Forum DDN - Drogowskazy do Nieba.
  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 10 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Autor Wiadomość
Admin_DDN
 Tytuł: 2 V - Najświetsza Maryja Panna Królowa Polski - główna Patronka Polski +
PostNapisane: 28 kwi 2014, o 11:04 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6499
Skąd: Polska
2 maja 2015 roku - Najświętsza Maryja Panna Królowa Polski - główna Patronka Polski (Święto przeniesione z 3 na 2 maja od 2015 roku)

Obrazek


Tytuł Matki Bożej jako Królowej narodu polskiego sięga drugiej połowy XVI wieku. Grzegorz z Sambora (poeta renesansowy) nazywa Maryję Królową Polski i Polaków. Teologiczne uzasadnienie tytułu "Królowej" pojawi się w XVII wieku po zwycięstwie odniesionym nad Szwedami i cudownej obronie Jasnej Góry, które przypisywano wstawiennictwu Maryi. Wyrazicielem tego przekonania Polaków stał się król Jan Kazimierz, który 1 kwietnia 1656 roku w katedrze lwowskiej przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej obrał Maryję za Królową swoich państw, a Królestwo Polskie polecił jej szczególnej obronie. W czasie podniesienia król zszedł z tronu, złożył berło i koronę, i padł na kolana przed wielkim ołtarzem.
Zaczynając od słów: "Wielka Boga-Człowieka Matko, Najświętsza Dziewico" ogłosił Matkę Bożą szczególną Patronką Królestwa Polskiego. Przyrzekł szerzyć Jej cześć, ślubował wystarać się u Stolicy Apostolskiej o pozwolenie na obchodzenie Jej święta jako Królowej Korony Polskiej, zająć się losem ciemiężonych pańszczyzną chłopów i zaprowadzić w kraju sprawiedliwość społeczną. Po Mszy świętej, w czasie której król przyjął również Komunię świętą z rąk nuncjusza papieskiego, przy wystawionym Najświętszym Sakramencie odśpiewano Litanię do Najświętszej Maryi Panny, a przedstawiciel papieża odśpiewał trzykroć, entuzjastycznie powtórzone przez wszystkich obecnych nowe wezwanie: "Królowo Korony Polskiej, módl się za nami".
Choć ślubowanie Jana Kazimierza odbyło się przed obrazem Matki Bożej Łaskawej we Lwowie, to jednak szybko przyjęło się przekonanie, że najlepszym typem obrazu Królowej Polski jest obraz Pani Częstochowskiej. Koronacja obrazu papieskimi koronami 8 września 1717 roku ugruntowała przekonanie o królewskości Maryi. Była to pierwsza koronacja wizerunku Matki Bożej, która odbyła się poza Rzymem. Warto dodać, że Jan Kazimierz nie był pierwszym, który oddał swoje państwo w szczególną opiekę Bożej Matki. W roku 1512 gubernator hiszpański ogłosił Matkę Bożą szczególną Patronką Florydy. W roku 1638 król francuski, Ludwik XIII, osobiście i uroczyście ogłosił Matkę Bożą Wniebowziętą Patronką Francji, a Jej święto 15 sierpnia ustanowił świętem narodowym.
Niestety śluby króla Jana Kazimierza nie zostały od razu spełnione. Dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. Episkopat Polski zwrócił się do Stolicy Apostolskiej o wprowadzenie święta dla Polski pod wezwaniem "Królowej Polski". Papież Benedykt XV chętnie do tej prośby się przychylił (1920). Biskupi umyślnie zaproponowali Ojcu świętemu dzień 3 maja, aby podkreślić łączność nierozerwalną tego święta z sejmem czteroletnim, a zwłaszcza z uchwaloną 3 maja 1791 roku pierwszą konstytucją polską.
Dnia 31 października 1943 roku papież papież Pius XII dokonał poświęcenia całej rodziny ludzkiej Niepokalanemu Sercu Maryi. Zachęcił równocześnie wielki papież, aby tegoż aktu oddania się dopełniły wszystkie chrześcijańskie narody. Episkopat Polski uchwalił, że w niedzielę 7 lipca 1946 roku aktu poświęcenia dokonają wszystkie katolickie rodziny polskie; dnia 15 sierpnia - wszystkie diecezje, a dnia 8 września tegoż roku cały naród polski. Na Jasnej Górze zebrało się ok. miliona pątników z całej Polski. W imieniu całego narodu i Episkopatu Polski akt ślubów odczytał uroczyście kardynał August Hlond.
Wcześniej, zaraz po wojnie roku 1945 Episkopat Polski, pod przewodnictwem kardynała Augusta Hlonda, na Jasnej Górze odnowił akt poświęcenia się i oddania Bożej Matce. Ponowił też złożone przez króla Jana Kazimierza śluby. W uroczystości tej brała udział milionowa rzesza wiernych. W przygotowaniu do tysięcznej rocznicy chrztu Polski (966-1966), w czasie uroczystej "Wielkiej Nowenny", na apel prymasa Polski, kardynała Stefana Wyszyńskiego, cała Polska ponownie oddała się pod opiekę Najświętszej Maryi, Dziewicy-Wspomożycielki. 26 sierpnia 1956 roku Episkopat Polski dokonał aktu odnowienia ślubów jasnogórskich, które przed trzystu laty złożył król Jan Kazimierz. Prymas Polski był wtedy w więzieniu. Symbolizował go pusty tron i wiązanka biało-czerwonych kwiatów. Po sumie pontyfikalnej odczytano ułożony przez prymasa akt odnowienia ślubów narodu. W odróżnieniu od ślubowań międzywojennych akt ślubowania dotykał bolączek narodu, które uznał za szczególnie niebezpieczne dla jego chrześcijańskiego życia. 5 maja 1957 r. wszystkie diecezje i parafie oddały się pod opiekę Maryi. Finałem Wielkiej Nowenny było oddanie się w święte niewolnictwo całego narodu polskiego, diecezji, parafii, rodzin i każdego z osobna (w roku 1965), tak aby Maryja mogła rozporządzać swoimi czcicielami dowolnie ku ich większemu uświęceniu, dla chwały Bożej i dla królestwa Chrystusowego na ziemi.
Dnia 3 maja 1966 roku prymas Polski, kardynał Stefan Wyszyński, w obecności Episkopatu Polski i tysięcznych rzesz oddał w macierzyńską niewolę Maryi, za wolność Kościoła, rozpoczynające się nowe tysiąclecie Polski.
W 1962 r. Jan XXIII ogłosił Maryję Królowę Polski główną patronką kraju i niebieską Opiekunką naszego narodu.

Naród polski od wieków wyjątkowo czcił Maryję jako swoją Matkę i Królową. Bolesław Chrobry miał wystawić w Sandomierzu kościół pod wezwaniem Matki Bożej. Władysław Herman, uleczony cudownie, jak twierdził, przez Matkę Bożą, ku Jej czci wystawił okazałą świątynię w Krakowie "na Piasku". Król Zygmunt I Stary przy katedrze krakowskiej wystawił kaplicę (Zygmuntowską) ku czci Najświętszej Maryi Panny, która jest zaliczana do pereł architektury renesansu. Bolesław Wstydliwy wprowadził zwyczaj odprawiania Rorat w Adwencie. Jan Sobieski jako zawołanie do boju pod Wiedniem dał wojskom imię Maryi. Na tę pamiątkę papież bł. Innocenty XI ustanowił święto Imienia Maryi (obchodzone do dziś 12 września w rocznicę wiktorii wiedeńskiej). Maryja była także Patronką polskiego rycerstwa. Stefan Czarniecki przed każdą bitwą odmawiał Zdrowaś Maryja. Tadeusz Kościuszko szablę swoją poświęcił w kościele Matki Bożej Loretańskiej w Krakowie. Na palcu hetmana Stanisława Żółkiewskiego w czasie badania grobu znaleziono po wielu latach pierścień z napisem: Mancipium Mariae (własność Maryi).
Bardzo często także mieszczanie zdobili swoje kamienice wizerunkami Matki Bożej, by mieć w Niej obronę. Figury i obrazy ustawiano na murach obronnych, jak to jeszcze dzisiaj można oglądać w Barbakanie Krakowskim. Pod figurą Matki Bożej Niepokalanej, która stała we Lwowie nad Bramą Krakowską, był napis: Haec praeside tutus (pod Jej opieką bezpieczny). Bardzo wiele przydrożnych kapliczek poświęcano Maryi. Lud polski na Gromniczną święcił świece. Święto Zwiastowania nazywał Matką Bożą Wiosenną; na nabożeństwach majowych wypełniał kościoły; Matkę Bożą Wniebowziętą nazywał Zielną, bo niósł wtedy do poświęcenia dożynkowe wieńce ziela; siewy rozpoczynał z Matką Bożą Siewną (Narodzenie Matki Bożej obchodzone 8 września). W wigilie, poprzedzające święta Matki Bożej - pościł. Na piersiach noszono szkaplerz lub medalik Matki Bożej. Tyle pieśni religijnych ku czci Matki Bożej nie ma żaden naród w świecie, co naród polski.
Także polscy święci uznawali Maryję za swą szczególną Opiekunkę. Św. Wojciech uratowany jako dziecko z ciężkiej choroby za przyczyną Matki Bożej został ofiarowany na służbę Panu Bogu. Znana jest legenda o św. Jacku (+ 1257), jak wynosząc z Kijowa Najświętszy Sakrament przed Tatarami usłyszał głos z figury: "Jacku, zabierasz Syna, a zostawiasz Matkę?". Figurę tę pokazują dzisiaj w kościele dominikanów w Krakowie. Ze śpiewem na ustach Salve Regina zginęli z rąk Tatarów bł. Sadok i jego 48 towarzyszy (1260). Bł. Władysław z Gielniowa napisał Godzinki o Niepokalanym Poczęciu i kilka pieśni ku czci Matki Bożej. Św. Szymon z Lipnicy miał według podania umieścić w swojej celi napis: "Mieszkańcze tej celi, pamiętaj, byś zawsze był czcicielem Maryi". W grobie św. Kazimierza znaleziono kartkę z własnoręcznie przez niego napisanym hymnem nieznanego autora Omni die dic Mariae (Każdego dnia sław Maryję). Św. Stanisław Kostka, zapytany z nagła, czy kocha Matkę Bożą, zawołał: "Wszak to Matka moja!". Chętnie o Niej mówił, Ona to zjawiła mu się w Wiedniu, dała mu na ręce Dziecię Boże i uzdrowiła go cudownie. Śmierć jego poznano po tym, że już się nie uśmiechnął, kiedy wetknięto mu w ręce obrazek Matki Bożej. Uprosił sobie u Matki Bożej, że przeszedł do nieba z ziemi w samą Jej uroczystość (15 sierpnia 1568 r.), podobnie jak św. Jacek (15 sierpnia 1257 r.).
Na terenie Polski znajduje się kilkadziesiąt dużych i znanych sanktuariów maryjnych. Bardzo często Maryi poświęcano utwory literackie. Jako pierwszy utwór w języku polskim podaje się hymn Bogarodzica, napisany według większej części krytyków w wieku XIII, a według niektórych wywodzący się nawet z czasów św. Wojciecha. Od wieku XIV pojawiają się także w muzyce polskiej tłumaczenia sekwencji, hymnów i innych utworów gregoriańskich, liturgicznych. Powstają pierwsze pieśni w języku polskim. Od wieku XV pojawia się w Polsce muzyka wielogłosowa (polifonia). Od tego też wieku znamy kompozytorów, którzy pisali utwory ku czci Matki Bożej. Najdawniejsze polskie wizerunki Matki Bożej spotykamy już od wieku XI (Ewangeliarz Emmeriański, Ewangeliarz Pułtuski i Sakramentarium Tynieckie; figury i płaskorzeźby w kościołach romańskich). Największym i szczytowym arcydziełem rzeźby poświęconym Maryi jest ołtarz Wita Stwosza z lat 1477-1489, wykonany dla głównego ołtarza kościoła Mariackiego w Krakowie, zatytułowany Zaśnięcie Matki Bożej. Jest to arcydzieło na miarę światową, należące do unikalnych. W wielu polskich miastach istnieją kościoły zwane mariackimi - a więc poświęcone w sposób szczególny Maryi.



źródło: http://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/05-03.php3

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 3 V - Najśw. Maryja Panna Królowa P. - gł.Patronka Polski +
PostNapisane: 28 kwi 2014, o 11:05 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6499
Skąd: Polska
MIŁOŚĆ PRZEZWYCIĘŻA LĘK



Homilia w uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski

Jasna Góra, „na Szczycie”

3 maja 2003 r.





Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!



Czcigodni Księża Kardynałowie,

Drodzy Bracia w biskupstwie,

Drodzy Bracia w kapłaństwie oraz Diakoni,

Szanowni i Czcigodni Ojcowie Paulini, kustosze sanktuarium jasnogórskiego, wraz z wszystkimi Osobami życia konsekrowanego,

Szanowni Przedstawiciele stowarzyszeń i bardzo licznych ruchów kościelnych,

Kochani Pielgrzymi,

Umiłowani, Bracia i Siostry!





1. W światłach Zmartwychwstania



Przybyliśmy na Jasną Górę, aby stawić się przed szczytem, u tronu Królowej Polski. Przybyliśmy w pierwsze wielkie doroczne Jej święto. Następne to: 15 sierpnia, złączone z „cudem nad Wisłą”, i 26 sierpnia - Matki Bożej Częstochowskiej, związane z obroną tego miejsca i z potężną pomocą Dziewicy Wspomożycielki w różnych sytuacjach naszego narodu.

Dzisiaj, 3 maja, przybywamy tutaj jak gdyby w światłach Zmartwychwstania Pańskiego. Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest tym niezwykłym blaskiem, który rozprasza ciemności, szczególnie ciemności moralne, i powoduje, że na wzór Chrystusa my, złączeni z Nim przez chrzest, także mamy zmartwychwstawać, to znaczy podnosić się z naszych słabości, odrywać się od tego, co przyciąga nas jako zło, i wchodzić odważnie na drogę czynienia dobra. Zmartwychwstanie jest tą wielką tajemnicą wiary, która włącza nas wszystkich w Jezusa Chrystusa, która wyrywa nas z grobu naszego życia, ze śmierci moralnej, i prowadzi ku niebieskim wyżynom - tam, gdzie jest zapewnione szczęście i godność każdego wyznawcy Jezusa Chrystusa i każdego człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boże.

3 maja przeżywamy w niewielkiej odległości czasowej od uroczystości Zmartwychwstania i dlatego w uszach jak gdyby brzmi jeszcze ten liturgiczny hymn, który mówi, że dzięki Jezusowi Chrystusowi to, co jest grzechem, czeka na łaskę, to, co jest miłością, pokonuje lęk, a to, co jest śmiercią, rodzi życie. To bardzo trudne tematy. I chciałbym, aby te prawdy wyrażone w hymnie liturgicznym: o grzechu czekającym na łaskę, a więc na własną likwidację; o miłości, która pokonuje lęk; o śmierci, która rodzi życie, połączyć z wydarzeniami i ukazać rzeczywistość tych prawd, dzięki którym grzech roztapia się pod wpływem łaski, miłość pokonuje lęk, a śmierć rodzi życie. Czy to jest możliwe?



2. Zaufanie Matce Najświętszej obfituje w naszym narodzie



Przypatrzmy się dzisiejszemu świętu 3 maja. Najczęściej łączymy je z Konstytucją 3 maja, ale jest to święto Królowej Polski, które połączyło się z rocznicą Konstytucji i jak gdyby stało się podsumowaniem bardzo wielu wydarzeń z przeszłości, które ukazują, jak bardzo zaufanie Matce Najświętszej obfituje w naszym narodzie, jak podrywa go z niewoli, jak w osłabieniu dodaje mu sił. Konstytucja 3 maja, która była aktem mądrości, odwagi i wielkiego zaufania Opatrzności Bożej, została w tym długim procesie historycznym złączona ze świętem Królowej Polski. I nie dziwmy się temu - przecież pierwsze słowa napisane w języku polskim brzmią: „Bogurodzica Dziewica, Bogiem sławiena Maryja”. Tak więc ogromna cześć do Bożej Rodzicielki jest jak gdyby zapisana w naszej naturze. I stąd też następne dzieje: samo sprowadzenie obrazu (a obchodzimy 620 lat od tamtej chwili) i ta jego niezwykła obecność pośród narodu jest czymś niezwykłym. Aby strzec tego obrazu, największego skarbu Pośredniczki Łask, naród otoczył klasztor murem warownym, a także po to, by tutaj, w tym widocznym znaku, widzieć swoją obronę, pomoc i drogę ku zwycięstwu.

Święto 3 maja łączy się także z tekstem ślubowań Jana Kazimierza, który dnia 1 kwietnia, a był to rok 1656, obrał Matkę Bożą Królową Polski. Czasy to były trudne, nie brakowało owego grzechu, który czekał na łaskę. I dlatego król, widząc ogrom dziejącego się zła, nie tylko tego militarnego, ale i tego moralnego, zawierzył siebie, swoje królestwo i naród przemożnej opiece Najświętszej Maryi, dodając jednocześnie, że będzie szerzył Jej cześć i będzie dbał o dolę ludzi biednych, szczególnie wówczas pokrzywdzonych rolników. I od tego czasu ten proces ciągle trwa. I gdy przeszły czasy bardzo niebezpieczne, kiedy naród w swojej mądrości zdobył się na Konstytucję, ten znak wolności zawierzył Bożej Opatrzności, ślubując wystawienie świątyni Opatrzności Bożej. Nie mógł jednak tego dokonać i musiał zdać się na Opatrzność Bożą, aby ona go prowadziła. Nie tyle w budowaniu świątyni, bo wtedy w zaborach nie było można, ile w takiej dojrzałości moralnej, która by doprowadziła do dojrzałości chrześcijańskiej, do pokoju, do wolności, do ciągłej próby sprawiedliwości. Aż przyszedł czas, kiedy podejmuje tę budowę.

Stają tu dzisiaj z nami, pielgrzymującymi na Jasną Górę, i święty Piotr, i apostoł Jan, który dał o sobie słyszeć w dzisiejszej Ewangelii, i święty Wojciech, i święty Stanisław, i błogosławieni, czekający na bliską już kanonizację: biskup Józef Sebastian Pelczar i Urszula Ledóchowska, i tylu innych świętych patronów i świątobliwych naszych braci, którzy są już po tamtej stronie i są z nami jedno w naszej modlitwie. Spośród żyjących niepodobna nie przywołać imienia Ojca świętego Jana Pawła II, który tak bardzo jest związany z naszą postawą, z naszymi uczuciami, że nie można nie odczuć Jego obecności w naszej modlitwie. A nasza modlitwa ciągle jest motywowana tym grzechem, który czeka na Bożą łaskę. Zdajemy sobie bowiem sprawę, że tak jak w czasach ślubowań Jana Kazimierza, tak i dzisiaj nie brakuje nam tych grzechów, które mamy obowiązek wytopić blaskami miłości i mocą zmartwychwstania. Trzeba tu wskazać to wszystko, co dotyczy bezrobocia, jakże nieraz zawinionego przez nieumiejętność dobrego społecznego gospodarowania, przez brak przewidywalności. Ale także grzech popełniany przez samych bezrobotnych, którzy będąc w sytuacji godnej wszelkiego współczucia i zobowiązań do pomocy, często załamują się, poddają się lenistwu, pijaństwu, niechęci do zdrowych przedsięwzięć. A z tego wynikają dalsze słabości, których nie trzeba tutaj, przed ołtarzem wymieniać, a które tkwią gdzieś głęboko w naszej społecznej świadomości, jak: agresja, napady, rabunki, zadawanie śmierci, korupcja. To są grzechy, które wymagają blasków Zmartwychwstania. I oto dzisiaj chcemy bardzo gorąco prosić Chrystusa, by dał nam siłę, by w każdym z nas odbijał się ów blask zmartwychwstałego Chrystusa, który ma siłę topienia tego zła, bo grzech musi oczekiwać na taką łaskę, która przywróci człowiekowi godność dziecka Bożego.

Rozwińmy jeszcze tę - związaną ze Zmartwychwstaniem - myśl, że miłość przezwycięża lęk. Popatrzmy, ileż lęków przeżywaliśmy, przeżywamy i zapewne będziemy przeżywać, bo lęk będzie towarzyszył ludziom zmagającym się z trudną rzeczywistością ziemską. Chciałbym tu przypomnieć wydarzenie sprzed 20 lat, II pielgrzymkę Ojca świętego i Jego przyjazd na Jasną Górę. Był to rok 1983. Ojciec święty przybył tutaj z Niepokalanowa, przybył pod wieczór na plac „pod Szczytem”, który był już wypełniony młodzieżą. Pamiętam to jak dziś. Widziałem przeżycie na twarzy Ojca świętego. Dzisiaj ta młodzież ma przynajmniej pod czterdziestkę, ale pamięta o tamtym spotkaniu, rozpoczynającym tradycję wielkich spotkań Papieża z młodzieżą, i wie, że ma nieść tego ducha, który mówi, że można pokonać lęk przez miłość. Czy wówczas trzeba było pokonywać lęk? Obchodziliśmy jubileusz 600 lat obecności obrazu jasnogórskiego w Częstochowie, a tutaj trwał jeszcze stan wojenny, były obozy internowanych, sposób rządzenia według dawnego systemu totalitarnego. I oto przyjeżdża Ojciec święty i rozmawia z wszystkimi, i chce mówić o tym, co służy dobru całego narodu. A mówi to z wielką miłością, w Warszawie, w Niepokalanowie, tu, na Jasnej Górze, w Poznaniu, w Katowicach, we Wrocławiu, a potem w Krakowie. Oto przykład tego, jak lęki, które opanowują ludzi, można pokonać przez miłość, która jest osadzona w wierze, w Jezusie Chrystusie, i ukazywana przez Jasnogórską Matkę. O czym mówił nam wtedy Ojciec święty? Mówił do młodzieży: nie lękajcie się! Mówił do ojców Paulinów: bądźcie wierni! Mówił do nas, biskupów, zgromadzonych tu na Konferencji Plenarnej: czuwajcie nad powierzonym wam Kościołem w naszej ojczyźnie! Mówił do zgromadzonych rzesz o Królowej Polski, która jest naszą Matką. Czyż nie były to ważne słowa otuchy i pociechy?! Ponieważ Ojciec święty nie mógł jeszcze wtedy pojechać na Wybrzeże, ze Szczecina przybyła tu wielka liczba przedstawicieli, aby złożyć Ojcu świętemu hołd i wypowiedzieć ustami arcybiskupa Majdańskiego swój hołd i oddanie. Oto jak gdyby ilustracja tej prawdy o Zmartwychwstaniu, które prowadzi do pokonania lęku przez wielką miłość.



3. Ze śmierci rodzi się życie



Przychodzimy tu w roku 2003. Przekroczyliśmy już jubileuszowy próg dwutysięcznego roku, weszliśmy w nowe stulecie, są nowe lęki, nowe grzechy, nowe śmierci. Co mamy dzisiaj do zaproponowania?

Ojciec święty wydał niedawno encyklikę o Eucharystii i w tej encyklice tak dobitnie wskazuje nam związek Eucharystii z Maryją. Czyż ta prawda byłaby dla nas obca? Nie. Wsłuchajmy się dobrze w to, co słyszeliśmy dzisiaj w Ewangelii świętej. I tutaj ukazuje się ta prawda, że ze śmierci rodzi się życie. Ewangelia ukazała nam Kalwarię i krzyż, na którym umiera Chrystus, a pod krzyżem jest Maryja i Jan, uczeń Chrystusa (por. J 19, 25-27). Zanim Chrystus powstał z grobu, umierając już rodzi życie. To życie narodziło się w Wieczerniku, kiedy podawał chleb swoim apostołom: bierzcie i jedzcie - to było polecenie (por. Mt 26, 26-27) Teraz, na krzyżu, Jezus Chrystus zwraca się do najbliższych osób, do Matki i Jana, przekazując im swój testament. Nie jest to zwykły testament. Gdyby chciał swojej Matce zabezpieczyć życie, to zwróciłby się najpierw do Jana i powiedział: Janie, oto Matka, zaopiekuj się Nią. Ale wczytując się dobrze w Ewangelię dziś usłyszaną, widzimy, że Chrystus najpierw zwraca się do Matki. I nie tyle zabezpiecza Jej byt, ile daje Jej nowe zadania, bo mówi: oto syn Twój. A więc Maryja tam, pod krzyżem, w sposób mistyczny staje się na nowo Matką, Matką Jana, a w osobie Jana Matką nas wszystkich. To jest to mistyczne rodzenie, które z krzyża umierający Chrystus wywołuje jako życie. Matka staje się ponownie Rodzicielką, choć w inny sposób. Pomyślmy, że w tamtym mistycznym rodzeniu się do życia my wszyscy mamy udział, ku naszemu odrodzeniu. Dopiero potem Jezus mówi do Jana: oto Matka Twoja. I w tym powiedzeniu, w tym testamencie już jest zalążek Kościoła, ponieważ schodząc z Kalwarii, Jan podtrzymuje zbolałą Matkę, ale wie, że idzie z Tą, która dalej będzie czuwać nad apostołami, będzie dla nich Matką, będzie Matką Kościoła. Czyż słowa, które kiedyś powiedziała w Kanie Galilejskiej: cokolwiek Syn mój powie, to czyńcie (por. J 2, 5), nie są także zastosowane do Wieczernika, do Eucharystii?! Przecież Chrystus mówi tam: bierzcie i jedzcie, bierzcie i pijcie, to jest ciało Moje, to Moja krew. A więc Kościół otrzymuje polecenie wykonania tego: czyńcie, cokolwiek Syn mój wam powie.

