Forum DDN - Drogowskazy do Nieba.
  

Strefa czasowa: UTC + 1



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Autor Wiadomość
Admin_DDN
 Tytuł: 12 I - Św. Elred z Rievaulx, opat
PostNapisane: 10 sty 2014, o 12:07 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
12 stycznia - Święty Elred z Rievaulx, opat

Obrazek

Elred (Aelred) urodził się w 1110 r. w Hexham w Northumberland w rodzinie kapłana Eilafa, opiekuna sanktuarium w Hexham (w tamtych czasach celibat jeszcze nie obowiązywał). Ojciec wysłał go na dwór króla Szkocji Dawida I (późniejszego świętego), by spędził tam kilka lat. Został majordomusem. Około 1134 r. opuścił jednak dwór i wstąpił do opactwa cystersów w Rievaulx.
Został opatem nowego klasztoru cystersów w Revesby, a w roku 1147 opatem samego Rievaulx, a tym samym przełożonym wszystkich cystersów w Anglii. Większość swego życia spędził w tym właśnie klasztorze. Za jego czasów bardzo wyraźnie rozrósł się on i liczył ok. 600 mnichów. Elred odbywał coroczne wizyty w innych klasztorach cysterskich na terenie Anglii i Szkocji; odwiedził także Citeaux i Clairvaux. Podróże te odbiły się na jego zdrowiu; pod koniec życia cierpiał na bardzo bolesną, choć nie zidentyfikowaną chorobę (być może był to artretyzm lub choroba nerek). Był znany ze swojej wstrzemięźliwości - mówiono o nim, że bardziej przypomina ducha niż człowieka. Jego dar niezwykłej wymowy przyniósł mu miano "św. Bernarda północy".
Napisał wiele ważnych dzieł z zakresu duchowości; w naszych czasach najbardziej znany z nich to wzorowany na Cyceronie traktat O przyjaźni duchowej. Napisał też kilka dzieł historycznych, dwa z nich dedykując królowi Anglii Henrykowi II, doradzając mu, jak być dobrym królem. Do XX w. Elred był znany raczej jako średniowieczny historyk, autor Życia św. Edwarda, króla i wyznawcy. Korespondował też z wieloma wybitnymi mężami swego czasu, niestety korespondencja ta nie zachowała się.
Elred zmarł 12 stycznia 1167 r. w Rievaulx i został pochowany w kapitularzu klasztornym. Jego grób natychmiast został otoczony kultem, który w 1476 roku został zatwierdzony przez kapitułę generalną cystersów. Wcześniej, w 1191 r., nastąpiło przeniesienie jego relikwii.


źródło: http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/01-12a.php3

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 12 I - Św. Elred z Rievaulx, opat
PostNapisane: 10 sty 2014, o 12:08 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
Więcej:


http://martyrologium.blogspot.com/2010/ ... vaulx.html


bł. Elred z Rievaulx (+1167)

21.06.2012


Przystąpmy do oblubienicy i Matki Boga, do służebnicy Jego najwierniejszej; tym wszystkim bowiem jest Maryja.
Lecz cóż Jej damy, jakie dary Jej złożymy? Obyśmy mogli choć w części wyrównać to, w czym pozostajemy Jej dłużnikami! Powwinniśmy Ją czcić, Jej służyć, Ją miłować i wielbić. Powinniśmy Ją czcić jako Matkę naszego Pana. Ten, kto nie czci Matki, ten bez wątpienia odmawia czci i Synowi. Dlatego mówi Pismo: "Czcij ojca twego i matkę twoją".
Cóż więc powiemy, bracia? Czyż nie jest Ona naszą Matką? Na pewno nią jest! Dzięki Niej zostaliśmy zrodzeni, nie dla świata, ale dla Boga. Wierzycie w to i wiecie, że wszyscy byliśmy we władaniu śmierci, zepsucia, ciemności i nieszczęścia. Śmierci, bo utraciliśmy Pana; zepsucia, bo w występku; ciemności, bo pozbawieni światła mądrości; a przez to wszystko byliśmy zgubieni.
Ale dzięki Maryi prawdziwiej narodziliśmy się niż z Ewy, bo Maryja dała nam Chrystusa, w Nim zaś odrodzeni wyzbyliśmy się zepsucia; Jego nieśmiertelność stała się naszą nieśmiertelnością; Jego światło rozproszyło nasze ciemności.
Maryja jest naszą Matką, Matką dającą nam życie, przyczyną naszej nieśmiertelności i Tą, która wydała nasze światło. Apostoł Paweł tak mówi o Panu naszym: Chrystus "stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem".
Matka Chrystusa jest zatem Matką naszej mądrości, naszej sprawiedliwości, naszego uświęcenia i odkupienia. Jest więc Ona dla nas bardziej jeszcze matką niż nasza rodzona matka. Dzięki Maryi bowiem narodziliśmy się do lepszego życia, bo z Niej się wywodzi Ten, który jest naszą świętością i mądrością, naszą sprawiedliwością, naszym uświęceniem i odkupieniem.
Mówi nam Pismo święte: "Chwalcie Pana w świętych Jego". Jeżeli Pana chwalić należy w Jego świętych, przez których działa cuda i czyni wielkie rzeczy, to o ileż bardziej trzeba Go chwalić w Tej, z której wziął ciało, On, ponad wszystko godny podziwu.

