waszym dzieciom mleko – także w tym momencie – kiedy płaczą, bo czuja głód, nakarmijcie je spokojnie. Dziękujmy Panu Bogu za dar mleka. Módlmy się za te matki – a jest ich wiele, niestety, które nie są w stanie nakarmić swoich dzieci. Spróbujmy wspomóc te matki!
Tak więc, czym jest mleko dla ciała, tym dla ducha jest Słowo Boże. Słowo Boże powoduje wzrost wiary. I to dzięki wierze narodziliśmy się z Boga. A to dokonuje się w sakramencie Chrztu świętego.

Wysłuchaliśmy Apostoła Jana: “Każdy, kto wierzy, że Jezus jest Mesjaszem, z Boga się narodził” (1J 5,1). W tej wierze zostają ochrzczone wasze dzieci. Dzisiaj jest to wasza wiara, drodzy rodzice, rodzice chrzestni. To wiara Kościoła, w jakiej te dzieci otrzymują Chrzest. Ale jutro, dzięki Bożej łasce, będzie to ich wiara, ich osobiste “tak” Jezusowi Chrystusowi, który obdarza nas miłością Ojca.

Powiedziałem, że jest to wiara Kościoła. To jest bardzo ważne. Chrzest włącza nas w ciało Kościoła, w święty Lud Boży. I w tym Ciele, w tym Ludzie będącym w drodze wiara zostaje przekazywana z pokolenia na pokolenie; jest to wiara Kościoła. Jest to wiara Maryi, naszej Matki, wiara św. Józefa, św. Piotra, św. Andrzeja, św. Jana, wiara Apostołów i męczenników, która dotarła również do nas za pośrednictwem Chrztu. To jest bardzo piękne. To jest podobne do przekazywania świecy wiary z rąk do rąk. Uczynimy to za chwilę, poprzez gest zapalenia świecy od dużego paschału. Paschał symbolizuje Chrystusa Zmartwychwstałego, żywego pośród nas. Wy rodziny, weźmijcie od Niego światło wiary i przekażcie je waszym dzieciom. To światło bierzecie w Kościele, w Ciele Chrystusa, pośród Ludu Bożego, który wędruje w każdym czasie i w każdym miejscu. Nauczcie wasze dzieci, że nie można być chrześcijaninem poza Kościołem, że nie można iść za Chrystusem bez Kościoła, ponieważ Kościół jest Matką i daje nam wzrost w miłości do Jezusa Chrystusa.

I jeszcze inny aspekt, który narzuca się z całą siłą w dzisiejszych czytaniach biblijnych. W czasie Chrztu jesteśmy konsekrowani (namaszczeni) przez Ducha Świętego. Słowo “chrześcijanin” oznacza konsekrowany (namaszczony) jak Jezus w Duchu Świętym, w Którym – przez całe życie ziemskie – był On zanurzony. On jest “Chrystus”, ochrzczeni zaś są Chrystusa (chrześcijanami).

I wy drodzy rodzice, rodzice chrzestni, krewni, jeśli chcecie, aby wasze dzieci stały się prawdziwymi chrześcijanami, pomóżcie im wzrastać w byciu zanurzonymi w Duchu Świętym, tzn. w cieple Bożej miłości, w świetle Jego Słowa. Dlatego nie zapominajcie przez wszystkie dni wzywać często Ducha Świętego. Możecie to uczynić np. tą prostą modlitwą: “Przyjdź Duchu Święty, napełnij serca Twoich wiernych i zapal w nich ogień Twojej miłości”. Możecie zanosić tę modlitwę za wasze dzieci, ale oczywiście również za siebie. Kiedy zwracacie się z tą modlitwą odczuwajcie macierzyńską obecność Maryi Dziewicy. Ona uczy nas modlitwy do Ducha Świętego, aby żyć według Ducha, tak jak Jezus. Niech Maryja, towarzyszy waszym dzieciom i waszym rodzinom na drodze waszego życia.

Tłumaczenie: Radio Maryja


źródło: http://www.radiomaryja.pl/kosciol/homil ... panskiego/

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 11 I - Niedziela Chrztu Pańskiego i homilia p.Franciszka
PostNapisane: 16 lut 2015, o 12:14 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
+

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 3 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


    |    Kto przegląda ten dział ?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  


Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.
Czytając to Forum DDN, wyrażam swoją Miłość do Maryi i Jezusa Chrystusa, wierząc w Jego Wszechmoc i Miłosierdzie.

"Od Prawdy zależy przyszłość naszej Ojczyzny" - święty Jan Paweł II


Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy Jezu Ufam Tobie!

+ Ewangelia na każdy dzień     + Pismo Święte     + Katechizm Kościoła Katolickiego     + Portal Radio Maryja     + Słuchaj Radia Maryja, przez internet   
Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Polityka cookies.