Chcemy więc korzystać z tego życia, które jest w Eucharystii, a Eucharystia to ciągle obecne pośród nas Zmartwychwstanie. Dlatego też z taką wielką ufnością idziemy do Maryi. Jak bł. Józef Pelczar, który przypominając swoim współczesnym, w roku 1891, Konstytucję 3 Maja, złączył ją ze Stowarzyszeniem Najświętszej Maryi Panny, aby dbano o ten skarb narodowy; jak bł. Urszula Ledóchowska, która jest wielką apostołką prawdy o Eucharystii, ponieważ to ona uczyła małe dzieci, sieroty, biednych, jak ukochać Chrystusa i przyjmować Go do swojego serca.

Oto jak gdyby program duszpasterski, bardzo prosty, wynikający z wielkich przesłanek - tych płynących z krzyża i tych płynących od Ojca świętego, z jego wezwań, jego encyklik, i tych, które płyną od ołtarza, z jasnogórskiego szczytu, aby budzić w naszej Ojczyźnie to, co jest owocem Zmartwychwstania: łaska wytopi grzech, lęk musi ustąpić przed miłością, życie powstaje dzięki Chrystusowi nawet ze śmierci. Amen.



źródło: http://www.spp.episkopat.pl/kazania/030503.htm

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 3 V - Najśw. Maryja Panna Królowa P. - gł.Patronka Polski +
PostNapisane: 28 kwi 2014, o 11:06 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6499
Skąd: Polska

Królowa Polski
Z dawna Polski Tyś Królową,
Ty za nami przemów słowo,
ociemniałym podaj rękę,
mniej wytrwałym skracaj mękę,
Twe Królestwo weź w porękę...


Trzeci maja. Co roku w tym dniu obchodzimy zarówno narodowe, jak i religijne święto. Od wieków też losy naszego kraju ściśle wiązały się z dziejami Kościoła. Szczególnie Matka Boża odgrywała ważną rolę w kształtowaniu się ducha patriotycznego i religijnego Narodu. Zawsze czuwała nad nami. Nie tylko w spokojnych latach, ale i w trudnych chwilach. Nie opuściła nas podczas "potopu szwedzkiego", w czasach zaborów, powstań i wojen. To właśnie Ona dodawała sił całemu Narodowi, jednoczyła go, zagrzewała do walki, jednocześnie wzywając do modlitwy. Jesteśmy Jej za to niezmiernie wdzięczni. Szczególnie w tym dniu wspominamy Jej zasługi i dziękujemy Jej za okazaną pomoc i łaski.
Matka Boża Częstochowska na Jasnej Górze jest dla nas symbolem wolności narodowej i religijnej. To przed Jej wizerunkiem klękali prości pielgrzymi i wielcy królowie. Każdy chylił czoła przed obliczem Najświętszej Pani, naszej Królowej. Wierni nawet w ciężkich czasach represji politycznych i religijnych próbowali stanąć przy Jej boku. Królowie zaś, począwszy od Jadwigi i Władysława Jagiełły (fundatora kościoła na Jasnej Górze), przyjeżdżali po koronacji, aby oddać wota Królowej Polski.
Również na Jasnej Górze po raz pierwszy dokonano koronacji wizerunku Matki Boskiej. Po latach uciążliwych walk z najeźdźcą wierni upomnieli się o ukoronowanie Cudownego Obrazu. Opiekunowie Sanktuarium, Ojcowie Paulini zwrócili się z tą prośbą do papieża. Zostali nawet poparci przez króla Augusta II Sasa. Otrzymali zgodę i 8 IX 1717 r. rozpoczęto kilkudniowe uroczystości koronacyjne. W ten sposób jeszcze raz wyrażono cześć i uwielbienie dla Matki Bożej. A mieliśmy wówczas za co dziękować...
Na początku XVII w. Sanktuarium otoczono wałami obronnymi i od tej pory stało się ono "fortecą Maryjną". Wkrótce, bo w 1655 r. Szwedzi napadli na Rzeczpospolitą. Ojczyzna nie była przygotowana, Naród był skłócony, szlachta podzielona. Sytuacja ta szybko doprowadziła do zajęcia kraju przez Szwedów. 8 XI 1655 r. wojska wroga stanęły pod murami Jasnej Góry. Najeźdźcy byli pewni, że twierdza podda się równie szybko jak reszta kraju. Mylili się. Za murami przecież stał nie tylko przeor Jasnej Góry, o. Augustyn Kordecki z garstką żołnierzy i zakonników, lecz także stała Matka Boża. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, Polacy oddani swojej Jasnogórskiej Pani, postanowili stawić czoła ogromnej armii wroga i do końca bronić tego wybranego miejsca.
...Puszkarze odpowiadali wprost oficerom, że z tą siłą, która klasztoru broni, nie ich rzecz walczyć.
Pewnego rana popłoch wszczął się we wschodnio-południowym przykopie; żołnierze bowiem ujrzeli wyraźnie niewiastę w błękitnym płaszczu, osłaniającą kościół i klasztor.
(Henryk Sienkiewicz, Potop)
Stał się cud! Nikła armia Maryi odniosła zwycięstwo. Wydarzenie to miało zatem nie tylko duże znaczenie polityczne, ale i religijne. Dzięki temu, dzięki opiece Matki Bożej Naród odzyskał siły, zjednoczył się i ponownie stanął do walki. Nagrodą było zwycięstwo. Do walki stanęły oddziały, ale to Maryi zawdzięczano pomyślne zakończenie. Nawet król Jan Kazimierz docenił opiekę Matki Boskiej i 1 IV 1656 r. złożył uroczyste ślubowanie w Katedrze Lwowskiej, oddając kraj pod Jej władanie. Od tej pory Maryja stała się Patronką i Królową Polski.
Niestety jeszcze wielokrotnie Polacy stawiali opór najeźdźcom, stojąc za murami Sanktuarium. Matka Boża nigdy nas nie opuszczała. Pomagała przetrwać ciężkie chwile. Szczególnie po 1795 roku. Trzeci rozbiór Polski spowodował, że Ojczyzna nasza przez długi czas nie widniała na mapach świata. Nie było granic, ale był Naród. Podzielono państwo, lecz duch Ojczyzny przetrwał dzięki oddaniu i wierze Polaków. Zaufali oni do końca swojej Królowej.
Burzliwe dzieje naszej Ojczyzny nie miały końca. W takich tragicznych chwilach trudno o pozytywne myślenie. Gdyby nie miłość i wiara... wielu z pewnością nie wytrwałoby do końca. Na szczęście Matka Boża nieustannie czuwa nad nami. Do dziś...
Po drugiej wojnie światowej Jasna Góra jeszcze dobitniej pełniła rolę duchowej stolicy Polski. Jednak kolejne lata nie sprzyjały rozwojowi myśli i kultury religijnej. Wiara w oczach komunistów była czymś złym. Owszem, bo walczyła ze złem. Nawet duchowni byli prześladowani, w tym Prymas, kardynał Stefan Wyszyński. 26 VIII 1956 r. w trzechsetną rocznicę oddania czci Maryi przez Jana Kazimierza, ponownie złożono Śluby Narodu na Jasnej Górze. Matka Boska po raz kolejny wysłuchała próśb swoich poddanych. Kardynał wkrótce został uwolniony.
Jednak, gdy zapragniemy oddać pokłon naszej Królowej, wcale nie musimy jechać do oddalonej Częstochowy. Wystarczy, że wstąpimy do pobliskiego kościoła. Królowa Polski jest jedna, ale Jej prawdziwym domem są nasze serca. Jeśli przyjmiemy Ją do siebie, będzie zawsze przy nas, a nie tylko w Częstochowie, w Gdańsku czy w Krakowie.
Także Myślenicka Pani tak wiele uczyniła dla swoich dzieci. Czuwa nieustannie nad Myśleniczanami od XVI wieku. Wierni zawdzięczali Jej liczne łaski duchowe i uzdrowienia, dlatego w podzięce składali Jej drogocenne wota. Wieść o cudownym obrazie Matki Bożej Myślenickiej rozchodziła się po kraju. Szerzono Jej kult, jednak Sanktuarium w Myślenicach nigdy nie zyskało takiego znaczenia, jak chociażby w Kalwarii Zebrzydowskiej czy w Częstochowie. Mimo to wielu książąt klękało przed obliczem Myślenickiej Pani. W czasach najazdów w XVII w. zrodził się kult Maryi Królowej Polski. Ale już dwadzieścia lat wcześniej, kiedy król Władysław IV Waza wyruszał na wojnę z Moskwą, w oczach Matki Bożej Myślenickiej pojawiły się łzy. Był to znak, że Maryja czuwa nad naszym krajem. Przychodziły znów ciężkie czasy i kolejne zniszczenia wojenne. Jednak nie zapominano o łaskach Matki Boskiej. Zadbano o odnowienie kaplicy i postanowiono uczcić Myślenicką Panią w Rocznicę Tysiąclecia Chrztu Polski. Niestety pomimo starań w milenijną uroczystość nie udało się koronować obrazu. Ale abp Karol Wojtyła nie poprzestał na staraniach i głosił wówczas: Sława cudów Matki Bożej Myślenickiej zataczała ogromnie szerokie kręgi, a kult Jej (obrazu) rozpowszechniony był na całą Polskę. Mając na uwadze przeszłość Waszej Parafii, która obejmuje już tyle stuleci (od XIII wieku), pragnę w dniu dzisiejszym szczególnie to uwydatnić, że stanowi ona bezcenny wkład w tysiąclecie chrześcijaństwa na naszej ziemi.
Na wieść o zbliżającej się koronacji tłumy pielgrzymów zaczęły ściągać do Myślenic.
Był to dowód nieustannego kultu Matki Bożej Myślenickiej. Wierni doczekali się wreszcie tej wspaniałej uroczystości i w dniu 24 VIII 1969 r. obraz został ozdobiony papieskimi koronami. Aktu dokonał kard. Karol Wojtyła w towarzystwie biskupów, sióstr, księży i wielu tysięcy wiernych.

...Cieszcie się Myślenice macie czym koniecznie
Oto was Matka Boża nie opuści wiecznie
Podajcie się w obronę Jej się poruczając
I nas wszystkich modlitwy ku temu przyłączając
Aby ktokolwiek jedno tej Panny pomocy
Wzywa: był uczestnikiem swych próśb z boskiej mocy.
(fragment wiersza z XVII wieku)

Agnieszka Turska


źródło: http://www.psj.net.pl/?0305,artykul,krolowa_polski

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 3 V - Najśw. Maryja Panna Królowa P. - gł.Patronka Polski +
PostNapisane: 28 kwi 2014, o 11:06 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6499
Skąd: Polska
Najświętsza Maryja Panna – Królowa Korony Polskiej.



Tytuł Matki Bożej, jako Królowej Korony Polskiej sięga drugiej połowy XIV wieku: Grzegorz z Sambora nazywa Maryję Królową Polski i Polaków.

Kult maryjny na ziemiach polskich przez wieki rozwijał się żywiołowo. Szczególnym miejscem tego kultu stała się Jasna Góra z cudownym obrazem Czarnej Madonny. Tu przybywali pielgrzymi nie tylko z Polski, ale i z krajów ościennych. Wyrazem wyjątkowej czci, jaką otaczany był obraz Maryi na Jasnej Górze, były pielgrzymki królów. Rozpoczynający panowanie monarchowie przybywali do sanktuarium, aby swe rządy królewskie oddać pod opiekę Maryi, uznać Jej zwierzchnictwo i przyznać tytuł Królowej nad królami. Za przykładem królów wędrowali ku Jasnej Górze hetmani i rycerstwo, by oddać się w opiekę Maryi, jako Królowej. Wszystkie stany czciły Częstochowską Madonnę, jako Patronkę i Królową.