Kazanie na Narodzenie NMP


http://blog.wiara.pl/Niepokalana/2012/0 ... vaulx-1167

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 12 I - Św. Elred z Rievaulx, opat
PostNapisane: 10 sty 2014, o 12:09 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
Elred z Rievaulx (ok. 1110-1167), cysters, nazywany przez współczesnych „św. Bernardem Północy”. W młodości dworzanin króla Szkocji Dawida I. Od 1147 roku aż do śmierci pełnił obowiązki opata w klasztorze cystersów w Rievaulx. Odgrywał znaczącą rolę w życiu kościelnym i politycznym Anglii i Szkocji. Napisał jedno z najpiękniejszych w dziejach chrześcijaństwa dzieł o przyjaźni. Oto jego fragment.





ELRED. [...] Czas już jednak na to, abyśmy z kolei przyjrzeli się temu, w jaki sposób należy troszczyć się o przyjaźń. „Trwałość zaś i stałość, które są tak pożądane jako cechy przyjaźni, wspierają się na wierności. To, co pozbawione wierności, jest nietrwałe”. Przyjaciele więc powinni być wobec siebie szczerzy, otwarci, zgodni w poglądach i odczuciach, a wszystko to wiąże się z wiernością. Człowiek o zmiennym charakterze i krętacz nie może być wierny. Stałymi i wiernymi nie mogą być także ci, którzy mają inną wrażliwość i odmienne poglądy.



Nade wszystko jednak należy wystrzegać się podejrzenia, owej trucizny przyjaźni i nigdy nie myśleć źle o przyjacielu ani nie wierzyć lub dawać posłuch temu, kto mówiłby o nim źle. Dorzućmy do tego miłe słowo, radosne oblicze, ujmujący sposób bycia oraz pogodne spojrzenie, co dodaje przyjaźni szczególnego smaku. Ponury i surowy wyraz twarzy jest wprawdzie zwykle przejawem zaszczytnej powagi, „lecz w przyjaźni powinno być [czasami jakby] mniejsze skrępowanie, większa swoboda, więcej gestów miłych, życzliwości i przystępności”, bez lekkomyślności i rozwiązłości.



Istnieje ponadto taka moc oddziaływania przyjaźni, która sprawia, iż „niższy jest równy wyższemu”. Często bowiem ludzie wysoko postawieni zawierają przyjaźń z człowiekiem o niższej pozycji, statusie, godności czy wykształceniu. Powinni wówczas nie zwracać uwagi na wszystko, co nie odnosi się do natury, uważając to za coś nieistotnego i zbędnego, a zawsze mieć na względzie piękno przyjaźni, które nie polega na strojeniu się w jedwabie czy szlachetne kamienie, na powiększaniu posiadłości, opływaniu w rozkosze ani obfitowaniu w bogactwa, na wynoszeniu w zaszczytach i na nadymaniu się godnościami. Tym samym, odwołując się do pierwotnej zasady, muszą ze szczególną troską mieć na względzie równość, która jest darem natury, a nie dodatki, które pożądliwość podsunęła śmiertelnikom.



