Forum DDN - Drogowskazy do Nieba.
  

Strefa czasowa: UTC + 1



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 7 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Autor Wiadomość
Admin_DDN
 Tytuł: 30 I - Błogosławiony Bronisław Markiewicz, prezbiter
PostNapisane: 24 sty 2014, o 14:21 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
30 stycznia - Błogosławiony Bronisław Markiewicz, prezbiter

Obrazek

Bronisław Markiewicz urodził się 13 lipca 1842 r. w Pruchniku koło Jarosławia. Otrzymał staranną formację religijną; nie uchroniło go to jednak przed pewnym załamaniem wiary podczas nauki w gimnazjum przemyskim. W 1863 r. wstąpił do seminarium duchownego. We wrześniu 1867 r. przyjął święcenia kapłańskie. Został skierowany do pracy duszpasterskiej w Harcie i w katedrze przemyskiej. Pragnął poświęcić się pracy z młodzieżą, dlatego podjął dodatkowe studia z pedagogiki, filozofii i historii na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie i na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 1875 r. został proboszczem parafii Gać, a dwa lata później - w Błażowej. Od 1882 r. wykładał teologię pastoralną w seminarium duchownym w Przemyślu.
Z czasem ks. Bronisław odkrył w sobie powołanie do życia zakonnego. W listopadzie 1885 r. wyjechał do Włoch i tam wstąpił do salezjanów. W marcu 1887 r. złożył śluby na ręce św. Jana Bosko. Z oddaniem i gorliwością wypełniał powierzane mu zadania. Z powodu surowego trybu życia zachorował na gruźlicę; uważano go za bliskiego śmierci. Udało mu się jednak odzyskać zdrowie. W marcu 1892 r., za pozwoleniem przełożonych, powrócił do Polski i został proboszczem w Miejscu Piastowym (koło Krosna).
Oddał się tutaj pracy z młodzieżą, głównie z ubogimi i sierotami. Otworzył Instytut Wychowawczy, przez który troszczył się o materialną i zawodową przyszłość podopiecznych. W 1897 r. założył dwa nowe zgromadzenia zakonne pod opieką św. Michała Archanioła, oparte na duchowości św. Jana Bosko. Zostały one zatwierdzone dopiero po śmierci założyciela - gałąź męska w 1921 r., a żeńska - siedem lat później.
W Miejscu Piastowym w 1892 r. ksiądz Markiewicz stworzył dom, w którym wychowały się setki chłopców. Obecnie jest tam sanktuarium św. Michała Archanioła i bł. Bronisława, dom generalny michalitów z muzeum Założyciela, dom centralny michalitek z muzeum misyjnym oraz duży zespół szkół dla młodzieży. W 1903 r. powstała też nowa placówka w Pawlikowicach koło Krakowa.
Bronisław Markiewicz, wyczerpany pracą, zmarł 29 stycznia 1912 r. W 1958 r. rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny. Zakończył się on uroczystą beatyfikacją, dokonaną w Warszawie przez delegata papieskiego, kard. Józefa Glempa, w dniu 19 czerwca 2005 r.
Obecnie michalici pracują w 15 krajach na całym świecie; podobnie michalitki, które mają kilkanaście domów w Polsce i 8 zagranicznych. Oba zgromadzenia należą do Rodziny Salezjańskiej. Znanym michalitą był tragicznie zmarły w 2001 r. bp Jan Chrapek.


źródło: http://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/01-30c.php3

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 30 I - Błogosławiony Bronisław Markiewicz, prezbiter
PostNapisane: 24 sty 2014, o 14:22 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
Testament Bł. ks. Bronisława Markiewicza



(z „Powściągliwość i Praca”, 15.04.1912r.)
"Testament” Ks. Bronisława Markiewicza