Za rządów króla Jana Kazimierza (1648-1668) Polska przeżywała tragiczne chwile. Była rozbita i skłócona wewnętrznie. Magnaci doszli do takich majątków i wpływów, że sobie nic nie robili z króla. Szlachta zaś związała królowi w czasie wielkiej elekcji ręce tylu ograniczeniami na swoją korzyść, że faktycznie król nie mógł niczego przeprowadzić bez ich zgody.

Objawy anarchii, jako skutek „złotej wolności" groziły katastrofą. Rozbity był także naród religijnie, gdyż protestantyzm uczynił w nim dotkliwe wyłomy. Przede wszystkim wielu magnatów litewskich i wielkopolskich opowiedziało się jawnie za protestantyzmem. Rozbita także była Polska wówczas politycznie. Nieustanne wojny: z Rosją (1610-1612, 1617-1619, 1632-1634 i 1654-1655), z Turcją (1620-1622, 1646-1647) i z Kozakami, z którymi sprzymierzyli się Tatarzy (l 648-1653), wreszcie ze Szwecją (1617-1618, 1621, 1622-1627) osłabiły i wykrwawiły zupełnie Polskę. Na domiar złego stary system prowadzenia wojny przez pospolite ruszenie był przyczyną wielu klęsk.

W takich to okolicznościach doszło do nowej wojny ze Szwecją, która dysponowała nowoczesną, doskonale wyposażoną armią. Dogodną okazję dla wroga stworzył Hieronim Radziejowski, który obrażony na króla sam udał się do króla, Karola X Gustawa, i przedstawił mu stan rozkładu politycznego Polski. Oddanie bez wystrzału całej Wielkopolski przez wojewodę Krzysztofa Opalińskiego dnia 25 lipca 1655 roku pod Ujściem otwarło Szwedom drogę do Warszawy (wrzesień) i Krakowa (październik). Tego samego miesiąca Janusz Radziwiłł, wojewoda i naczelny dowódca wojsk litewskich, oddał podobnie bez wystrzału Szwedom całą Litwę. Wojska małopolskie po klęsce pod Żarnowcem i Wojniczem przeszły również na stronę wroga (październik). Jan Kazimierz uchodzi na Śląsk i uniwersałem, wydanym w Opolu, wezwał naród do oporu (20 XI 1655).

Szwedzi po zajęciu Polski zaczęli ją okładać wysokimi podatkami i niemiłosiernie grabić. Bezcenne zabytki kultury do dnia dzisiejszego stanowią chlubę muzeów szwedzkich. Sytuacja wydawała się nadto o tyle beznadziejną, że nikt nie myślał o obronie ani też o przysłaniu pomocy. Słusznie Henryk Sienkiewicz najazd szwedzki określił jako „potop" i osnuł na tle tych smutnych czasów powieść, w ostatnich latach zekranizowaną we wspaniałym serialu filmowym (1974).

Pozostało jednak jedno miejsce nigdy przez Szwedów niezdobyte, chociaż leżało w samym centrum Polski. Wiedzieli o tym Szwedzi i łakomi na „ogromne bogactwa", nagromadzone w klasztorze ojców Paulinów w Częstochowie na „Jasnej Górze" postanowili je zagrabić. Dnia 19 listopada 1655 roku zjawił się pod murami klasztoru generał Burhard Müller, mając pod swoim dowództwem oddział kilku tysięcy żołnierzy i najpotężniejsze armaty do wyburzenia murów. W klasztorze było 70 zakonników i 160 żołnierzy załogi. Generał żądał od przeora klasztoru, o. Augustyna Kordeckiego, bezwzględnej i natychmiastowej kapitulacji, grożąc, że w przeciwnym wypadku „kurnik" ten w powietrze wysadzi. A jednak obrona bohaterska klasztoru na oczach całego narodu trwała długich 6 tygodni. Jak wyspa na pełnym morzu klasztor stał, jak zaczarowany: niezburzony i niezdobyty. Dnia 27 grudnia generał Müller musiał od oblężenia odstąpić w obawie, aby nie być okrążonym. W tym samym bowiem czasie ruszyło chłopstwo i została zawarta konfederacja w Tyszowcach przez hetmanów koronnych: Mikołaja Potockiego i Stanisława Lanckorońskiego, którzy odstąpili od Szwedów (29 XII). Z wolna powstanie objęło całą południową Polskę, wróg musiał wycofywać się do miast.

Obrona Jasnej Góry jakby nowe siły wlała w sparaliżowany organizm narodu. Uwierzono w zwycięstwo. Na wiosnę 1655 roku całe południe Polski było już wolne od wroga. Król Jan Kazimierz wrócił do kraju. Dnia l kwietnia 1656 roku przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej we Lwowie nuncjusz papieski. Piotr Vidoni, celebrował uroczyście Mszę świętą. Na Podniesienie król zszedł z tronu, złożył berło i koronę, i padł na kolana przed wielkim ołtarzem. Zaczynając od słów: „Wielka Boga — Człowieka Matko, Najświętsza Dziewico" ogłosił Matkę Bożą za szczególną Patronkę Królestwa Polskiego. Przyrzekł szerzyć Jej cześć, ślubował wystarać się u Stolicy Apostolskiej pozwolenie na obchodzenie Jej święta jako Królowej Korony Polskiej, zająć się losem ciemiężonych pańszczyzną chłopów i zaprowadzić w kraju sprawiedliwość społeczną. Po Mszy świętej, w czasie której król przyjął również Komunię świętą z rąk nuncjusza papieskiego, przy wystawionym Najświętszym Sakramencie odśpiewano Litanię do Najświętszej Maryi Panny, a przedstawiciel papieża odśpiewał trzykroć, entuzjastycznie powtórzone przez wszystkich obecnych nowe wezwanie: „Królowo Korony Polskiej, módl się za nami”.

Tak więc od dnia l kwietnia 1656 roku Polska stała się urzędowo ogłoszonym królestwem Maryi, oddała się pod Jej rządy. Każdy król miał być odtąd niejako Jej regentem, sprawującym nad narodem rządy w Jej imieniu. Król Jan Kazimierz nie był pierwszym, który oddał swoje państwo w szczególną opiekę Bożej Matki. W roku 1512 gubernator hiszpański ogłosił Matkę Bożą szczególną Patronką Florydy. W roku 1638 król francuski. Ludwik XIII, osobiście i uroczyście ogłosił Matkę Bożą Niepokalanie Poczętą Patronką Francji.

Choć ślubowanie Jana Kazimierza odbyło się przed obrazem Matki Bożej Łaskawej we Lwowie, to jednak szybko przyjęło się przekonanie, że najlepszym typem obrazu Królowej Korony Polskiej jest obraz Pani Częstochowskiej (czyli takim, jaki zawieszony jest w prezbiterium naszego kościoła). Koronacja obrazu jasnogórskiego papieskimi koronami 8 września 1717 roku ugruntowała przekonanie o królewskości Maryi.

Była to pierwsza koronacja wizerunku Matki Boskiej, która odbyła się poza Rzymem.

Niestety śluby króla Jana Kazimierza nie zostały spełnione. Przyszły uciążliwe wojny: najazd Rakoczego (1657), wojna z Rosją (1660-1667), abdykacja króla (1668), długotrwałe wojny z Turcją (1672-1683), wojny domowe o tron polski, rządy Sasów i wreszcie 150 lat niewoli pod trzema zaborami (1772-1918).

Propagowaniem kultu Maryi Królowej Korony Polskiej zajęło się, założone w 1730 roku, specjalne Bractwo Królowej Korony Polskiej. Tytuł Maryi Królowej Korony Polskiej stał się powszechny i oficjalnie uznany, o czym świadczy zapis konstytucji sejmowej z 1764 roku: „Rzeczpospolita Polska stwierdza, że jest do swojej Najświętszej Królowej Maryi Panny w Obrazie Częstochowskim cudami słynącym zawsze nabożna i Jej protekcji w potrzebach doznająca”.

Kult Królowej Korony Polskiej stał się bardzo aktualny po rozbiorach Polski. Polacy zaczęli przypominać sobie niezrealizowane w pełni śluby Jana Kazimierza. Powróciła do nich emigracja polska we Francji, pod przewodnictwem ks. A. Jełowieckiego, w 1854 r. oraz środowiska Lwowa i Krakowa, głównie z inicjatywy biskupów Józefa Bilczewskiego i Józefa Pelczara. Kult Królowej Korony Polskiej odegrał wielką rolę w pracy nad budzeniem poczucia i świadomości narodowej. Zaborcy doceniali znaczenie tego kultu i rozpoczęli walkę z jego propagowaniem. Na przykład monarchia austro-węgierska środkami administracyjnymi próbowała nie dopuścić do propagowania tego tytułu maryjnego na terenie Galicji. Rozpoczęto od usuwania wezwania „Królowa Korony Polskiej” z wszelkich wydawnictw i modlitewników nadsyłanych do Krakowa i okolicy. W 1792 roku zawiadomiono drukarzy, że wezwanie „Królowa Korony Polskiej” należy zastąpić tytułem „Królowa Galicyjska”. Rosja wydała walkę obrazkom Matki Boskiej Częstochowskiej, propagowanym na terenie Podlasia przez biskupa Beniamina Szymańskiego. Jednak najbardziej rygorystyczne przepisy wprowadziły Prusy. Walczono z pielgrzymkami do Częstochowy, usuwano z bibliotek publikacje o Królowej Korony Polskiej, ścigano procesami posiadanie i rozpowszechnianie obrazu jasnogórskiego. Komisarze obwodowi wypytywali sołtysów, czy księża odmawiając Litanię Loretańską pomijają wezwanie „Królowo Korony Polskiej, módl się za nami”. Jeszcze w 1903 roku sąd bytomski nakazał zniszczenie matryc książek, zawierających te niebezpieczne dla państwa pruskiego słowa.

Rozwijający się kult Królowej Korony Polskiej przyczynił się do ustanowienia specjalnego święta maryjnego związanego z tym tytułem. Przyczyniło się do tego Bractwo Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polskiej, powstałe we Lwowie i poświęcające pierwszą niedzielę maja modlitwom dziękczynnym za opiekę Maryi nad Polską. Inicjatywę poparł arcybiskup Józef Bilczewski, a papież Pius X w 1909 r. ustanowił święto Królowej Korony Polskiej dla diecezji lwowskiej i przemyskiej, polecając obchodzić je w pierwszą niedzielę maja. W 1914 r. obchody przeniesiono z pierwszej niedzieli maja na 2 maja. Starania Episkopatu po odzyskaniu przez Polskę niepodległości skłoniły Świętą Kongregację Obrzędów w 1924 r. do przeniesienia tego święta na 3 maja. W 1925 roku rozciągnięto je na wszystkie diecezje polskie. W ten sposób doszło do połączenia świętowania rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja oraz święta Królowej Korony Polskiej.

Po napaści w 1939 roku Niemiec na Polskę obchodzenie święta Królowej Korony Polskiej znów zostało zakazane.

Dnia 31 października 1943 roku papież Pius XII dokonał poświęcenia całej rodziny ludzkiej Niepokalanemu Sercu Maryi. Zachęcił równocześnie, aby tegoż aktu oddania się dopełniły wszystkie chrześcijańskie narody. Episkopat Polski uchwalił, że dnia 7 lipca 1946 roku aktu poświęcenia dokonają wszystkie katolickie rodziny polskie; dnia 15 sierpnia - wszystkie diecezje, a dnia 8 września tegoż roku cały naród polski. Na Jasnej Górze zebrało się ok. miliona pątników z całej Polski. W imieniu całego narodu i Episkopatu Polski, akt ślubów odczytał uroczyście kardynał August Hlond.

Kiedy w roku 1945 Polska uzyskała uwolnienie od jarzma hitlerowskiego, Episkopat Polski, pod przewodnictwem kardynała Augusta Hlonda, na Jasnej Górze odnowił akt poświęcenia się i oddania Bożej Matce. Ponowił też złożone przez króla Jana Kazimierza śluby. W uroczystości tej brała udział milionowa rzesza wiernych.