Tak więc w przyjaźni, która jest najlepszym darem zarówno natury, jak i łaski, wyższy uniża się, a niższy się wywyższa, bogaty cierpi niedostatek a ubogi się wzbogaca, i tak każdy staje się uczestnikiem losu drugiej osoby, aby zapanowała równość, jak zostało napisane: Nie miał za wiele ten, kto miał dużo. Nie miał za mało ten, kto miał niewiele (2 Kor 8, 15). Nigdy więc nie będziesz się wywyższał ponad swojego przyjaciela, lecz jeśli na przykład w sprawach, o których mówiliśmy, okazałbyś się lepszy, wówczas nie zwlekaj z tym, aby mu się jeszcze bardziej podporządkować, okazać mu zaufanie, wychwalać jego skromność i otaczać go szacunkiem o tyle większym, o ile mniej nakazywałby to jego status społeczny lub
ubóstwo.



Jonatan, najznakomitszy spośród młodzieńców, zawarł przymierze z Dawidem, nie bacząc na swój ród królewski oraz na czekający go tron i zrównał w przyjaźni sługę z panem. Przez to wyniósł ponad siebie tego, kogo ścigał jego ojciec, kto ukrywał się na pustyni, kto został skazany na śmierć i przeznaczony na zabicie; siebie samego uniżał, a jego wywyższał. „Ty – powiedział – będziesz królem, a ja będę drugim po tobie” (por. 1 Sm 23, 17). Jakiż niezwykle wzniosły przykład prawdziwej przyjaźni!



Dziwna rzecz! Król zapałał gniewem na sługę i podburzył przeciw niemu cały naród, dowodząc jakoby ten walczył z nim o królestwo; kapłanów oskarżył o zdradę i skazał na śmierć na podstawie samego podejrzenia, przeczesywał gaje, przeszukiwał doliny, na górach i skałach porozstawiał zbrojne oddziały; wszyscy złożyli uroczystą przysięgę, że będą mścicielami królewskiego gniewu; sam Jonatan, który jedyny mógł mieć słuszny powód do nienawiści, postanowił sprzeciwić się ojcu, stanął po stronie przyjaciela, udzielił rady w tak wielkim niebezpieczeństwie i przedkładając przyjaźń nad królestwo, rzekł: Ty będziesz królem, a ja będę drugim po tobie (1 Sm 23, 17).



Zobacz tylko, jak ojciec młodzieńca podsycał jego nienawiść w stosunku do przyjaciela, nękał go obelgami, groźbami, że go pozbawi królestwa i dobrego imienia. Kiedy zaś wydał wyrok śmierci na Dawida, Jonatan nie opuścił przyjaciela. Zapytał: Dlaczego [Dawid] ma umierać? Czym zawinił? Cóż uczynił? (1 Sm 20, 32). Narażał swoje życie i zabił Filistyna, a ty się z tego cieszyłeś (por. 1 Sm 19, 5). Dlaczego więc ma umrzeć? Na te słowa król wpadł w szał i próbował przybić Jonatana włócznią do ściany, a do przekleństw dodał jeszcze obelgi, wołając: Synu przewrotnej kobiety! Wiem, że kochasz [Dawida] na swoją hańbę i na hańbę swej niesławnej matki (1 Sm 20, 30).



Potem wypluł cały jad, aby napełnić nim serce młodzieńca, dodając jeszcze słowa, które miały pobudzić ambicję, rozpalić zazdrość, rozniecić gniew i gorycz: Jak długo będzie żył syn Jessego, nie będzie bezpieczne twoje królestwo (1 Sm 20, 31). Kogóż nie poruszyłyby te słowa, w kim nie wzbudziłyby zazdrości? Czyjej miłości, życzliwości, przyjaźni by nie osłabiły, nie umniejszyły, nie zniszczyły? Lecz ów pełen miłości młodzieniec dochował praw przyjaźni, okazując się odporny na groźby, cierpliwy wobec zniewag, gardzący tronem ze względu na przyjaźń, nie dbający o sławę, lecz pamiętający o życzliwości, powiedział: Ty będziesz królem, a ja będę drugim po tobie (1 Sm 23, 17).