Ogół Polski sobą trwoży, i pyta co począć?
Wrogowie nasi uzbrojeni od stóp do głowy, jak nigdy przedtem, groza zupełna zagłada wszystkiego co
polskie. Najliczniejsi nasi sprzymierzeńcy i przyjaciele od nas odstąpiwszy, łączą się z wrogami.
A my bezbronni i podzieleni .. .
Ludzie małej wiary czemu sobą trwożycie?
Wszak Duch Święty na wielu miejscach Pisma św. księgi Machab. I. 3.; III. 8. 2. Paral. XVI. 8.) nas
zapewnia, iż w mocy Pana Boga jest zwycięstwo; (8VI -w Dzień Ducha Św.{ red.}) u Niego garstka
walczących tyle znaczy co miliony wojsk!
Zwycięstwo nie zależy ni od siły wojsk, ani od mnogości walczących, ale od siły, którą przysyła niebo.
Zresztą w historii naszej liczne na to mamy przykłady. Bóg Jest ten sam dzisiaj na niebie, co i wczoraj
i po dawne czasy.
Niebo i ziemia przeminą, a Mowa Jego nie przeminie, tym mniej mamy się lękać wrogów naszych, iż
pycha ich doszła w tej chwili do najwyższego szczytu, zuchwale bowiem depczą wszelkie prawa Boże i
prawa ludzkie, nawet własne obietnice łamią i mówią, że u nich najwyższym prawem siła brutalna; a
my tymczasem po wiekowej karze Bożej upokorzeni i w znacznej części poprawieni wyznajemy, iż Bóg
jest jedyną nadzieja naszą a Jego przykazania najwyższym prawidłem czynów naszych.
„Bóg pysznymi się brzydzi a pokornym łaskę daje”.
"W górę serca Polacy! Oto chwila ostatniej próby naszej a oraz chwila straszliwego pohańbienia
wrogów naszych. Oto teraz dokona się na nich straszliwa chłosta Boża, tak zwana w Piśmie św.
„chłosta w zupełności grzechów"(2. Machab. VI.)
Walczyć będą na ziemi i na morzu orężem niesłychanie morderczym, odniosą nawet zwycięstwa, ale
zwycięstwa Pirrusowe. Miliardów nie zabiorą, albowiem wszystko spustoszywszy, opanują gruzy i
gromady ludu łaknącego chleba. Wojna zatamuje handel, przemysł i rolnictwo. Głód i stosy trupów
sprowadzą zarazy, które pożrą ich więcej, aniżeli żelazo i pociski pękające. Na dobitek tłumy pozostałe
rzucą się na możnych i potężnych tego świata i zbroczą dłonie swoje krwią bratnią.
Stanie się to co przewidział nasz wieszcz w „Nieboskiej komedii".
Po kilku latach szału dzikiego reszta pozostałych oglądnie się naokoło i ujrzy ze zdumieniem naród
polski żyjący twardo, a w zgodzie bratniej i w przyjaźni Bożej i zaczną nam zazdrościć stanu naszego.
- Rzekną:
„Wszak to naród, co przez wieki był przedmurzem naszym przed nawałą barbarzyństwa z północy. To
przedmurze opadło, nas zalało barbarzyństwo; postawmy je znowu, w tym nasz obowiązek i interes".
Wyciągną ręce ku nam i zawołają: „Dajcie nam mistrzów, a nauczcie, nas jak żyć szczęśliwie na ziemi
podobnie wam".
I zasiędą stolice nauczycielskie mężowie z narodu naszego po rożnych miejscach na świecie, my
odzyskamy niezawisłość polityczna i zasłyniemy więcej, aniżeli kiedykolwiek przed laty.
- Niemcy pogardzą Goethem, ich największym poetą szczególniej za to, iż w najsławniejszym swym
dziele „Fauscie" zachwala - masonerię, która właśnie sprowadzi ów najbliższy przewrót na świecie;
uznają iż „Messyada" Klopstocka jest tylko chłodną prozą ubraną w szaty heksametryczne.
Nawet Dante wobec Mickiewicza, Krasińskiego, Malczewskiego, Pola, Zaleskiego zejdzie na drugie
pole, iż nie mógł wyzwolić się od naśladownictwa Wergiliusza, który również był tylko naśladownikiem
Homera; naśladownictwo bowiem powoduje brak naturalności. Uzna świat, iż po Grekach starych,
Hebrajczykach, tylko Polacy maja prawdziwie natchnionych poetów narodowych, którzy samodzielnie i
ze swobodą opiewają cnotę, Boga i ojczyznę, nie krępując się niewolniczo formą obcą.
Po przewrocie bowiem najbliższym poznają ludzie, iż sztuka wszelka a osobliwie poezja powinna
płonąć żarem miłości wszystkiego co piękne i dobre i nim narody zapalać.
Stąd poetów naszych, kaznodziei naszych, zwłaszcza tych, którzy na wzór proroków i apostołów nie
tylko przemawiają do pojedynczych parafii, ale do całego narodu, i innych pisarzy naszych wykładać
będą w oryginale na pierwszych uczelniach świata.
Dzisiaj duma narodowa i oszczerstwa funduszów gadzinowych trzymają zasłonę na oczach ludów
ziemi, iż nie poznają wyższości sztuki i literatury naszej.
Aby zaś to podniesienie nasze ze stanu upośledzenia wkrótce się ziściło, musimy bronic ustaw i praw
Kościoła katolickiego i zachowywać je, oddając w ich obronie zdrowie, życie i mienie, jak to
postanowiła Konfederacja generalna dnia 17 sierpnia 1764 pod laską Augusta Aleksandra
Czartoryskiego generalnego regimentarza i wojewody ruskiego.
Mawiał Don Gueranger: „Gdyby Polacy jedne cześć tych ofiar, które od lat siedemdziesięciu
tak szlachetnie ponoszą dla wybicia się na niepodległość, byli obrócili na dźwiganie
Kościoła, byliby i Kościół u siebie uratowali i ojczyznę swoja postawili" — a ja dodam
jeszcze, a nawet byliby świat cały na drogę właściwą sprowadzili.
To zdanie i dzisiaj zatrzymało w całej pełni swoje znaczenie.„Wprawdzie z początkiem dwudziestego
stulecia nie stajemy z próżnymi rękoma. Przeszkoda główna, która tamowała urzeczywistnienie
hasła: "Z polską szlachtą polski lud" — sprawa propinacyjna osunięta, a tym samym i tysiące
grzechów popełnianych na ziemi naszej ustaje.
Krok ogromny naprzód, atoli jeszcze czynów potrzeba, a szczególniej w kierunku uchwały dopiero co
wspomnianej, aby utrzymać w narodzie wiarę katolicką w całej pełni, religia bowiem prawdziwa
stanowi podwalinę, jadro i główną przyczynę pomyślności człowieka pojedynczego, równie, jak i
zbiorowego.
Są jeszcze trzy główne czynniki, które stanowią o potędze narodu: literatura, historia czyli tradycje
narodowe i byt polityczny.
Wszakże religia jest jakby dusza onych trzech dźwigni narodowych, bez niej one nie tylko nic nie
pomogą narodowi ale owszem mu jeszcze zaszkodzą.
Stad Polacy przede wszystkim powinni się starać o czystość wiary i obyczajów katolickich we
wszystkich stosunkach życia narodowego: w polityce, w szkole, w teatrze, w sztuce, w umiejętności
itd., a przeto uznawać mają za pierwszych nieprzyjaciół swoich onych pisarzy i uczonych, którzy
nauczają rzeczy przeciwnych Bogu, religii i świętej Stolicy Apostolskiej.
Słusznie narzeka nasz wieszcz:
„Ach niewola sączy jad ;
Co rozkłada duchów skład! .
Niczym Sybir niczym knuty –
I cielesnych tortur król,
Lecz narodu duch zatruty
- To dopiero bólów ból” - (Krasiński III Psalm Miłości).
Nie zawierać tedy ścisłej przyjaźni z nimi nie słuchać ich wykładów, nie kupować ich pism. —
Powiecie: To wywoła wojnę i rozdział w społeczeństwie naszym, a nam życia nie walki potrzeba.
Dziwna, przecież z dala się trzymacie od publicznych grzeszników, od nałożników, pijaków, pieniaczy
itp. a żaden uczciwy przyjaźni ścisłej nie zawiera z nim, a czyż fałszywi i prorocy i nauczyciele, którzy
sieją fałszywe nauki w narodzie i trują go docześnie i wiecznie nie sąż zbrodniarzami większymi, aniżeli
podpalacze, złodzieje itd., a wy im dla milej zgody ręce podajecie!
Życie człowieka jest bojowaniem w pełnym tego słowa znaczeniu.
Ewangelia najwyraźniej nakazuje strzec się tych wilków duchownych i zerwać z nimi,
zwłaszcza że fałsze, które głoszą tak są jaskrawe, iż trudno przypuścić u nich dobrej
wiary.
Chce mówić o tak zwanych pozytywistach, zwolennikach Buchnera, Virchowa, Spencera. Dla nich
zmysły stanowią najwyższą powagę a rozumem pomiatają: tymczasem w praktyce chcą być uznani za
rozumnych a gniewają się, jeśli ich kto nazwie zmysłowymi. Jaka sprzeczność kolosalna!
Również w polityce należny unikać krętactw polityki pogańskiej.
Opierajmy się jedynie na prawie Bożym i przyrodzonym, a nie na traktacie z r. 1815, ani na słowach,
obietnicach rządów zaborczych, tym bardziej, że oni sami w nie nie wierzą.
Naturalnie roztropność wymaga milczeć w parlamencie wobec partii, która zdradza złą wole. Milczenie
wtedy najwymowniejsze. Za to gdy się przypuszcza dobra wole, należny śmiało zaznaczyć nasze
zasady niewzruszone, bo oparte na prawie przyrodzonym, które jest prawem Bożym.
Tak należało np. w parlamencie niemieckim Wystąpić śmiało przeciw przywódcy tak zwanego centrum
partii katolickiej, kiedy ten oświadczył, że on gotów pierwszy powstać przeciw Polakom, gdyby
usiłowali oderwać się od państwa pruskiego i należało zapytać go: po jakim czasie stają się zaborcy i
złodzieje właścicielami rzeczy gwałtem przywłaszczonej.
Badaczami dobrej wiary? Może by raczył zacytować jakiego Ojca Kościoła, albo przynajmniej
prawnika katolickiego na uzasadnienie swojej prawdziwej gotowości. A gdy biskup fuldajski w sejmie
pruskim zapewniał izbę, ze Kuria Rzymska nic nie ma przeciw niemczeniu Polaków, byleby odbywało
się w sposób łagodny, należało się zapytać, czy może jaka władza na świecie zwalniać od prawa
przyrodzonego? „Co tobie nie milo tego drugiemu nie czyn". Zresztą może by zechciał przynieść
dokument odnośny, gdyż my nie wierzymy, aby tak poważna władza mogła podobne
niesprawiedliwości głosić.
Może przypadkiem mogło się któremu z członków kurii rzymskiej - wymknąć zdanie tak niepoczesne,
gdyż jej członkowie a nawet papież, który jest nieomylny, gdy przemawia w rzeczach wiary i
obyczajów publicznie do całego Kościoła, mogą się mylić prywatnie w rzeczach wiary i obyczajów.
Stad tez papieże po wszystkie czasy często spowiadali się, aby się oczyścić z podobnych pomyłek. A
zatem zasłanianiem się kurią rzymską niczego nie dowodzi, ale jeszcze daje zgorszenie światu, chcąc
w ludzi wmówić, iż papież podlega onemu błędowi, co jest nieprawdą.
A znowu, gdy ksiądz oficjał biskupa wrocławskiego wyraził się w parlamencie niemieckim, iż Polakom
Niemcy honor czynią, ich germanizując, należało mu powiedzieć: ze jesteśmy przekonani, iż
nieświadomość przez niego mówi.
Polacy maja bowiem literaturę wielką i poczciwą historie i obyczaje na wskroś katolickie, gdy Niemcy
posiadają większość autorów .tak bezbożnych, iż lepiej by dla nich było, gdyby żadnych nie mieli. Nie
mają też dotąd ani jednego kaznodziei pierwszorzędnego, jak to przyznaje słynny profesor insbrucki
Józef Jungmann.
Zwyczaje i obyczaje niemieckie jako narodu przeważnie protestanckiego są mało chrześcijańskimi. Ich
historia a zwłaszcza pruska jest jednym pasmem kłamstwa, obłudy, kradzieży i innych zbrodni. A