W przygotowaniu do tysięcznej rocznicy chrztu Polski (966-1966), w czasie uroczystej "Wielkiej Nowenny", na apel prymasa Polski, kardynała Stefana Wyszyńskiego, cała Polska ponownie oddała się pod opiekę Najświętszej Maryi, Dziewicy-Wspomożycielki. 26 sierpnia 1956 roku Episkopat Polski dokonał aktu odnowienia ślubów jasnogórskich, które przed trzystu laty złożył król Jan Kazimierz. Prymas Polski był wtedy w więzieniu. Symbolizował go pusty tron i wiązanka biało-czerwonych kwiatów. Po sumie pontyfikalnej odczytano przez prymasa ułożony akt odnowienia ślubów narodu. W odróżnieniu od ślubowań międzywojennych, akt ślubowania dotykał bolączek narodu, które uznał za szczególnie niebezpieczne dla jego chrześcijańskiego życia. 5 maja 1957 r. wszystkie diecezje i parafie oddały się pod opiekę Maryi. Finałem Wielkiej Nowenny było oddanie się w święte niewolnictwo całego narodu polskiego, diecezji, parafii, rodzin i każdego z osobna (1965) tak, aby Maryja mogła rozporządzać swoimi czcicielami dowolnie, ku ich większemu uświęceniu, dla chwały Bożej i dla królestwa Chrystusowego na ziemi. Dnia 3 maja 1966 roku prymas Polski, kardynał Stefan Wyszyński, w obecności Episkopatu Polski i tysięcznych rzesz oddał w macierzyńską niewolę Maryi, za wolność Kościoła, rozpoczynające się nowe tysiąclecie Polski.

W 1962 r. Jan XXIII ogłosił Maryję Królowę Polski główną patronką kraju i niebieską Opiekunką naszego narodu.

W roku 1973 z okazji 300-lecia śmierci o. Augustyna Kordeckiego katolicka Polska przypomniała sobie w modłach i akademiach czasy „potopu" i cudownej obrony Jasnej Góry, której epilogiem było oddanie państwa polskiego i narodu w opiekę Bożej Matki.

Na zakończenie roku jubileuszowego 1975 kardynał Prymas Polski, Stefan Wyszyński, w imieniu Episkopatu Polski wręczył papieżowi. Pawłowi VI, list-petycję, aby na zakończenie tegoż roku świętego Ojciec święty raz jeszcze w sposób uroczysty poświęcił Matce Bożej cały rodzaj ludzki.

Od niedawna obchodzimy przywrócone po upadku komunizmu w Polsce święto 3 maja w nowej formie, w nowej treści, jako święto państwowe i dzień wolny od pracy. Tego dnia oddajemy cześć Matce Boskiej Królowej Korony Polskiej oraz przypominamy uchwalenie Konstytucji 3 maja. Nastąpiło tu ciekawe połączenie pierwiastka religijnego i narodowego.

Dla naszej parafii jest jeszcze jeden dodatkowy motyw szczególnej czci Królowej Korony Polskiej - tytuł kościoła!



źródło: http://www.parafia.zakrzewo.com/patronka.html

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 3 V - Najśw. Maryja Panna Królowa P. - gł.Patronka Polski +
PostNapisane: 28 kwi 2014, o 11:06 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6499
Skąd: Polska
JAK WYCHODZIĆ Z CIEMNOŚCI?



Homilia w uroczystość NMP Królowej Polski
Jasna Góra, „Na Szczycie”
3 maja 2002 r.



Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Najdostojniejsi Księża Kardynałowie: Metropolito krakowski i Metropolito wrocławski,
Najdostojniejsi Bracia w biskupstwie, posługujący Kościołowi tak w Polsce, jak i poza Polską,
Czcigodni Bracia w kapłaństwie, słudzy Chrystusa tak w diecezjach, jak i w zgromadzeniach zakonnych, i w kraju, i poza jego granicami,
Czcigodne Siostry zakonne i wszystkie Osoby życia konsekrowanego,

Wielebni Przedstawiciele Zakonów Świeckich: Kawalerowie i Damy,

Wielce szanowni Przedstawiciele Zwierzchności cywilnych, pracujący na odcinku społecznym, gospodarczym i politycznym w naszym kraju, poza jego granicami, jak i w poszczególnych samorządach,

Szanowni Przedstawiciele organizacji, zespołów i ruchów kościelnych,

Drodzy nam Pielgrzymi przybywający z zagranicy, szczególnie z Kongresu Polonii Amerykańskiej,

Drodzy Rodacy i wszyscy Goście, którzy jako pielgrzymi przybywacie na wspólną modlitwę przed Szczyt Jasnogórski - bądźcie pozdrowieni w Chrystusie i Maryi!





1. Schodzenie z Kalwarii




Po raz drugi w tym stuleciu spotykamy się pod szczytem Jasnej Góry, aby wyrazić naszą cześć Królowej Polski. Przychodzimy z uczuciami - jak przystało – i ze świadomością rozpoczynającego się nowego stulecia, aby podjąć i wypełnić zadania nakreślone przez Ewangelię, a wypływające z naszego chrztu. Te zadania w sposób bardziej przystępny zostały określone przez Ojca świętego Jana Pawła II. Przychodzimy także dla wsłuchania się w słowo Boże, nam głoszone. Uczestniczymy w śpiewach, gromadzimy w sercu wszystko to, co kształtuje atmosferę wypracowaną przez odnowienie klasztoru i kaplicy cudownego obrazu oraz piękną celebrę liturgiczną, wdzięczni za wszystko, co wypracowali stróże tego sanktuarium – ojcowie Paulini.

Wsłuchując się w słowo Ewangelii przepisanej na dzisiejszy dzień, słyszymy o tym, co działo się na Kalwarii w ostatnich chwilach życia Jezusa. Mogłoby się wydawać, że - jak na uroczystość Królowej Polski - ta scena rozgrywająca się pod krzyżem Chrystusa jest zbyt smutna (por. J 19, 25-27). Ale ten smutek pod krzyżem nie jest ku przygnębieniu. To, co opisuje Jan Ewangelista, jest momentem niezwykłej powagi, w której Chrystus w najwyższym stopniu wypełnia swoje posłannictwo wobec Ojca i wspina się na szczyty miłości, oddając na krzyżu, na Kalwarii, zawieszony pośród łotrów, wyśmiewany i pogardzany, swoje życie. Składa najwyższą ofiarę, która gładzi grzechy całego świata – umiera bowiem Bóg-Człowiek. Umierający Bóg-Człowiek podniesiony nad ziemię patrzy na tych, którzy ukończyli już egzekucyjne zadania, zbierają młotki, drabinę i inne narzędzia męki, zabierając się do odejścia. Jeszcze kręcą się ludzie i niejeden rzuca urągające słowa. Z wysokości krzyża Chrystus spostrzega Matkę w otoczeniu dwóch niewiast i ucznia Jana. I wówczas, z wielkim wysiłkiem, umierający Bóg-Człowiek wypowiada najważniejsze słowa swojego testamentu. Brzmią one: Matko, oto syn Twój. Synu, oto Matka twoja. W tym testamencie dokonuje się niezwykle poważny, a nawet radosny akt, który dotyka nie tylko Maryi i ucznia Jana, ale także nas wszystkich, gdyż wtedy, gdy Chrystus umiera, Maryja w sposób duchowy rodzi syna - Jana, a w nim nas wszystkich. Tam rodzi się mistycznie Kościół jako wspólnota, która przyjmie ofiarę Chrystusa, aby z niej wynieść światło dla swojego życia.

Maryja jako Królowa Polski przynosi tamten wielki testament do nas. Jego mocą jesteśmy przyjęci za synów Bożych, za tych, którzy Jej opiece się polecają. Słowa padły z krzyża jeszcze przed przebiciem serca Jezusa włócznią żołnierza, Maryja bowiem widziała, że Syn Jej „skłonił głowę”.

Zapewne trzy niewiasty i Jan, schodząc z Kalwarii, wchodzili w mrok doliny, aby potem wejść w mury świętego miasta Jeruzalem. Ludzie patrzyli dosyć posępnie na sytuację. Posępnie, gdyż wydawało się, że poza Golgotą jest lęk przed okupantem rzymskim, lęk przez intrygami, jakie przenikały społeczeństwo, lęk wobec tego wszystkiego, co może się stać. I ten lęk, i tę niepewność, i ten mrok w patrzeniu zauważamy w słowach uczniów, idących do Emaus, którzy mówią tak szczerze: a myśmy się spodziewali czegoś innego (por. Łk 24, 21).

Spójrzmy jednak na Maryję i Jana. U nich nie zauważymy narzekań. Oni wchodzą w światło. Dotykamy tutaj programu nakreślonego przez Ojca świętego na nowe stulecie: „wypłyń na głębię”, wyjdź z mielizny, powierzchowności, sięgnij w głąb swojej rzeczywistości i nie obawiaj się spojrzenia w niebo, które łączy się z ziemią. Jak słyszeliśmy w Apokalipsie: Świątynia w niebie się otwarła i Arka Jego Przymierza jest widoczna (por. Ap 11, 19). Oto zejście Maryi i Jana z góry Kalwarii jest schodzeniem w radość zbawienia, w światłość Bożej przestrzeni. Skąd my o tym wiemy? Przecież Maryja znała Jezusa Chrystusa i wiedziała, że On powiedział, że zmartwychwstanie. Nadto On dał chleb i wino, jakby nasycone słowami niezwykłej przemiany: to czyńcie na moją pamiątkę (por. Łk 22, 19-20). I ta pamiątka pozostaje: chleb to ciało Chrystusa, wino to Jego krew. Tak więc jest obecność Chrystusa i z taką nadzieją idzie Maryja z Uczniem. I pójdą do Wieczernika, i tam rozpocznie się to wyzwalanie z lęku i patrzenie w świetlaną przyszłość, która - choć nie pozbawiona mroków - pozwoli uczniom Chrystusa odważnie iść i nieść światło, a więc płomień Ewangelii.



2. Maryja ciągle schodzi z Kościołem w świat



Oto treść dzisiejszej Ewangelii, która jest poparta słowami świętego Pawła, który mówi do Kolosan: Bracia, dziękujcie Panu Bogu, że możecie przejść z ciemności do światłości, a ta światłość jest tam, gdzie żyją święci. I dziękujcie Bogu, że z tej ciemności Chrystus was wyzwolił i wprowadził do swojego Królestwa (por. Kol 1, 12-13). A więc są dwa poziomy, dwie rzeczywistości: jedna ciemna, mroczna, w której można zasnąć i zginąć; a druga świetlana, do której trzeba iść i ją zdobywać. I to jest właściwy program dla nas, dla wszystkich, bo my chcemy iść z Maryją. A Maryja jest w Kościele. Maryja pozostaje w tajemnicy Chrystusa i w tajemnicy Kościoła. Jak wtedy schodziła z góry Kalwarii, tak i dzisiaj schodzi z Kalwarii naszego globu i udaje się do naszych wieczerników, udaje się do domów naszych Elżbiet, i w swoim obrazie jasnogórskim jakże skutecznie, z miłością przebiega nasze parafie, aby tym słabnącym, pogrążonym w mrokach, dać siłę, światło, wyzwolenie.

Tak, Maryja idzie dzisiaj do świata i widzi mroki, i widzi blaski. My idziemy z Nią jako Kościół i winniśmy dostrzegać to samo, co Ona dostrzega. Maryja ciągle schodzi do ludzi z macierzyńskim uczuciem. Czyż nie widzi stajenki betlejemskiej, dziś bazyliki, w której urodziła Boga-Człowieka? Czyż w Jej uszach nie brzmią jeszcze anielskie chóry? Czy nie widzi mędrców przychodzących z darami? A to miejsce betlejemskie otoczone dziś zbrojnymi czołgami jest schronieniem dla ludzi pełnych lęku i głodnych. Uzbrojeni żołnierze stojący wokół ograniczają ich wolność. Czyż nad Betlejem nie ukazuje się ten złowrogi Smok widziany w Apokalipsie (por. Ap 12, 3)? Czyż nie roztacza swoich pazurów nad tym skrawkiem świętej ziemi? Ileż trzeba naszej modlitwy, ileż wysiłku całego Kościoła, aby położyć tamę temu wszystkiemu, co jest złością, nienawiścią, zawiścią lub wzajemnymi pretensjami ludzi. Patrząc z Maryją na świat, zauważamy terroryzm, który lekceważy człowieka, jego prawo do życia i chce zyskiwać przez zabijanie niewinnych, czasem jakoby w imię świętych spraw, które sobie przedkłada.