Cyceron mówi, że spotkał ludzi, którzy „przenoszenie pieniędzy nad przyjaźń uznają za rzecz haniebną”, niemożliwe jest wszakże znalezienie „mężów zdolnych dla przyjaźni wzgardzić zaszczytami, urzędami, dowództwem wojskowym, pełnomocnictwami, wpływami. Kto, mając do wyboru wymienione rzeczy i prawa, których przestrzegania wymaga przyjaźń, nie wybierze tych pierwszych? Natura ludzka jest zbyt słaba, aby wzgardzić powabami władzy”. „Gdzie, bowiem – mówi – znajdziesz kogoś, kto zaszczyt przyznany przyjacielowi przedkładałby nad swój?”. Oto znalazł się Jonatan, który odniósł zwycięstwo nad naturą, wzgardził sławą i potęgą i wyżej cenił cześć przyjaciela niż swoją własną, gdy powiedział: Ty będziesz królem, a ja będę drugim po tobie.



Oto prawdziwa, doskonała, niewzruszona i wieczna przyjaźń, której nie osłabia zazdrość, nie szkodzi podejrzenie, nie niszczy ambicja. Pod wpływem trudności nie ginie, nie ugina się pod ciosami, rażona tyloma zniewagami wydaje się nieugięta, obrzucana tylu obelgami trwa niewzruszenie. Idź, i ty czyń podobnie! (Łk 10, 37). Jeśli jednak uważasz, że trudno lub nawet niemożliwe jest przedkładać twego przyjaciela nad siebie, to jeśli chcesz być jego przyjacielem, nie wahaj się uczynić go równym sobie.



Kto nie traktowałby przyjaciela jak równego sobie, źle troszczyłby się o przyjaźń. „Bądź uczynny dla przyjaciela jako równego tobie”, mówi Ambroży – nie wstydź się uprzedzać go w usłużności, przyjaźni bowiem obca jest wyniosłość”. Zapewne wierny przyjaciel jest lekarstwem życia, darem nieśmiertelności (Syr 6, 16). Zastanówmy się teraz nad tym, w jaki sposób należy troszczyć się o rozwój przyjaźni w dziedzinie dóbr doczesnych, i odwołajmy się do tego, co na ten temat napisali wcześniej inni autorzy. Ktoś powiedział: „Przyjaźń powinna kierować się taką zasadą, by przyjaciół prosić tylko o rzeczy uczciwe i tylko takie im wyświadczać, nie czekając, aż sami nas o to poproszą. Nigdy nie zwlekajmy, lecz zawsze chętnie im pomagajmy”.



Jeśli trzeba stracić pieniądze dla przyjaciela, to znacznie lepiej je wydać na jego pożytek i potrzeby. Ale nie wszyscy mają jednakowe możliwości. Jeden obfituje w pieniądze, drugi w ziemie i posiadłości, inny słynie z dobrych rad, jeszcze inny ma ogromny wpływ na powierzanie urzędów. Roztropnie więc rozważ, jak powinieneś się zachować w tych sprawach względem przyjaciela. A na temat pieniędzy niech ci wystarczą słowa Pisma Świętego: Strać pieniądze dla przyjaciela (Syr 29, 10). Ale ponieważ oczy mędrca są w jego głowie (por. Koh 2, 14), jeśli my jesteśmy członkami, a Chrystus głową, (por. Ef 1, 22-23; 5, 30), uczyńmy tak, jak mówi prorok: Oczy me zawsze [zwrócone] na Pana (Ps 25, 15), aby od Niego czerpać wzór życia, o którym napisano: Jeśli zaś komuś brakuje mądrości, niech prosi o nią Pana, który daje wszystkim obficie i nie wymawiając (Jk 1, 5).