kapłan katolicki dobrze wie, jak niebezpiecznym jest mieć do czynienia z ludźmi nie mającymi zasad
czysto katolickich, i jak zgubnym jest czytać książki bezbożne i zarażone duchem heretyckim.
Obrona tedy naszej narodowości, języka i zwyczajów wobec Niemiec i Moskwy jest
sprawą religijną.
Od narodowości bowiem zawisło zbawienie milionów. Czyż wiec ksiądz oficjał rozleglej diecezji
wrocławskiej, która liczy około miliona Polaków, będzie . miał sumienie sprowadzać owieczki od Boga
jemu powierzone z paszy zdrowej zupełnie na pastwisko pełne trucizny, dołów i przepaści
niebezpiecznych?
- Dalej obowiązkiem jest Polaków zabrać się do uczynków miłosierdzia chrześcijańskiego pilniej.
Do wiary dodajmy dobre uczynki. Wiara bez uczynków jest martwa. Czyńmy miłosierdzie, jeżeli
miłosierdzia dostąpić chcemy. Dobroczynnością naród wybrany w starym testamencie wyjednał sobie
zmiłowanie Boże (Jeremiasz rozdz. 22; księgi król. rozdz. 23).
Szczególnie czyńcie uczynki miłosierdzia co do duszy, starajcie się o kościoły, kaplice, o nauczanie
zasad wiary katolickiej, o piękne nabożeństwa w kościołach, o uszanowanie rzeczy i osób Bogu
poświęconych," o szkoły prawdziwie katolickie, o pisma i książki pożyteczne, a przede wszystkim o to,
aby miedzy nami nie było nędzarzy żebrzących i dzieci opuszczonych. Wznoście przytuliska i liczne
zakłady dla dziatwy opuszczonej i wspierajcie należycie już istniejące.
Lud tej samej krwi jest pierwszy, ale obowiązkiem jest pamiętać o narodach, które dotąd żyją w
błędach, a zwłaszcza o narodach ościennych. Wspierać tedy pieniędzmi i krwią misjonarzy katolickich
kapłanów ducha apostolskiego. Na polu duchownym prowadźmy wojnę z naszymi wrogami nie żałując
zdrowia i krwi najlepszych synów i córek Polski, nie szczędząc mienia.
Północ i wschód aż do brzegów oceanu Spokojnego powinien ulegać zbawiennemu wpływowi
cywilizacji naszej.
Podboje duchowe są posłannictwem naszym, a nie zabory krajów, wynaradawianie ludów i rozlewy
krwi. Nasze podboje życie dają i wesele w Panu a nie wylewanie krwi i wyciskanie łez.
Powie wielu: to wydatki nieproduktywne. Radzisz nam rzeczy przeciwne zasadom ekonomii
politycznej, wbrew zasadom mężów słynnych z nauki. Odpowiadam: Wszystko co zaspokaja konieczne
potrzeby ludzkości jest wydatkiem arcyproduktywnym; a czyż starania się o rozszerzenie zasad
religijnych i życia prawdziwie chrześcijańskiego pomiędzy naszymi bliźnimi, które jest podstawą i duszą
szczęścia doczesnego i wiecznego ludzi pojedynczych i narodów, nie jestże wydatkiem
najproduktywniejszym?
Tego nas uczy historia i doświadczenie obecnych czasów.
Ekonomiści bowiem nie opierający się na zasadach Ewangelii są ślepymi przewodnikami ślepych, sami
staczają się w przepaść razem z wiedzionymi. Przewrót socjalny i bankructwo powszechne wykażą
najlepiej zgubność ich nauki.
Kto trzeźwo patrzy już dzisiaj widzi.
My Polacy musimy wziąć zasady naszej ekonomii politycznej z Ewangelii stosownie do tradycji
przekazanej nam przez wielkich przodków, którzy stawiali kościoły, budowali domy misyjne, szpitale,
modlili się razem z ludem itd. Chrystus Pan w Ewangelii nakazuje: „Wszystko co wam zbywa rozdajcie
ubogim". Dobroczynność jest zatem obowiązkiem naszym, nie radą tylko. Kto ma majątek a nie jest
dobroczynnym, nie może być zbawionym.
Człowiek majętny otrzymał dobra doczesne od Opatrzności Bożej na własność, ale użytek z dóbr jego
należny nie tylko do niego, ale i do ubogich tj. do tych ludzi, którzy sami nie mogą sobie zaradzić. Nie
do żebraków, bo ci sobie wyproszą, ale do ubogich, którzy sami sobie rady dać nie mogą, jak
opuszczone dzieci, chorzy, nędzarze i narody żyjące w pogaństwie, herezji, schizmie i niedowiarstwie.
Tak naucza Pan Jezus w Ewangelii na kilku miejscach, tak naucza święty Paweł w liście do
Tymoteusza, tak naucza św. Tomasz z Akwinu . tak naucza św. Bazyli. Naturalnie „to co zbywa"
należny brać względnie do stanu, do godności, do położenia towarzyskiego.
Należy rozumieć: co zbywa po zaspokojeniu potrzeb swych własnych i swojej rodziny. Większe
potrzeby ma biskup, aniżeli kapłan, większe potrzeby ma książę aniżeli rzemieślnik, rolnik itp. Większe
potrzeby ma ten, co ma żonę i dzieci, aniżeli człowiek nieżonaty i bezdzietny. Jeśli się powie: „majętni
macie obowiązek dzielić się dochodami z ubogimi, macie im dać, co wam od potrzeb waszych zbywa"
— to stad nie wynika iż ubodzy mają sobie sami sprawiedliwość robić, skoro im się zdawać będzie, iż
majętni z obowiązku tego się nie wywiązują. Albowiem Kościół zakazuje kradzieży, rabunku, i gwałtów
a ubogim zaleca prace, modlitwę, pokorę i cierpliwość. Majętni są szafarzami dóbr od Boga im
powierzonych, ale ubogiemu nie wolno ich sadzić czy i o ile spełniają swój obowiązek, a tym mniej
wolno robić sobie samemu sprawiedliwość.
Oni przed Bogiem za to odpowiedzą.
Kiedyś na sadzie Pan Jezus im powie: "Łaknąłem a daliście mi jeść, pragnąłem a napoiliście mię" itd.
Jest tylko jedna wielka trudność dla wielu, iż miłość własna zakrywa im rozciągłość tego obowiązku.
Błądzą przez rozrzutność, albo przez chciwość, to jest wydaja dochody swoje na rzeczy niepotrzebne,
albo je gromadzą bez celu — a uczynki miłosierne zaniedbują; stad -Zbawiciel powiada w Ewangelii
(Łuk. 6,24), iż bogaczowi niesłychanie trudno się zbawić. Należy tedy lepiej rachować się ze
sumieniem, czy się nie popada w jedną albo drugą ostateczność. Polacy grzeszą przeważnie
rozrzutnością. Jednak nie należny mieszać tej wady ze szczodrobliwością, która jest cnotą. Rozrzutny
wydając na rzeczy niepotrzebne grzeszy wobec Boga, lubo nie wydaje tyle, iżby stąd zubożał;
szczodry wydając na rzeczy miłosierdzia chwali Pana Boga przez to, chociażby wydal wszystko i
zupełnie zubożał.
Staje się bowiem podobny Chrystusowi Panu, który opuścił niebo i stał się z miłości ku ludziom
najuboższym.
I ta cnota jest nie rzadka między nami. Niektórzy przejęci słowy Chrystusa Pana, iż cokolwiek uczynią
dla ubogiego to jakby dla Niego Samego uczynili, ofiarują dla ubogich rocznie więcej niż połowę
swoich dochodów, a nawet są tacy którzy z miłości dla Chrystusa rozdawszy wszystko ubogim, sami
stali się ubogimi.
W obecnej chwili mamy bohaterskie przykłady tej cnoty w pierwszych rodach naszych: Czartoryskich,
Radziwiłłów, Lubomirskich, Mycielskich, Lubieńskich, Szeptyckich itd. Te wzniosłe przykłady cnoty są
dla nas otuchą, iż bliski jest czas zmiłowania Pańskiego nad naszą ojczyzną. Polacy cieszcie się i
dziękujcie Bogu, bo oto się okazał blask dnia swobody i niepodległości waszej, gdyż pierwsi synowie
ziemi waszej już powstali. Moralne powstanie jest podstawą i oraz zadatkiem podniesienia się
materialnego i politycznego. Słowa Chrystusowe: „Szukajcie królestwa Bożego przede wszystkim a
reszta wam będzie przydana", są pierwszą zasadą ekonomii naszej politycznej.
Należy budować na skale a nie na piasku. Cóż Włochom z ich zjednoczenia a Francuzom z ich swobód
narodowych, kiedy rządy ich nie lepsze od rządów naszych ciemięzców? Nasz los jest lepszy, o wiele
lepszy, o tyle o ile dusza wyższa nad ciało, o ile wieczność przewyższa czas przemijający.
A zatem dalej bierzmy się do czynu w kierunku wskazanym przez najprzedniejszy kwiat ziemi naszej.
Stańmy wszyscy jak jeden mąż z nimi z ludem naszym głęboko religijnym, przy
sztandarze Maryi Królowej Polski z godłem: „Wszystko przez Maryję", albowiem wedle
nauki Kościoła wszystkie łaski co do duszy i co do ciała przychodzą za pośrednictwem
Maryi. Obowiązkiem a Wy i interesem naszym stanąć przy Niej, tym bardziej, ze za natchnieniem
Namiestnika Chrystusowego król i przedstawiciele prawni narodu naszego ogłosili Ja Królowa.
I Ona też okazała natychmiast naszą Monarchinią wyzwoliwszy lud nasz z toni ostatecznej i uczyniła
go przedmurzem chrześcijaństwa "' Zwycięstwo pod Wiedniem jest przecież Jej sprawą, a i największy
utwór literatury naszej i literatury świata „Pan Tadeusz" powstał pod Jej opieka. Za Jej przyczyna
także pod Jej sztandarem widzimy obecny ruch moralny w narodzie. Za Jej pomocą znowu zajmiemy
stanowisko przeznaczone nam przez Opatrzność i pozostaniemy przedmurzem chrześcijaństwa. Pod
Jej wodzą ruszymy bryłą świata.
Mężowie nauki, mistrzowie sztuki polskiej sławcie dziełami waszymi potęgę i dobroć Maryi Królowej
naszej. O ileż Kart w historii naszej dostarczy wam wątku do utworów na cześć tej Pani i Matki
naszej.
Wstąpcie wszyscy do bractwa Królowej Korony polskiej.
Pierwsza niedziela maja poświęcona czci N. Maryi Panny Królowej Korony Polskiej, jako pamiątka
ślubów Jana Kazimierza niech stanie się największa uroczystością narodową. "Jest ścisłym
obowiązkiem naszym pod utrata posłannictwa przeznaczonego nam przez Opatrzność, ślub Maryi
obiecany dopełnić, on był bowiem uczyniony w imieniu całego narodu naszego. Kto tedy z nami nie
stanie tego dnia przy Niej jest w pewnym znaczeniu buntownikiem Jej królestwa i znieważa Jej
majestat monarszy.
Od was kapłani polscy głownie zależny, aby naród polski był rzeczywiście narodem Maryi
a Ona jego Królową.
Wzywał Jeremiasz kapłanów narodu izraelskiego, kiedy się znajdował w położeniu podobnym do
naszego, izby opadłszy na twarze modlili się miedzy przedsionkiem a ołtarzem za naród swój.
Was kapłani polscy wzywa dzisiaj Bóg podobnie, abyście upokorzeni częsta spowiedzią, dorocznymi
ćwiczeniami duchownymi a oświeceni gorliwym spełnianiem wzniosłych obowiązków waszych
codziennie przy ofierze Mszy św. wznosili czyste dłonie wasze do Pana Zastępów i przez przyczynę
Maryi i świętego Michała i Świętych patronów polskich błagali Go o rychłe zmiłowanie się nad narodem
naszym.
Mówcie często do Niego: „Przebacz Panie, przebacz narodowi Swemu, przebacz Panie
narodowi Maryi".
Narzekamy już tak długo na ciężkie próby, którymi Pan nas nawiedza a nie modlimy się jak należny.
Modlitwa jest wszechmocna, ona przebija obłoki i stanie się z nami to, co się stało w narodzie
izraelskim za króla Jozafata. Bili się zaślepieni wrogowie ludu wybranego Moabici, Amonici i
Idumejczycy jakoby byli sobie nieprzyjaciółmi, zaś naród wybrany przypatrywał się tej rzezi z góry
wysokiej a potem przez trzy dni zbierał po nich lupy.