A więc są mroki. Widzimy je także w innych zakątkach. Nie tylko w górach Afganistanu i wieżowcach Nowego Jorku, które zostały zniszczone. Możemy zajrzeć do laboratoriów, gdzie ludzie pracują w białych rękawiczkach i dokonują manipulacji genami ludzkimi. Mówi się wtedy o postępie, jakim jest legalna aborcja i postępie, jakim może być zalegalizowana eutanazja. A czym jest ta legalizacja prawna, jeśli nie zwycięstwem mocnego nad słabym, przemocy nad sprawiedliwością! Trzeba z Chrystusem podjąć powszechną opcję na rzecz ubogich i zrozumieć, co znaczy: „błogosławieni ubodzy, błogosławieni cisi, błogosławieni czyniący miłosierdzie” (por. Mt 5, 3-10). Czyż wyhodowanie nowych tkanek z embrionu i różne formy klonowania człowieka, żeby „podratować” tkankę starzejącego się, a bogatego, nie oznacza opcji na rzecz bogatych, wpływowych i mocnych? Mamy zrozumienie dla wysiłku ludzkiego umysłu i genialnych osiągnięć wtedy, gdy one wpisują się w podnoszenie godności każdego człowieka. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że tam, gdzie nie ma trwałych zasad etycznych, tam - w sposób nieunikniony - następuje degradacja człowieka, jego istnienia, jego godności. Dokonuje się to wtedy, gdy odrywa się człowieka od jego związku z Bogiem. Człowiek pozostający w całkowitej mocy drugiego człowieka, zostaje pozbawiony obrony. A prawdziwym obrońcą ludzi jest Duch Święty - nasz Adwokat, Paraklet, bo On jest prawdą i świętością.



3. Wchodzić z Kościołem w blaskach nadziei



Bracia i siostry, nie tylko wielki świat, do którego wchodzi Maryja, niepokoi. Także my schodzimy ze szczytów Jasnej Góry do naszych domów i pytamy się, czy znowu schodzimy w mroki, które opuściliśmy, czy też schodzimy z blaskiem, żeby rozpłomienić rzeczywistość jasnością wiary? Warto zrobić rachunek sumienia i przejrzeć nasze mroki i możność ich rozproszenia. Te mroki są w naszych rodzinach, wszędzie tam, gdzie nie ma jedności, gdzie zanikła miłość. Oto widzimy, że wszyscy dzisiaj chcą pieniędzy, chcą ich jak najwięcej, i za pieniądze mogą wyprzedawać największe wartości. Ale czy to jest szczęście, czy to jest właściwa droga? Spotykamy mrok bezrobocia i nie możemy na to zamykać oczu. Wszyscy mówimy, że trzeba coś zrobić, szukać miejsc pracy drogą administracyjną i gospodarczą. Tak, to jest obowiązek, ale poza drogą administracyjną, jest jeszcze ludzki obowiązek, aby każdemu, kto jest w biedzie, wspólnie przychodzić z pomocą, aby powiedzieć: gdy jesteś bezrobotny, imaj się każdej pracy, jaka się pojawia, nie wybieraj sobie stosownej do twego wykształcenia czy aspiracji, bo każda praca, choćby była prosta, uszlachetnia i podnosi godność. Ponadto, mamy przybliżać ludziom nadzieję, że ktoś jest przy nich. Miłość zagrożona jest wtedy, kiedy nie ma obok nikogo życzliwego. To, co nam zagraża, to brak miłości powodowany tymi aspiracjami, które uchodzą za nowoczesne, a cofają człowieka, bo poniżają jego godność. Jakże trudno obiecać: wyrośniesz, zdobędziesz pracę.

Bracia, to jest wielkie zadanie społeczne, które musimy podejmować także we wspólnocie wiary. Trzeba dużo modlitwy, trzeba dużo wspólnego wysiłku, aby widzieć jasno problemy, zwłaszcza młodzieży. Patrząc na młodzież, dostrzegamy dużo blasku i nadziei. Trzeba młodzież oderwać od telewizora, od komputera. Dlaczego? Dlatego, że człowiek młody sam może się zamknąć w samotności. A jakże trudna jest samotność młodego człowieka! Jest to jedna z największych bolączek! Samotność dotyka ludzi starych, w domach opieki, gdy zapominają o nich synowie i córki, ale gorsza jest samotność młodego człowieka, kiedy przychodzi on do domu i ma do dyspozycji tylko lodówkę. W lodówce jest zamrożone jedzenie, brak natomiast dobrego słowa, nie ma komu się do niego odezwać. „Radź sobie!” - to oznacza: nikt ciebie nie kocha. Czuć, że nie jestem kochany - czy to nie jest rozpaczliwa samotność, zwłaszcza dla młodego?! A jeżeli nie ma tej miłości, to idzie do zespołów, które niszczą miłość, do grup agresywnych. Stąd też zadanie: „wypłyń na głębię”, wezwanie: „idź ku światłu”. Trzeba zauważać to światło i ku niemu samemu się kierować i innych.

Chcę tu przypomnieć wczorajsze spotkanie w Warszawie, na polach wilanowskich, gdzie wmurowaliśmy kamień węgielny pod świątynię Opatrzności Bożej. Ileż entuzjazmu, życzliwości wszystkich warstw społecznych wydobyło się ze stwierdzenia, że wreszcie możemy coś zrobić. Co prawda po 210 latach, ale dla Boga tysiąc lat jest jak jeden dzień. Przez te 210 lat dojrzeliśmy, zrozumieliśmy lepiej sens Opatrzności i to wszystko, co z Opatrznością jest związane. A jest to czuwanie Boga nad ludźmi. Ludzie chcą iść swoją drogą, a dobry Bóg chce wszystkich przybliżać do jedności i do wspólnoty, która ma być w Jezusie Chrystusie.

Oto są wota naszego jubileuszu: obok świątyni Miłosierdzia Bożego w Krakowie i sanktuarium w Licheniu, właśnie świątynia Opatrzności Bożej jako wyraz przybliżenia rządów Boga, aby Jego czujność rozprzestrzeniała się na wszystkich dotkniętych mrokiem czy osamotnieniem. I stąd też odnajdujemy wiele nadziei w młodych ludziach. Jeżeli oni przychodzą i chcą być z Ojcem świętym, z człowiekiem w podeszłym wieku, to dlatego, że chcą spotkać kogoś ich kochającego. Młody człowiek wie, że przynajmniej on kocha ludzi, że młody człowiek jest przez Ojca świętego kochany. I to jest ten nowy płomień światła, który ma się rozniecać w Toronto. Oczekujemy bowiem wielkiego spotkania w Kanadzie, pod koniec lipca. Niech ono będzie tym nowym ogniskiem, które rozjaśni umysły młodych ludzi, a przez młodych ludzi także tych starszych, którzy są nieraz zgorzkniali w poszukiwaniu tylko doczesnych dóbr.

Innym znakiem, który wskazuje, że szukamy światła, jest także ekumenizm, a więc zbliżanie się wyznań chrześcijańskich, które patrząc na siebie zdołały sformułować Kartę Ekumeniczną. Warto ją przestudiować, aby wiedzieć, ile nacisku położono na Pismo święte łączące nas, łączące nas słowo Boga. Z Pisma świętego wyłania się postać Chrystusa, który przychodzi do nas wszystkich. Tak więc ruch ekumeniczny jest jakimś blaskiem w tym scalaniu nas, ludzi. I chociaż mamy przykłady negatywne, to one tym bardziej podkreślają, że potrzebna jest jedność. Przykłady negatywne możemy przywołać z historii, np. dzieje świętego Rafała Kalinowskiego, który pracował jako katorżnik na Syberii, w Usole, i wyprosił u Boga sprowadzenie w to miejsce karmelitów, którzy modlą się tam za zesłanych i dziś żyjących. Chcę także wspomnieć o arcybiskupie warszawskim, słudze Bożym Zygmuncie Szczęsnym Felińskim, którego beatyfikacji spodziewamy się przy najbliższej pielgrzymce Ojca świętego do Polski. Otóż ten biskup był tylko przez 16 miesięcy biskupem Warszawy. Po powstaniu styczniowym wywieziony w głąb Rosji, przez 34 lata nie mógł wrócić do swojej diecezji. Jakże dzisiaj wahadło się przesunęło! Teraz biskup, pełen energii i wiary - myślę o biskupie Jerzym Mazurze - chce udać się do swoich, ale zatrzymują go na granicy i nie pozwalając udać się na Syberię. Jakiż paradoks, który - jak myślę - jest wyjątkiem w tym ograniczaniu dobra. Przecież my naprawdę nie chcemy nawracać żadnego członka Kościoła prawosławnego, natomiast chcemy nieść Ewangelię ludziom, którzy nie znają żadnej wiary, którym nie jest głoszona Ewangelia, a jest ich tak wielu! Oni potrzebują miłości, tej miłości wyrażonej w pomocy doczesnej i w pomocy duchowej. Jakże więc w tych blaskach, gdy schodzimy z Jasnej Góry, gdy schodzimy razem z Kościołem z Kalwarii, nie powiedzieć światu o pokoju, o potrzebie sprawiedliwości, o tej służbie dobru, którego chcemy dokonywać na wszystkich kontynentach, także w dalekiej mroźnej krainie nad Bajkałem! Amen.


źródło: http://www.spp.episkopat.pl/kazania/020503.htm

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 3 V - Najśw. Maryja Panna Królowa P. - gł.Patronka Polski +
PostNapisane: 28 kwi 2014, o 11:08 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6499
Skąd: Polska
Ks. Józef Kudasiewicz
JASNOGÓRSKIE ŚLUBY NARODU DZIŚ


Weszliśmy w trzecie tysiąclecie. Rok 2001 jest poświęcony Wielkiemu Prymasowi Tysiąclecia, który „wszystko postawił na Maryję”. Jego „umiłowanym dzieckiem” były

Jasnogórskie Śluby Narodu, które napisał jako więzień w Komańczy. Dziś jest stosowny czas, żeby się zastanowić nad znaczeniem tego prymasowskiego dzieła wczoraj, dziś i w najbliższej przyszłości.

W dokumentach „II Polskiego Synodu Plenarnego (1991—1999)” Śluby Narodu są wspomniane jeden raz, mimochodem, jako wydarzenie przeszłe. Pielgrzymki i peregrynacje Jasnogórskiej Pani zostały bardzo pozytywnie ocenione. Śluby nie doczekały się takiej oceny. Czyżby Kościół polski w trzecim tysiącleciu rezygnował z ich walorów pastoralnych? Co trzeba zrobić, żeby ożywić Śluby Narodu?
Światło Pisma Świętego

Sobór Watykański II uczy, że święta teologia przez powrót do Pisma stale umacnia się i odmładza (KO 24). To samo trzeba powiedzieć o teologii ślubów, która zajmuje sporo miejsca w Biblii. O ślubach mówią księgi prawne (Tora), podając dokładne warunki ich składania (zob. Lb 6,1—21; 30,2-17; Pwt 23,22—23), Księgi historyczne, opisując śluby konkretnych osób lub całego ludu (zob. Rdz 28,20; Sdz 11,30n; 1Sm 1,11; 14,24), księgi poetyckie, w których psalmiści mówią o swoich ślubach złożonych Bogu i o ich wypełnieniu (zob. Ps 22,26; 56,13; 63,1; 116,14; 132,2). Literatura mądrościowa stanowi ostatni etap refleksji nad teologią i etosem ślubów. Mędrcy zwracają uwagę szczególnie na dwie rzeczy: ślubów nie powinno się składać pochopnie i beztrosko (zob. Prz 20,25; Koh 5,3—4; Syr 18,12), złożone śluby należy wypełnić. Wszystkie te elementy są zawarte w pięknym tekście Koheleta: „Jeśliś złożył ślub jakiś Bogu, nie zwlekaj z jego spełnieniem, bo w głupcach nie ma On upodobania, to, coś ślubował wypełnij. Lepiej, że nie ślubujesz wcale, niż żebyś ślubował, a ślubów nie spełnił”.