Tak więc dawaj przyjacielowi bez wypominania, nie oczekując odpłaty, nie marszcząc czoła, nie odwracając głowy, nie spuszczając wzroku, lecz z pogodną twarzą, radosnym obliczem, ciepłym słowem, przerwij temu, kto prosi, okaż życzliwość, tak by się zdawało, że bez proszenia spełniasz to, o co cię prosi. Szlachetna dusza bowiem niczego bardziej się nie wstydzi niż prośby. Skoro więc powinieneś mieć z przyjacielem jedno serce i jednego ducha (Dz 4, 32), byłoby nader niesprawiedliwe, gdyby i pieniądze nie były wspólne. W tej materii przyjaciele winni trzymać się takiej zasady, że każdy daje siebie i to, co do niego należy, w taki sposób, aby ten, kto daje, czynił to z radością, a ten, kto bierze, nie czuł się skrępowany.



Kiedy Booz zauważył ubóstwo Rut Moabitki, która zbierała kłosy pozostawione przez jego żniwiarzy, przemówił do niej, pocieszył ją, zaprosił na posiłek razem ze sługami, a chcąc zaoszczędzić jej upokorzenia, szlachetnie nakazał żniwiarzom, aby celowo pozostawiali kłosy, które ona mogłaby zbierać bez wstydu (por. Rt 2, 8–16). My także powinniśmy bardzo delikatnie wybadać potrzeby przyjaciół i wyprzedzać ich, zanim zwrócą się do nas z jakąś prośbą, oraz zachowywać się w taki sposób, aby – gdy będziemy coś dawać – wydawało się, iż większą łaskę okazuje ten, kto otrzymuje, niż ten, kto daje.



WALTER. My jednak nie możemy niczego przyjmować ani niczego dawać. Jakiego więc rodzaju łaska duchowej przyjaźni będzie naszym udziałem?



ELRED. Mędrzec powiada: „Ludzie wiedliby pełne szczęścia życie, gdyby usunęli spośród siebie te dwa słowa: moje i twoje”. Z pewnością do trwałości przyjaźni duchowej przyczynia się niezawodnie święte ubóstwo, dlatego święte, że dobrowolne. Skoro bowiem pożądliwość niszczy śmiertelnie przyjaźń, to im bardziej dusza oczyszcza się z tej trucizny, tym łatwiej dochowa istniejącej już przyjaźni. W miłości duchowej istnieją zresztą inne dobrodziejstwa, którymi przyjaciele mogą się wspierać i sobie pomagać. Przede wszystkim powinni troszczyć się nawzajem o siebie, modlić się za siebie, jeden za drugiego się wstydzić, jeden z powodu drugiego się cieszyć, opłakiwać upadek drugiego jak swój własny, a sukces drugiego uważać za swój.

Niech ze wszystkich sił jeden z przyjaciół dodaje odwagi drugiemu, który jest strachliwy, niech wspiera go, jeśli jest słaby, pociesza, kiedy mu smutno, znosi go, gdy jest rozdrażniony. Niech także szanuje wzrok przyjaciela, i nie pozwala sobie na niegodne zachowanie i niestosowne słowa. Choćby bowiem on sam popełnił jakieś wykroczenie, odbije się ono na przyjacielu w taki sposób, iż nie tylko będzie mu wstyd i żal, lecz także będzie sobie czynił wyrzuty z powodu tego, co widział lub słyszał, tak jakby to on zawinił; jeśli więc nie chce oszczędzić tego sobie samemu, niech to uczyni przynajmniej ze względu na przyjaciela. Dlatego najlepszym towarzyszem przyjaźni jest szacunek, a zatem „kto usuwa z przyjaźni szacunek, ten pozbawia ją najpiękniejszej ozdoby”.



Tłumaczył Mirosław Wylęgała OP



źródło: http://www.deon.pl/religia/w-relacji/pr ... rnosc.html

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 12 I - Św. Elred z Rievaulx, opat
PostNapisane: 16 lut 2015, o 11:29 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
+

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 4 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


    |    Kto przegląda ten dział ?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  

cron

Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.
Czytając to Forum DDN, wyrażam swoją Miłość do Maryi i Jezusa Chrystusa, wierząc w Jego Wszechmoc i Miłosierdzie.

"Od Prawdy zależy przyszłość naszej Ojczyzny" - święty Jan Paweł II


Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy Jezu Ufam Tobie!

+ Ewangelia na każdy dzień     + Pismo Święte     + Katechizm Kościoła Katolickiego     + Portal Radio Maryja     + Słuchaj Radia Maryja, przez internet   
Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Polityka cookies.