Wówczas uzna świat cały, ze naród polski jest narodem Maryi.
Ks. Bronisław Markiewicz.


źródło: http://wobroniewiaryitradycji.files.wor ... ewicza.pdf

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 30 I - Błogosławiony Bronisław Markiewicz, prezbiter
PostNapisane: 24 sty 2014, o 14:22 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
BRONISŁAW MARKIEWICZ (1842-1912)

foto



Bronisław Markiewicz urodził się 13 lipca 1842 roku w Pruchniku, na terenie obecnej Archidiecezji Przemyskiej jako szóste z jedenastu dzieci Jana Markiewicza, burmistrza miasta, i Marianny Gryzieckiej. W domu rodzinnym otrzymał bardzo staranną formację religijną. Pomimo tego nieco później, w okresie nauki w gimnazjum w Przemyślu, przeżył pewne załamanie w wierze spowodowane w znacznej mierze silnym duchem antyreligijnym panującym w środowisku szkolnym. Owe młodzieńcze trudności w wierze udało mu się szybko przezwyciężyć odzyskując pogodę ducha i wewnętrzny pokój.

W 1863 roku, po uzyskaniu świadectwa dojrzałości, czując się powołany do kapłaństwa, młody Bronisław wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu. Ukończywszy przewidziane studia, dnia 15 września 1867 roku został wyświęcony na kapłana. Po sześciu latach pracy duszpasterskiej w charakterze wikariusza w Harcie i w Katedrze w Przemyślu, chcąc lepiej przygotować się do pracy z młodzieżą, studiował przez dwa lata pedagogikę, filozofię i historię na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie i Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. W roku 1875 został mianowany proboszczem w miejscowości Gać a dwa lata później w Błażowej. W roku 1982 powierzono mu wykłady z teologii pastoralnej w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu.

Czując się powołanym do życia zakonnego, w listopadzie 1885 roku wyjechał do Włoch. Tutaj wstąpił do Zgromadzenia Salezjanów i w dniu 25 marca 1887 roku miał przywilej i radość złożyć śluby zakonne na ręce św. Jana Bosko. Jako Salezjanin wypełniał z oddaniem i gorliwością różne zadania powierzone mu przez przełożonych. Z powodu surowego trybu życia i odmienności klimatu Ks. Markiewicz zachorował na gruźlicę płuc. Stan jego zdrowia był tak ciężki, że uważano go za bliskiego śmierci. Powróciwszy szczęśliwie do zdrowia, odbywał rekonwalescencję we Włoszech aż do dnia 23 marca 1892 roku kiedy to, za zezwoleniem Przełożonych, powrócił do Polski by objąć funkcję proboszcza w Miejscu Piastowym.

Ksiądz Bronisław Markiewicz idąc za duchem Św. Jana Bosko, oprócz zwyczajnej działalności parafialnej, poświęcił się formowaniu młodzieży biednej i sierocej. Dla niej otworzył w Miejscu Piastowym Instytut wychowawczy, który zapewniał wychowankom pomoc materialną i duchową, przygotowując ich jednocześnie do przyszłego samodzielnego życia poprzez formację zawodową w szkołach działających przy tymże instytucie. W tym też celu zdecydował się w 1897 roku założyć dwa nowe Zgromadzenia zakonne oparte na duchowości i statutach opracowanych przez Św. Jana Bosko i dostosowanych do specyfiki swego szczególnego charyzmatu. Ks. Markiewicz, przyjęty ponownie do diecezji przemyskiej, wypełniał nadal obowiązki proboszcza i dyrektora Instytutu o nazwie „Towarzystwo Powściągliwość i Praca” (powstałego w 1898 roku), dla którego starał się o otrzymanie zatwierdzenia kościelnego jako zgromadzenia zakonnego. Zgromadzenia Św. Michała Archanioła zostały zatwierdzone po śmierci Założyciela: gałąź męska w 1921 a gałąź żeńska w 1928 roku.