W świetle teologii biblijnej, śluby tylko wtedy mają sens i są chwałą Boga, gdy się je wypełnia. Jeśli się ich nie wypełnia, obrażają Boga i kompromitują składającego. Śluby mają wartość modlitwy, a nawet ofiary, ale modlitwą nie są. Nie wystarczy więc je powtarzać, recytować co roku, ale trzeba je wypełniać. Tu potrzebne jest mądre duszpasterstwo, które z odnowieniem ślubów połączy odpowiedni rachunek sumienia, społeczne oczyszczenie pamięci, bo śluby mają charakter społeczny. To nam nie wychodzi. Jeśli się nie nauczymy rozliczać wobec Boga, śluby będą martwą literą, kultem warg, który potępiał Izajasz, a za nim Jezus Chrystus. Kohelet powiedziałby nam na ucho: „... w głupcach nie ma On upodobania...”. Teologia ślubów jest pouczająca i wymagająca. Z rachunku sumienia powinien się zrodzić żal, prośba o przebaczenie, naprawienie krzywd. Czy coroczne ślubowania nie powinny mieć raczej kształtu nabożeństwa pokutnego niż tryumfalistycznej pompy? Nadszedł czas na przemyślenie teologii Ślubów Narodu, które muszą się stać nareszcie „spowiednią narodu przed Jasnogórskim Tronem Łaski”, jak chciał Prymas Tysiąclecia.
Przez Jezusa do Maryi

Słowo „przyrzekamy”, które lud siedem razy powtarza w rocie Ślubów Narodu, odnosi nas do naszego chrztu. Prymas Tysiąclecia czyni to świadomie. Śluby składa bowiem Naród „omyty w wodach chrztu świętego”. Naród ten najpierw został przez chrzest wszczepiony w Chrystusa, przyobleczony w Niego. Dopiero przez Chrystusa i jego Świętą Ewangelię poznał Matkę naszego Pana. Stąd Śluby Narodu nie są jakimiś egzotycznymi wymaganiami, lecz są przełożeniem Ewangelii na język i czasy współczesne. Pod każdym żądaniem ślubów słychać głos Jezusowej Ewangelii.

Zadziwia aktualność wymagań: obrona budzącego się życia, nierozerwalność małżeństwa, troska o serca i umysły dzieci, miłość, sprawiedliwość, zgoda, pokój, walka z przemocą, dzielenie się plonami ziemi i owocami pracy, troska o głodnych, bezdomnych, płaczących. A wyliczone wady narodu — lenistwo, lekkomyślność, marnotrawstwo, pijaństwo i rozwiązłość — jakby były wyjęte ze współczesnych badań socjologicznych. Może brak jeszcze narkomanii. Śluby Narodu z perspektywy czterdziestu pięciu lat mają charakter iście profetyczny. Są tak sformułowane, że domagają się nie recytowania, ale wypełnienia. Przyrzekamy: umacniać, usilnie pracować, dzielić się, wypowiedzieć walkę, zdobywać cnoty, iść w ślad. Tak sformułowany tekst nie może być tylko czytany, ale musi być realizowany. Tragicznym minimalizmem było ich tylko powtarzanie. Lud ten czci mnie wargami... Aż dziw bierze, że nie wypracowaliśmy jakiegoś społecznego, paraliturgicznego sprawdzianu. Z duszpasterską wyobraźnią nie jest u nas dobrze. Co by się dzisiaj z nami stało, gdyby Prymas Tysiąclecia nie wymodlił prawdziwie charyzmatycznej peregrynacji Jasnogórskiej Ikony?

„Przyrzekamy iść w ślady Twoich cnót...”. Zdaniem tym Prymas uprzedził Sobór Watykański II, który uczy, że prawdziwe nabożeństwo do Matki Pana nie polega na czczym i przemijającym uczuciu, ale na naśladowaniu (KK 67). To samo przypomniał Jan Paweł II w przemówieniu do uczestników Kongresu Mariologicznego w ub.r.: „Odnowiona pobożność maryjna winna się wyrażać w wysiłku naśladowania Jej na drodze osobistej doskonałości”. Zakończył Papież: „Przez Jezusa do Maryi”. To przecież Jezus na krzyżu objawił i dał nam Maryję za Matkę (J 19,25n). Przez Jezusa do Maryi doszli Mędrcy ze Wschodu (Mt 2,11), starzec Symeon, napełniony Duchem Świętym (Łk 2,25—35) i anonimowa niewiasta z tłumu (Łk 11,27). Droga przez Jezusa do Jego Matki jest drogą ewangeliczną, ponieważ „Chrystus jest Ewangelią”. Taką drogę wskazuje Papież w „Novo millennio ineunte”. Taką stromą drogą ewangeliczną są Śluby Narodu — wykwit ewangelicznego radykalizmu. Taka czeka nas droga w trzecim tysiącleciu.

opr. mg/mg


źródło: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZD ... _dzis.html

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 3 V - Najśw. Maryja Panna Królowa P. - gł.Patronka Polski +
PostNapisane: 28 kwi 2014, o 11:10 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6499
Skąd: Polska
ks. Ksawery Wilczyński
Niebiańsko-rzymski i europejski rodowód — kontekst NMP Królowej Polski
400-lecie objawień Sługi Bożego o. Juliusza Mancinellego SJ w Neapolu


Obraz przedstawiający św. Stanisława Kostkę

Coś bardzo ważnego, w powyższym temacie, zaczęło się w Rzymie w nocy z 14 na 15 sierpnia 1568 r., kiedy Maryja Wniebowzięta brała do nieba swojego ulubieńca św. Stanisława Kostkę. Tamże bezpośrednim świadkiem jego życia i śmierci był również o. Juliusz Mancinelli SJ.

Juliusz Mancinelli

Dokładnie 40 lat później, tak samo wieczorem 14-VIII-1608 r. w Neapolu będzie Mancinelli widział Maryję przed którą klęczał w/w Święty reprezentujący naszą Ojczyznę. Pragnął on pozdrowić Ją takim tytułem, jakim jeszcze nikt Jej nie uczcił. Wtedy Maryja powiedziała: Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, ponieważ osobliwą miłością do Mnie płoną jego synowie. W krótkim czasie potem, za pozwoleniem swych przełożonych, którzy objawienie to zbadali, Mancinelii przekazał tę radosną wiadomość ks. Piotrowi Skardze i jezuitom w Polsce. Oni z kolei donieśli o tym królowi. Wkrótce wiele zwycięstw jakie odnieśliśmy nad naszymi wrogami, dokonało się za wstawiennictwem św. Stanisława Kostki, którego wprost o to proszono, zwłaszcza w związku z Chocimiem, czy Beresteczkiem.

O. Juliusz miał już 72 lata, kiedy objawiła mu się Matka Boża, lecz pomimo swego podeszłego wieku postanowił odwiedzić ten kraj, który Maryja szczególnie umiłowała. Wybrał się więc piechotą do Polski. 8 maja 1610 r. doszedł do Krakowa, gdzie był entuzjastycznie witany przez króla i wszystkie stany. Swoje pierwsze kroki skierował do Katedry Wawelskiej. Tutaj ponownie ukazała mu się Maryja w wielkim majestacie i powiedziała: Ja jestem Królową Polski. Jestem Matką Tego Narodu, który jest mi bardzo drogi więc wstawiaj się do Mnie za nim i o pomyślność tej ziemi błagaj Mnie nieustannie, a Ja będę ci zawsze, tak jak teraz miłosierną. Na pamiątkę tego wydarzenia w 10-tą rocznicę śmierci Sługi Bożego Mancinellego w 1628 r. mieszkańcy Krakowa umieścili na wieży kościoła Mariackiego koronę.

Gasł dzień 15 SIERPNIA 1617 r. i kończyła się uroczystość ku czci Wniebowziętej. Zwolna słońce chyliło się ku zachodowi. Na falach morza i Zatoki Neapolitańskiej rozpostarła się olbrzymia smuga światła, rytmicznym ruchem wód idąca w dal ku słońcu. Neapol patrzył na morze i śpiewał. Dzwony we wszystkich świątyniach już umilkły. Nawet w kościele Gesu Nuovo, należącym do Towarzystwa Jezusowego, zakończyła się uroczysta procesja wśród dźwięku dzwonów i śpiewu litanii do Bogarodzicy.

Fotografia frontu dzisiejszego kościoła Gesu Nuovo w Neapolu

Po ukończeniu procesji razem z braćmi zakonnymi powrócił do swej celi 80-letni starzec, jezuita, ks. Juliusz Mancinelli. Długoletni misjonarz na Wschodzie, szczególnie w Konstantynopolu, wsławiony świętością życia, od lat kilku mieszkał w Neapolu, oddany modlitwie po całych dniach i nocach. Nie pomijał jednak i publicznych procesji, które lubił. Dziś wprawdzie czuł się nieco słabszy, a procesja trwała dłużej, ale poszedł na nią.

Dzień Wniebowzięcia przypominał starcowi najpierw rocznicę śmierci św. Stanisława Kostki, którego kochał i starał się naśladować. Wśród cnót świętego „małego Polaka", jak go nazywano, jaśniała niezwykłym blaskiem jego miłość i cześć dla Królowej nieba. Nazywał Ją najmilszą Matką swoją, dla Niej starał się wynajdywać nowe, nieznane dotąd tytuły. Tę właśnie cnotę jego anielskiego życia upodobał sobie szczególnie ks. Juliusz Mancinelli i starał się ją usilnie naśladować. Zaraz po śmierci św. Stanisława powziął myśl szerzenia czci Królowej Wniebowziętej. Zwłaszcza spotęgował się w nim ów zamiar po chorobie, z której niemal cudem podźwignęła go Wniebowzięta.

Przyszła mu teraz do głowy myśl, że jednak tytuł „Królowa Wniebowzięta" wyraża bardziej wieczną chwałę Maryi w niebie niż na ziemi. A przecież i ta ostatnia jest wielka! „Dni moje ku zachodowi idą, o Pani, jak te zorze... Daj stojącemu nad grobem starcowi dorzucić do wieńca Twego różę jedną więcej"... Nagle zdało się patrzącemu, jakby jakaś niewidzialna dłoń wzięła z nieba połowę blasków zachodu, oderwała je od widnokręgu, zlała w jeden obłok, przecudnie świecący i natchnęła życiem. Ks. Mancinelli ujrzał wyraźnie, jak z te go gorejącego obłoku wyłoniła się słodka Dziewica z Dzieciątkiem na ramionach okrytych płaszczem purpury. U Jej stóp klęczał piękny młodzian w aureoli. — Wniebowzięta! - wyszeptał wzruszony zakonnik i osunął się na kolana. - Tymczasem Wniebowzięta znalazła się przy nim i pochylając się ku klęczącemu, mówiła: - Juliuszu! Za cześć, jaką masz do mnie, Wniebowziętej, ujrzysz mnie za rok w chwale niebios. Tymczasem nazywaj mnie tu, na ziemi, KRÓLOWĄ POLSKI. Umiłowałam to królestwo i do wielkich rzeczy je przeznaczyłam, ponieważ szczególnie wielbią mnie jego synowie - i wzrok Jej pełen słodyczy i miłości spoczął na młodzieńcu, który był z Nią — na św. Stanisławie Kostce. Raz jeszcze zwróciła się do ks. Mancinellego, mówiąc: - Jemu zawdzięczasz łaskę dnia dzisiejszego!

Cisza zapanowała w celi. Radość i szczęście zalewały duszę zakonnika. A on tulił się u stóp umiłowanej Królowej Wniebowziętej i okrywał je pocałunkami wdzięczności. Łkanie z nadmiaru szczęścia wstrząsnęło całą jego istotą, a wargi szeptały w uniesieniu: - Królowo Polski... módl się za nami! - Znikło widzenie. Ale w duszy starca zakonnika długo jeszcze świeciła cudna zorza. W miesiąc potem kurier z Neapolu przywiózł ks. Mikołajowi Łęczyckiemu w Wilnie list od ks. Mancinellego. „Ja rychło odejdę - kończył piszący - ale ufam, że przez ręce Wielebności sprawię, iż po moim zgonie w sercach i na ustach polskich mych współbraci żyć będzie w chwale Królowa Polski Wniebowzięta".

Pierwsze „wcielenia - bliźniacze”, znaki skutków objawień Sługi Bożego Mancinellego, obrazy: Matki Bożej Ostrobramskiej i Bledzewsko-Rokitniańskiej w wyrazie artystycznym i ideowym — NMP Królowej Rzeczpospolitej Obojga (wielu) Narodów


Obrazek
Pocysterskie Koszuty Małe k/Słupcy obraz od roku 1737



Obrazek
Pocysterskie Łęgowo k/Pruszcza Gdańskiego


Obrazek
Obrzycko k/Szamotuł Archidiecezja Poznań


W roku 1635 książę Albrecht Stanisław Radziwiłł, Kanclerz Wielki Księstwa Litewskiego ogłosił drukiem książeczkę pt.: „Dyskurs nabożny z kilku słów wzięty o wysławianiu Najświętszej Panny Bogurodzicy Mariey.”