Ks. Bronisław Markiewicz, za zgodą i błogosławieństwem swego Biskupa, Św. Józefa Sebastiana Pelczara, kontynuował działalność formacyjną młodzieży i dzieci opuszczonych i sierot, korzystając w tym dziele z pomocy współpracowników, do których przygotowania i formacji sam się przyczynił. W Miejscu Piastowym stworzył dom i zapewnił wychowanie setkom chłopców, poświęcając się dla nich bez reszty. W miesiącu sierpniu 1903 roku otworzył nową placówkę wychowawczą w Pawlikowicach koło Krakowa gdzie około 400 sierot znalazło dom wraz z możliwością formacji duchowej i zawodowej.

Całkowite poświęcenie się dzieciom, heroiczne zaparcie się samego siebie oraz ogrom pracy do wykonania, stosunkowo szybko przyczyniły się do wyczerpania sił ks. Markiewicza i do całkowitej utraty zdrowia, już i tak bardzo nadszarpniętego poprzez chorobę przebytą we Włoszech. Wszystko to doprowadziło do zakończenia jego pielgrzymki doczesnej, które nastąpiło dnia 29 stycznia 1912 roku. Tak za życia jak i po śmierci ks. Markiewicz uważany był za człowieka nadzwyczajnego. Zważywszy na fakt, że przekonanie o jego świętości ciągle wzrastało, Przełożeni obydwu Zgromadzeń Św. Michała Archanioła przez Niego założonych zwrócili się z prośbą do Biskupa Przemyskiego o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego, którego pierwsza sesja odbyła się w 1958 roku. Po dopełnieniu wszystkich przewidzianych aktów prawnych, dnia 2 lipca 1994 roku, w obecności Ojca Świętego Jana Pawła II, został ogłoszony Dekret o heroiczności cnót ks. Markiewicza. Dziesięć lat później, tj. dnia 20 grudnia 2004 roku został promulgowany Dekret o cudzie zdziałanym przez Boga za wstawiennictwem Ks. Markiewicza, co otworzyło drogę do jego beatyfikacji.

W świadectwach i wspomnieniach tych, którzy zetknęli się osobiście z błogosławionym Bronisławem, jest podkreślane w sposób szczególny jego wielkie umiłowanie Boga i bliźniego, zwłaszcza dzieci i młodzieży najbiedniejszej, zaniedbanej, opuszczonej i sierocej. Im poświęcił całego siebie przejawiając głębokie pragnienie przygarnięcia jak największej ich liczby i ofiarowania im ludzkiej życzliwości i dobroci, której odczuwali tak wielki brak. To pragnienie wyraził w słowach: „Chciałbym zebrać miliony dzieci i młodzieży z wszystkich krajów i narodów, żywić ich za darmo i przyodziewać ich na duszy i na ciele”. Ks. Markiewicz pozostał wierny do końca życia temu nakazowi miłości połączonemu z odważną – jak na owe czasy – opcją na rzecz ubogich, przyjmując w sposób heroiczny wszystkie skutki jakie zeń wypływały.

źródło: http://www.vatican.va/news_services/lit ... cz_pl.html

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 30 I - Błogosławiony Bronisław Markiewicz, prezbiter
PostNapisane: 24 sty 2014, o 14:23 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
Więcej

http://kosciol.wiara.pl/doc/490438.Blog ... miedzy-lud

http://nowezycie.archidiecezja.wroc.pl/ ... 05/08.html



Ks. Bogusław Turek CSMA
Ks. Bronisław Markiewicz


Tak za życia, jak i po śmierci ks. Markiewicz uważany był za człowieka nadzwyczajnego. Przekonanie o jego świętości ciągle wzrastało, i dlatego przełożeni obydwu Zgromadzeń św. Michała Archanioła przez niego założonych poprosili biskupa przemyskiego o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego, do którego przystąpiono w r. 1958. Dekret o heroiczności cnót ks. Markiewicza został ogłoszony 2 lipca 1994 r., w obecności Jana Pawła II. Dziesięć lat później, tj. 20 grudnia 2004 r., promulgowano dekret o cudzie przypisywanym wstawiennictwu sługi Bożego.
1. Życie

Ks. Bronisław Markiewicz urodził się 13 lipca 1842 r. w Pruchniku, na terenie obecnej archidiecezji przemyskiej, jako szóste z jedenaściorga dzieci Jana Markiewicza, burmistrza miasta, i Marianny Gryzieckiej. Rodzice dali swoim dzieciom bardzo staranne wychowanie religijne, kulturalne i patriotyczne. Po ukończeniu szkoły powszechnej w Pruchniku i rocznej przerwie w nauce spowodowanej trudnościami finansowymi rodziców został wysłany do przemyskiego gimnazjum. W okresie gimnazjalnym przeżył pewne załamanie w wierze, do którego w znacznym stopniu przyczyniło się antyreligijne nastawienie panujące w ówczesnej szkole. Młodzieńczy kryzys wiary udało mu się szybko przezwyciężyć; odzyskał pogodę ducha i wewnętrzny pokój. W 1863 r., po ukończeniu z wyróżnieniem gimnazjum i uzyskaniu świadectwa dojrzałości, Bronisław, czując się powołany do kapłaństwa, wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu. Podczas studiów teologicznych (1863-1867) prowadził katechizację dzieci i młodzieży. Dzięki tej pracy poznał trudną sytuację ówczesnych rodzin.

15 września 1867 r. przyjął święcenia kapłańskie. Początkowo pracował jako wikariusz w Harcie (1867-1870), a następnie w przemyskiej katedrze (1870-1873). By lepiej przygotować się do pracy z młodzieżą, której pragnął się poświęcić, za zgodą władz duchownych 1 września 1873 r. rozpoczął studia na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, które kontynuował na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, gdzie studiował filozofię, historię, literaturę i pedagogikę. Jednak studiów nie ukończył. W 1875 r. biskup mianował go ekspozytem przy kościele w Gaci koło Przeworska, a później proboszczem w tejże miejscowości. Następnie został przeniesiony na probostwo do Błażowej (1877-1884). Prowadził również regularnie wykłady z teologii pastoralnej w Wyższym Seminarium Przemyskim, w którym zamieszkał 15 listopada 1884 r. Wykłady nie były jego jedynym zajęciem. Pełnił również funkcję prefekta kleryków, spowiednika sióstr i kapelana więzienia. W swej pracy duszpasterskiej dużo uwagi poświęcał ubogim. Zakładał liczne stowarzyszenia mające na celu pomoc najbiedniejszym, organizował świetlice, czytelnie, prowadził katechizację — nie tylko dzieci i młodzieży, lecz także dorosłych.

W listopadzie 1885 r. ks. Markiewicz, którego ukrytym pragnieniem było obranie stanu zakonnego, wyjechał do Włoch z zamiarem wstąpienia do teatynów. Na krótko zatrzymał się w Rzymie, gdzie zetknął się ze zgromadzeniem salezjańskim. 1 stycznia 1886 r. rozpoczął nowicjat u salezjanów w San Benigno Canavese, po którym 25 marca 1887 r. złożył śluby zakonne w obecności żyjącego jeszcze założyciela ks. Jana Bosko. Ks. Markiewicz prowadził surowy tryb życia, z oddaniem i gorliwością wykonywał różne zadania powierzane mu przez przełożonych.

W 1889 r. zachorował na gruźlicę płuc, a stan jego zdrowia był tak ciężki, że uważano go za bliskiego śmierci. Po szczęśliwym powrocie do zdrowia odbył rekonwalescencję. W marcu 1892 r., za zezwoleniem przełożonych, powrócił do Polski, by pełnić funkcję proboszcza w Miejscu (które na jego prośbę nazwano Miejscem Piastowym), położonym na terenie jego macierzystej diecezji przemyskiej.

Bogate doświadczenia zdobyte we Włoszech w zakresie pracy opiekuńczo-wychowawczej z dziećmi i młodzieżą dobrze przygotowały go do nowych zadań. Na starej, wiejskiej plebanii podjął od pierwszych dni pobytu w Miejscu Piastowym działalność na rzecz dzieci: przyjmował biednych i opuszczonych chłopców, przekształcając znaczną część plebanii w placówkę opiekuńczo-wychowawczą, działającą na zasadach salezjańskich. Otworzył w Miejscu Piastowym instytut wychowawczy, który zapewniał wychowankom pomoc materialną i duchową. Przygotowywał ich jednocześnie do przyszłego samodzielnego życia poprzez kształcenie zawodowe w szkołach działających przy tymże instytucie.

Realizacji tych celów miały służyć założone przez ks. Markiewicza dwa zgromadzenia zakonne, oparte na duchowości św. Jana Bosko i opracowanych przez niego Statutach, dostosowanych do szczególnej sytuacji w Polsce. Ks. Markiewicz, przyjęty do diecezji przemyskiej, wypełniał obowiązki proboszcza i dyrektora założonego przez siebie w 1898 r. Towarzystwa «Powściągliwość i Praca». Starał się o jego zatwierdzenie kościelne jako zgromadzenia zakonnego. Jednak Zgromadzenia św. Michała Archanioła zostały zatwierdzone dopiero po śmierci założyciela: gałąź męska w 1921 r., a gałąź żeńska w 1928 r.

Ks. Bronisław Markiewicz, za zgodą i z błogosławieństwem swego biskupa, św. Józefa Sebastiana Pelczara, zajmował się formacją młodzieży i dzieci opuszczonych oraz sierot, przy współpracy członków Towarzystwa «Powściągliwość i Praca». Zaczął wydawać miesięcznik pod takim samym tytułem, w którym podejmował aktualne, palące problemy społeczno-polityczne tamtych czasów, nie zaniedbując także formacji duchowej czytelników. Dzieło rozwijało się, powstawały nowe placówki: Pawlikowice (1903 r.), Zborów koło Tarnopola (1905 r.), Skomorochy k. Stanisławowa (1906 r.), Wilno (1906 r.), Lublin (1906 r.) i wiele innych.

Całkowite poświęcenie się dzieciom, heroiczne wyrzeczenie się siebie oraz ogrom pracy w krótkim czasie nadwątliły siły ks. Markiewicza i doprowadziły do utraty zdrowia, już i tak bardzo nadszarpniętego przez chorobę przebytą we Włoszech. Stan jego pogorszył się w grudniu 1911 r. Zgodnie z zaleceniem lekarzy, 24 stycznia 1912 r. poddał się operacji, która odbyła się na plebanii w Miejscu Piastowym. Po operacji jednak nie odzyskał już sił. Zmarł 29 stycznia 1912 r. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Miejscu Piastowym, a w 1990 r. jego szczątki doczesne zostały przeniesione do kościoła Matki Bożej Królowej Polski.
2. Duchowość

Duchowość ks. Markiewicza można scharakteryzować słowami: «Któż jak Bóg!» oraz hasłem «Powściągliwość i praca». Pierwsze to zawołanie św. Michała Archanioła, które stało się później istotą duchowości zgromadzeń założonych przez ks. Markiewicza. Wyraża ono zachwyt nad wielkością, dobrocią i miłością Boga oraz gotowość do poznawania Jego woli, oddawania Mu należnej czci, a nawet walki o tę cześć, gdyby zaszła taka potrzeba. Życie ks. Bronisława Markiewicza, zwłaszcza od czasu wyjścia z kryzysu wiary, było całkowicie i bezwarunkowo oddane Bogu i braciom. To oddanie wyrażało się w żarliwym poszukiwaniu woli Bożej i wiernym jej wypełnianiu.

Drugie hasło natomiast było motorem pracy apostolskiej ks. Markiewicza. Sam żył według zasady «powściągliwości i pracy» i tę zasadę wpajał innym. Powściągliwość to przejaw wewnętrznej wolności człowieka, który potrafi przezwyciężyć złe skłonności i wszelkie nieuporządkowanie właściwe naturze ludzkiej, prowadzić skromne życie, aby pełniej służyć Bogu w miłości. Ks. Markiewicz chciał połączyć powściągliwość z pracą w potrójnym wymiarze: duchowym, umysłowym i fizycznym. Dzięki praktyce tak rozumianej powściągliwości i pracy realizował on samego siebie i w ten sposób wielbił Boga.
3. Dzieło

Ks. Markiewicz był postrzegany przez swoich współczesnych, jak i późniejsze pokolenia, jako wychowawca i społecznik. Dziełem, któremu poświęcił życie, było wychowanie i oświata. Świadectwa i wspomnienia tych, którzy zetknęli się z nim osobiście, podkreślają jego wielkie umiłowanie Boga i bliźniego, zwłaszcza dzieci i młodzieży najbiedniejszej, zaniedbanej, opuszczonej i osieroconej. Pragnął otoczyć ich ludzką życzliwością i dobrocią, której brak tak bardzo odczuwali. «Chciałbym zebrać miliony dzieci i młodzieży — pisał — z wszystkich krajów i narodów, żywić ich za darmo i przyodziewać ich na duszy i na ciele». Wychowywanie młodzieży opuszczonej i najbiedniejszej uważał za główne zadanie współczesnych katolików.

Pozostał wierny do końca życia miłości połączonej z odważną — jak na owe czasy — opcją na rzecz ubogich, przyjmując w sposób heroiczny wszystkie tego konsekwencje. Walczył ze złem nie licząc się z konwenansami, które hamowały lub uniemożliwiały przeprowadzanie reform społecznych. Na sercu leżała mu przede wszystkim kwestia trzeźwości narodu, jego zdrowego patriotyzmu oraz kształcenie warstw społecznych najbardziej zaniedbanych. Dostrzegał niesprawiedliwość, nędzę, brak pracy, poniżenie godności człowieka, różne formy zniewolenia i deprawacji. Opracował syntetyczny i integralny program wychowawczy, którego myśl przewodnią wyrażało hasło: «Powściągliwość i praca». Zarówno powściągliwość, jak i praca, nierozerwalnie sprzężone, mają wielkie znaczenie w życiu gospodarczym i moralnym, tak jednostek, jak i całych społeczeństw. «Powściągliwość i praca — pisał — to najpewniejsze fundusze. Miliony wydawane na napoje alkoholowe, na tytoń, na loterię i na inne zbytki mogą pokryć aż nadto wszystkie wydatki konieczne na ubogich, i jeszcze w dodatku przyjdziemy do majątku, do zdrowia i do szczęścia społecznego... Powściągliwość i praca rozwiążą kwestię socjalną nie tylko u nas, ale i na całym świecie» (Przewodnik dla wychowawców, t. I, Miejsce Piastowe, s. 117).

Dzieło ks. Bronisława Markiewicza prowadzą i rozwijają założone przez niego rodziny zakonne: Zgromadzenie św. Michała Archanioła (michalici) i Zgromadzenie Sióstr św. Michała (michalitki).

Ks. Bogusław Turek CSMA
Pracownik Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych

źródło: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS ... icz-2.html

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 30 I - Błogosławiony Bronisław Markiewicz, prezbiter
PostNapisane: 24 sty 2014, o 14:24 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
Ksiądz Bronisław Markiewicz –
zapomniany prorok


Mało kto w Polsce zna ks. Bronisława Markiewicza (1842-1912) – założyciela Zgromadzenia św. Michała Archanioła. Ci, co go znają, wiedzą głównie, że był wielkim wychowawcą, patriotą czy społecznikiem. Mało kto jednak wie, że był zarazem jasnowidzem i prorokiem. Prawdziwy dar proroczy występuje niezwykle rzadko, a narody, które swych proroków nie znają, najgorzej na tym wychodzą. Warto więc tego prawdziwego Proroka poznać, tym bardziej że większość jego proroctw już się sprawdziła – wśród nich to z 1863 r. dotyczące Papieża Polaka: Najwyżej zaś Pan Bóg was (Polaków) wyniesie, kiedy dacie światu wielkiego Papieża...

Pierwotny tekst opatrzył autor roboczym tytułem "Ucisk Polaków pod zaborem pruskim". Potem tytuł zmienił na "Bój bezkrwawy". Tłem dramatu są prześladowania Polaków w dobie Kulturkampfu. Zaborca stosował dyskryminację, posługiwał się różnymi formami nacisku, nie pozwalał nawet modlić się w języku ojczystym. Wynaradawianie coraz bardziej dawało się we znaki ludności polskiej. Znaczny rozgłos nabrała sprawa prześladowań na terenie Wielkopolski w mieście Września. Autor, długoletni wychowawca młodzieży i duszpasterz ubogiego ludu, działał pod zaborem austriackim. Śledził jednak z uwagą posunięcia represyjne na wszystkich zniewolonych ziemiach. W posłudze słowa upominał się o prawa swoich rodaków. Najważniejszą częścią Boju bezkrwawego jest odsłona siódma. Zawiera ona przepowiednie Anioła Polski, w których dominują akcenty wielkiej nadziei co do przyszłych losów Polski i świata. W redagowaniu utworu autor wykorzystał konkretne fakty i osobiste przeżycia.

Był rok Powstania Styczniowego (1863). Wielu młodych Polaków zaciągało się w szeregi powstańcze, aby w dobie zaborów pomóc w wyzwoleniu Ojczyzny. Z podobnym zamiarem nosił się młody Bronisław Markiewicz. I zapewne poszedłby za głosem serca, gdyby nie wydarzenie, pod wpływem którego zdecydował się wstąpić do seminarium duchownego. Jako ksiądz utworzył zakłady wychowawcze dla opuszczonej młodzieży i dwa zgromadzenia zakonne, poświęcone głównie wychowaniu młodego pokolenia.

W michalickim miesięczniku "Powściągliwość i Praca" z maja 1932 r., ks. Stanisław Szpetnar zamieszcza ważniejsze fragmenty rozmowy, którą przeprowadził z autorem Boju bezkrwawego:
- Było to 3 maja 1863 r. Właśnie wtedy – wspomina ks. Markiewicz – zdawałem maturę gimnazjalną w Przemyślu. Tegoż dnia kolega mój, Józef Dąbrowski, zdyszany i cały blady wpada do mej izby i ze wzruszeniem opowiada mi, że z całym gronem kolegów spotkał na ulicy jakiegoś niezwykłego młodzieńca wiejskiego lat 16. Był ubrany w białą siermięgę, przepasaną pasem, z różańcem w ręku, z obliczem rozpromienionym, z wielkim przejęciem i uniesieniem ducha opowiadał dziwne rzeczy, dotyczące Polski i świata. Mówił o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Polski, o księciu Żelaznym, o sławnych mężach naszego Narodu, o wszechświatowej wojnie, o zmartwychwstaniu Polski i wielkiej przyszłości naszej Ojczyzny.

Tajemniczy młodzieniec opowiadał o jakimś polskim kapłanie, który z całym zaparciem się siebie i poświęceniem odda się duszpasterstwu wśród ludu i który uda się na południe do wielkiego męża Bożego, a wróciwszy po latach założy pod Karpatami zgromadzenie zakonne oddane wychowaniu opuszczonej i bezdomnej młodzieży, którego zakłady rozszerzą się na całą Polskę i na cały świat, wydadzą uczonych i świętych... Znamienne było to, że ten prosty na pozór młodzieniec przemawiał językiem człowieka wysoce uczonego.

Gdy zaś Józef Dąbrowski zagadnął owego młodzieńca, jakie ma na to dowody i znaki, że się ziści to, co przepowiada, młodzieniec rzekł: – Dowody? Zaraz ci dam. – I wziąwszy Dąbrowskiego ze sobą, odkrył mu tajniki jego duszy, dodając, że jeśli się nie nawróci, marnie zginie... Pod wrażeniem tych proroczych słów Dąbrowski przystąpił niezwłocznie do Świętych Sakramentów, odprawił spowiedź z całego życia, a potem razem z ks. Markiewiczem wstąpił do seminarium duchownego w Przemyślu... Ks. Markiewicz od pierwszej chwili miał przekonanie, że tym dziwnym młodzieńcem był nie kto inny, tylko Anioł Boży, posłany narodowi polskiemu, zgnębionemu nową klęską i na duchu złamanemu, na pociechę i podniesienie serca...

Ów młodzieniec zapowiedział między innymi posłannictwo polskiego księdza, który najpierw pojedzie na południe Europy, aby spotkać się z mężem Bożym i zaczerpnąć z jego charyzmatu, a potem wróci do Polski i podejmie działalność wychowawczą wśród biednej, opuszczonej młodzieży. Ta część przepowiedni zrobiła szczególne wrażenie na młodym Markiewiczu, który postanowił ideał księdza, zapowiedzianego przez młodzieńca, zrealizować we własnym życiu. W późniejszym czasie istotnie wyemigrował na południe, przebywał we Włoszech, gdzie zetknął się z św. Janem Bosko. Przeżył w jego wspólnocie kilka lat, dlatego miał czas na zapoznanie się z jego metodą wychowawczą i planami na przyszłość.

Bartłomiej Groch, były wychowanek ks. Markiewicza, w swojej pracy "Ks. Bronisław Markiewicz, a sprawa odrodzenia Polski" nawiązuje do swoich dawnych wspomnień w sposób następujący:
– O tym dziwnym pojawieniu się wiejskiego młodzieńca... rozmawiałem ostatni raz z ks. Markiewiczem w roku 1911, kiedy przyjechałem jako nauczyciel gimnazjalny do Miejsca Piastowego prosić go o pozwolenie przemawiania w jego sprawie na Kongresie Mariańskim w Przemyślu. Podczas rozmowy poruszyliśmy sprawy związane z opowiadaniem owego młodzieńca, a nawet Mickiewiczowe Widzenie ks. Piotra, które oceniał z politycznej strony bardzo poważnie. Wspominał także o koledze Dąbrowskim jako świadku rozmowy z tajemniczym młodzieńcem, bolejąc nad nim, że nie wytrwał w seminarium duchownym i że umarł tragicznie. Wówczas przyszła mi do głowy myśl, czy przypadkiem z Józefem Dąbrowskim i innymi kolegami także i ks. Markiewicz nie widział owego 16-letniego młodzieńca. Jednakowoż nie śmiałem go o to zapytać. Do takiego zaś przypuszczenia skłaniały mnie silna jego wiara w to widzenie, dokładna znajomość szczegółów opowiadania młodzieńca, wielka gorliwość, z jaką spełniał swój urząd wychowawczo-kapłański, a przede wszystkim żar patriotyczny, którym płonął podczas rozmowy o Polsce...

Krytyczne opinie i wątpliwości na temat wizji Anioła Polski nie znalazłyby może nigdy zadowalającego wyjaśnienia, gdyby nie źródłowy dokument, o którym mówi ks. Jan Górecki, redaktor miesięcznika "Powściągliwość i Praca" w styczniowym numerze tego periodyku z 1933 r.:
– Przez dłuższy czas byliśmy przekonani, że sami jedynie jesteśmy posiadaczami tego widzenia.. Niespodziewanie całkiem w sierpniu 1930 roku otrzymałem od jednej z Sióstr Niepokalanek z Jazłowca list, a w nim opis tego samego widzenia, pozostawiony przez drugiego świadka – Józefa Dąbrowskiego. Obie wersje są prawie zupełnie ze sobą zgodne. Fakt ten stwierdza ponad wszelką wątpliwość prawdziwość tego widzenia, gdyż obie wersje istniały od kilkudziesięciu lat zupełnie od siebie niezależnie, przy czym według naszej wersji jednym ze świadków widzenia był Józef Dąbrowski, zaś według wersji z Jazłowca jednym z świadków widzenia był niejaki młodzieniec Bronisław Markiewicz. W Jazłowcu zachował się opis pozostawiony przez Józefa Dąbrowskiego, a u nas przez ks. Bronisława Markiewicza...

Ksiądz Markiewicz konstruując utwór w finałowej odsłonie zamieścił pełny tekst przepowiedni, tak aby zabrzmiała potężnym akordem. Okoliczności i ekspresja wizji robią ogromne wrażenie. Uderza plastyczność i dramatyczne napięcie obrazu. Odbiorcy tej przepowiedni reagowali różnie. Nie było jednak obojętnych. Na początku sztuka ta oddziaływała na małą grupę ludzi. Czas i fakty historyczne robiły swoje. Z czasem prorocze słowa ks. Markiewicza nabrały barw i mocy.

Książeczka "Bój bezkrwawy" została opublikowana drukiem po raz pierwszy w 1908 r. Autor, zwracając się wtedy do ordynariusza przemyskiego o kościelną aprobatę, pisał w uzasadnieniu:
– Szczegóły zawarte w siódmej odsłonie wziąłem z widzenia, jakie się wydarzyło 3 maja w Przemyślu roku 1863 między 5 a 7 godziną rano, i które zdecydowało o moim powołaniu kapłańskim i o kierunku jego od początku aż dotąd.. To, co się ziściło, jest rękojmią, że i reszta się ziści...
Zainteresowanie sztuką było żywe, tym bardziej że budziła kontrowersje. Wystarczy wspomnieć, że nakład książeczki szybko został wyczerpany. Wznowiono go przed wybuchem I wojny światowej, w rok po śmierci ks. Markiewicza. Wydawca nie zamieścił żadnego omówienia, powtórzył jedynie tekst utworu.

Smaku całej historii dodaje polemika prof. Wincentego Lutosławskiego z prof. Bartłomiejem Grochem, która ukazała się w podwójnym numerze "Powściągliwości i Pracy" (X i XI) w 1925 roku. Wynika z niej, że prof. Groch uważał za spełnienie proroctwa ks. Markiewicza pontyfikat papieża Piusa XI (przypadał on na lata 1922 - 1939), który wcześniej był Nuncjuszem Apostolskim w Polsce (Alilles Ratti). Jednak prof. Lutosławski tak się do tego odnosi:
Zdaje się, że prof. Bartłomiej Groch niesłusznie za spełnienie tego proroctwa uważa obiór pierwszego nuncjusza w Polsce ks. Ratti na papieża. Wielki papież, którego Polska ma dać światu, a który także był zapowiedziany przez Słowackiego, nie może być cudzoziemcem i nawet gdybyśmy uznali, że pobyt w Polsce księdza Ratti, który u nas otrzymał godność biskupa, przyczynił się do wyniesienia go później na stanowisko papieża, to nie można by twierdzić, że Polska go dała światu, ani że jest on tym oczekiwanym wielkim papieżem polskim, o którym Słowacki pisał: on rozda miłość, jak dziś mocarze rozdają broń, ... wszelką z ran świata wyrzuci zgniłość, zdrowie przyniesie, rozpali miłość i zbawi świat: wnętrze kościołów on powymiata, oczyści sień, Boga pokaże w twórczości świata, jasno, jak w dzień...

Czas, jaki upłynął od poprzedniej edycji dramatu "Bój bezkrwawy", podyktował potrzebę dokonania w trzecim jego wydaniu (1978 r.) pewnych zmian w ortografii i stylistyce. Tekst wymagał też naniesienia drobnych korekt i zastosowania opuszczeń. Oczywiście zasadnicza myśli Autora nie została zmieniona. Bodźcem do wznowienia Boju bezkrwawego stał się, zapowiedziany w tym (mającym już 97 lat) dramacie, wybór Polaka – Karola Wojtyły na Papieża.
Poniżej prezentujemy fragment odsłony siódmej dramatu ks. Bronisława Markiewicza, w którym znajduje się papieskie proroctwo:

Postać nadludzka (zjawia się od ołtarza jako młodzieniec 16-letni ubrany w płótniankę zgrabnie skrojoną, z modlitewnikiem i różańcem w ręku, z jego oczu wychodzą jakby iskry):
– Pokój wam, słudzy i służebnice Pańscy! Ponieważ Pan najwyższy was więcej umiłował aniżeli inne narody, dopuścił na was ten ucisk, abyście oczyściwszy się z waszych grzechów stali się wzorem dla innych narodów i ludów, które niebawem odbiorą karę sroższą od waszej w zupełności grzechów swoich. Oto już stoją zbrojne miliony wojsk z bronią w ręku, straszliwie morderczą. Wojna będzie powszechna na całej kuli ziemskiej i tak krwawa, iż naród położony na południu Polski wyginie wśród niej zupełnie. Groza jej będzie tak wielka, że wielu ze strachu postrada rozum. Za nią przyjdą następstwa jej: głód, mór na bydło i dwie zarazy na ludzi, które więcej ludzi pochłoną aniżeli sama wojna. Ujrzycie zgliszcza, gruzy naokół i tysiące dzieci opuszczonych, wołających chleba. W końcu wojna stanie się religijna. Walczyć będą dwa przeciwne obozy: obóz ludzi wierzących w Boga i obóz niewierzących w Niego. Nastąpi wreszcie powszechne bankructwo i nędza, jakiej świat nigdy nie widział, do tego stopnia, że wojna sama ustanie z braku środków i sił. Zwycięzcy i zwyciężeni znajdą się w równej niedoli i wtedy niewierni uznają, że Bóg rządzi światem i nawrócą się, a pomiędzy nimi wielu Żydów. Wojnę powszechną poprzedzą wynalazki zdumiewające i straszliwe zbrodnie popełniane na całym świecie. Wy, Polacy, przez niniejszy ucisk oczyszczeni i miłością wspólną silni, nie tylko będziecie się wzajem wspomagali, nadto poniesiecie ratunek innym narodom i ludom, nawet wam niegdyś wrogim, i tym sposobem wprowadzicie dotąd niewidziane braterstwo ludów. Bóg wyleje na was wielkie łaski i dary, wzbudzi między wami ludzi świętych i mądrych i wielkich mistrzów, którzy zajmą zaszczytne stanowiska na kuli ziemskiej. Języka waszego będą się uczyć w uczelniach na całym świecie. Cześć Maryi i Najświętszego Sakramentu zakwitnie w całym narodzie polskim. Szczególnie przez Polaków Austria podniesie się i stanie się federacją ludów. A potem na wzór Austrii ukształtują się inne państwa. Najwyżej zaś Pan Bóg was wyniesie, kiedy dacie światu WIELKIEGO PAPIEŻA. Ufajcie przeto w Panu, bo dobry jest, miłosierny i nieskończenie sprawiedliwy...

Po beatyfikacji ks. Bronisława Markiewicza, która odbyła się 19 czerwca br. w Warszawie, nie sposób nie wspomnieć o znakach z nieba, które poprzedziły wybór Jana Pawła II – Papieża z dalekiego kraju. Kiedy 10 czerwca 1997 roku Ojciec Święty na chwilę zatrzymał się w Miejscu Piastowym zobaczył to proroctwo wypisane na frontonie sanktuarium. Obecni wtedy wspominają, że popatrzył na napis, pokiwał głową i powiedział: – Znam, znam...

ks. Sylwester Łącki CSMA


źródło: http://www.katolik.pl/ksiadz-bronislaw- ... 16,cz.html

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 30 I - Błogosławiony Bronisław Markiewicz, prezbiter
PostNapisane: 24 sty 2014, o 14:27 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
Strona poświęcona błogosławionemu ks Bronisławowi Markiewiczowi
:arrow: http://markiewicz.michalita.pl/index.html

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 30 I - Błogosławiony Bronisław Markiewicz, prezbiter
PostNapisane: 16 lut 2015, o 11:07 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
+

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 7 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


    |    Kto przegląda ten dział ?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  

cron

Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.
Czytając to Forum DDN, wyrażam swoją Miłość do Maryi i Jezusa Chrystusa, wierząc w Jego Wszechmoc i Miłosierdzie.

"Od Prawdy zależy przyszłość naszej Ojczyzny" - święty Jan Paweł II


Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy Jezu Ufam Tobie!

+ Ewangelia na każdy dzień     + Pismo Święte     + Katechizm Kościoła Katolickiego     + Portal Radio Maryja     + Słuchaj Radia Maryja, przez internet   
Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Polityka cookies.