Trzy fotografie w/w starodruku: 1. strona tytułowa, 2. aprobata biskupa wileńskiego, 3. fragment wprost mówiący, o osobistych rozmowach z Mancinellim, któremu Maryja kazała nazywać się „Królową Polską”.

Na 250 str. autor powołuje się na osobistą znajomość z o. Mancinellim SJ i potwierdza, że właśnie jemu Maryja kazała nazywać się Królową Polski. Przed oficjalnym Jej uznaniem za Królową wszyscy w Polsce tym tytułem Ją nazywali.

Ów starodruk wprost nawiązuje do objawień w Neapolu dn. 14-VIII-1608 i 15-VIII-1617 we Wniebowzięcie NMP, oraz w Krakowie 8-V-1610 r. a dotyczących Polski. Wtedy dosłownie mówiono: „KRÓLOWA POLSKI WNIEBOWZIĘTA”. Po Neapolu i Krakowie, Wilno było wtedy jezuicko-europejskim centrum rozgłaszania w/w godności. Obraz Matki Bożej Ostrobramskiej — 1620 r. jest pierwszym wcielonym skutkiem objawień.

Dla cystersów w Bledzewie stał się natchnieniem do wykonania mnóstwa obrazów Matki Bożej z polskim Godłem na Jej piersiach. W ich kronikach jest informacja, że na terenie całej Polski jest dużo właśnie bledzewskich kopii. Jednym z nich jest prezent jaki sprawili siostrom cysterkom z St. Marienstern w roku 1640,

W ich klasztornych kronikach jest informacja, że na terenie całej Polski jest dużo tych właśnie bledzewskich kopii. Identyczne kopie są dzisiaj na plebaniach: w pocysterkim Bledzewie i poaugustiańskim Wieluniu, wcześniej były w świątyniach oraz w Kalsku k/Rokitna. W tych obrazach wprost wyrażano akt oddania naszej Ojczyzny pod szczególną opiekę Maryi jako Wniebowziętej Królowej Polski.


Moje zdjęcie obrazów — kopii bledzewskich: z Bledzewa, Wielunia i Kalska

W Warszawie jest u jezuitów obraz MB Łaskawej z r. 1651 ufundowany przez pijarów, będący kopią obrazu w Faenzie. Po pijarach ten obraz przejęli jezuici i do dzisiaj są jego właścicielami. Dla mnie ten obraz kojarzy się z największymi historycznymi zwycięstwami Polski. Najpierw nad Szwedami w roku 1655. Ten obraz wprost przedstawia Maryję jako zwyciężczynię wszelkich naszych — Polski wrogów. Ideowym źródłem jego zaistnienia są objawienia, które miał o. Gullio Mancinelli SJ. Jezuici z Neapolu i Wilna, wraz ze św. Andrzejem Bobolą głosili wszem, że Maryja jest Królową Polski Wniebowziętą. Czy złamane strzały w rękach Maryi nie stały się zapowiedzią Jej zwycięstw nad wszelkimi wrogami katolickiej Polski? A zwłaszcza Cudu n/Wisłą 15-VIII-1920 r., też we WNIEBOWZIĘCIE? Czy nie czeka na jego pełniejsze ujawnienie, miejsce w tak długo budowanej świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie?


Fotografie: okładki włoskiej kroniki z Faenzy i obrazu MB Łaskawej w Warszawy

A oto dosłowny tekst włoskiej kroniki z Faenzy:

LA MADONNA DELLE GRAZIE IN POLONIA

Mentre il culto della Madonna delle Grazie si estendeva in tutta la diocesi faentina un nostro sacerdote ne diffondeva la devozione anche in Polonia e precisamente a Varsavia. Questo sacerdote era il Padre Giacinto Orselli di Brisighella.

Nato circa l'anno 1607, il l novembre 1633 indossava l'abito degli Scolopi a Roma, forse per le mani dello stesso S. Giuseppe Calasanzio: era entrato nella congregazione gia sacerdote: poco piu di un anno dopo (6 gennaio 1635) fece la professione religiosa.

Negli anni della grande peste (1629 - 31) era o seminarista a Faenza o giovane sacerdote a Brisighella e con molta probabilita assistette in S. Andrea in Vineis all'incoronazione della Madonna delle Grazie il 18 maggio 1631.

Giacinto Orselli nel 1642 fu inviato da S. Giuseppe Calasanzio a Varsavia alle dipendenze del Padre Onofrio Conti provinciale delia Germania, e apri la prima casa degli Scolopi presso la chiesa dei Ss. Primo e Feliciano, ne fu il primo superiore e vi rimase dieci anni. Nel 1651 in Varsavia scoppio una violenta pestilenza e l'Orselli, memore degli avve-nimenti di Faenza di venti anni prima, mise immediatamente la sua casa religiosa sub tutela B.M.V. de gratiis e introdusse il culto alla nostra Madonna delle Grazie.

Ricevuta un'immagine da Faenza o, come e piu probabile, fatta dipin-gere a Varsavia un'immagine simile a quella che lui stesso aveva venerato a Faenza in S. Andrea in Vineis, la mise in venerazione con grande solen-nita nella sua Chiesa dei Santi Primo e Feliciano: il 24 marzo 1651 il Nunzio Apostolico Giovanni de Torres incoronó I'Immagine e ne consa-cró I'altare alla presenza delio stesso re di Polonia Giovanni Casimiro.

Mój obraz ze Lwowa jest skanokopią z jakiejś książki. Identyczna jego kopia jest w konkatedrze Lwowa — w Lubaczowie. Oryginał jest zamknięty w skarbcu katedry, w Krakowie.

Czy to nie Królowa Polski Wniebowzięta skoro wprost przed tym obrazem we Lwowie — 1-IV-1656 — król Jan Kazimierz taką Ją ogłosił na pisemną prośbę samego papieża Aleksandra VII powołującego się właśnie na objawienia Sługi Bożego Giulio Mancinellego SJ?

W 1974 r. ten obraz ujawniono w konkatedrze Lwowa, w Lubaczowie. Dnia 18-VI-1983 r. Jan Paweł II koronował go na Jasnej Górze. Natychmiast po tej wielkiej uroczystości znalazł się w Krakowie, bardzo blisko miejsca, gdzie 8-V-1610 Sługa Boży Giulio Mancinelli SJ widział Maryję ze św. Stanisławem Kostką — potwierdzającą swoją godność Królowej Polski.

Kiedy w 1655 roku w granice Polski wdarli się Szwedzi, a opuszczony król musiał uciekać poza granice kraju, zrozpaczeni biskupi pisali do papieża: „Zginęliśmy, jeśli Bóg nie zlituje się nad nami". Wtedy Ojciec Święty Aleksander VII, powołując się na objawienie o. Juliusza Mancinelli odpowiedział: „Nie, Maryja was uratuje, to Polski Pani. Jej się poświęćcie. Jej oficjalnie ofiarujcie. Ją Królową ogłoście, przecież sama tego chciała". Król Jan Kazimierz, stosując się do rady papieża, 1 kwietnia 1656 r. złożył uroczysty ślub, ogłaszając Maryję Królową Polski.

Papież Aleksander VII

Nuncjusz Pignatelli — papież Innocenty XII

Od tej chwili Matka Boża wzięła losy naszego narodu w Swoje dłonie. Ocaliła Polskę nie tylko od potopu szwedzkiego, lecz wiele razy okazywała nam Swoją potęgę i miłosierdzie. Nuncjusz apostolski w Warszawie — Pignatelli przez naszym zwycięstwem nad Turkami pod Wiedniem, powiedział do hetmana Stanisława Jabłonowskiego: „Szczęśliwe narody, które mają taką historię, jak Polska, szczęśliwszego od was nie widzę państwa, gdyż wam jedynym zechciała być Królową Maryja, a to jest zaszczyt nad zaszczyty i szczęście niewymowne; obyście to tylko zrozumieli sami". Zaraz po tym zwycięstwie został papieżem Innocenty XII.

Pijar i założyciel marianów, bł. Stanisław Papczyński był spowiednikiem przyszłego króla Jana III Sobieskiego oraz w/w nuncjusza apostolskiego Antonio Pignatelliego (późniejszego papieża Innocentego XII).

Zastanawia mnie jeszcze następujący fakt. Dlaczego w Bledzewie, tak patriotycznie wsławiony oryginalny obraz Matki Bożej, jeszcze bez naszego Godła, jako „natchnienie” dla obrazu ostrobramskiego w Wilnie i wzór dla pierwszych patriotycznych kopii tzw. bledzewskich, w r. 1669 został „zesłany” do pobliskiego ROKITNA, filii ówczesnego cysterskiego opactwa Bledzew?

W III-1671 r. „rehabilitował” go król Michał Korybut-Wiśniowiecki zabierając na pół roku do swej kaplicy w nowym zamku królewskim w Warszawie.

Pod koniec X-1671 r. zabiera go do miejscowości Gołąb k/Dęblina, gdzie jest wielki rokosz - kłótnia w naszych najwyższych władzach tam zgromadzonych. Robi dla tego obrazu specjalną namiotową kaplicę. I wkrótce ten wielki, narodowy rozgardiasz, za sprawą NMP Królowej Polski Bledzewsko-Rokitniańskiej, kończy się wielkim narodowym pojednaniem w XI-1671 r.

Czy nie zastanawiający jest fakt, że dzisiaj nawet mieszkańcy Gołębia pamiętają tylko o wielkim rokoszu (kłótni), a zupełnie zapomnieli o tym, że zakończył się on u nich wspaniałym POJEDNANIEM NARODOWYM pod opieką NMP Wniebowziętej Królowej Polski z ROKITNA?

Z zamku królewskiego w W-wie, przez Gołąb wraca do Rokitna w uroczystej narodowej peregrynacji 22-XI-1671 jeszcze bardziej wsławiony dodatkowo jako znak POJEDNANIA NARODOWEGO. Odtąd ROKITNO po Bledzewie, staje się także stolicą NMP Królowej Polski WNIEBOWZIĘTEJ. Fakt ten jest dzisiaj zapomniany — oczywiście z woli dawniejszych naszych zaborców.
>

Opactwo cysterskie w Bledzewie 1842 — Fotografie z cysterskiej monografii 1843 tuż przed zrównaniem z ziemią

W dniu 15 sierpnia 1946 w Gorzowie Wlkp. administrator apostolski ks. Edmund Nowicki oddawał w opiekę Matce Bożej w obrazie rokitniańskim całą Administrację Apostolską Kamieńską, Lubuską i Prałaturę Pilską. W „Akcie poświęcenia” wierni powoli powtarzali za ks. Administratorem: (...) Pani i Królowo nasza! Pod Twoją obronę uciekamy się. Macierzyńską opieką otocz rodzinę polską i strzeż jej świętości. (...) Narodowi polskiemu uproś stałość w wierze i bratniej miłości. Daj tej polskiej ziemi, przesiąkniętej krwią i łzami, spokojny i chwalebny byt w prawdzie sprawiedliwości i wolności. Rzeczypospolitej Polskiej bądź Królową i Panią, natchnieniem i Patronką (...).

Prymas Polski Sługa Boży August Hlond dn. 19-III-1947 r. urzędowo ogłosił Maryję w rokitniańskim obrazie Królową Polski z nadaniem odpustów każdego 3 maja i 15 sierpnia. Dzisiaj są tego ślady w/w czci we mszale gdzie pod datą 15. sierpnia obok ogólnej uroczystości Wniebowzięcia NMP wspomniane jest tylko ROKITNO.

W Wojewódzkim Urzędzie Konserwacji Zabytków w Gorzowie Wlkp. znajdują się wkładki do Karty Ewidencyjnej, gdzie czytamy: Miejscowość Rokitno, Obiekt: Kościół Parafialny p.w. Matki Boskiej Królowej Polski. Niżej czytamy: Wkładkę założył: mgr Cezary Nowakowski, Szczecin, lipiec 1993 r. a także: Parafia Rzymsko-Katolicka pw. Matki Boskiej Królowej Polski, 66-341 Rokitno, gm. Przytoczna.

Zrównanie z ziemią cysterskiego wielkiego klasztoru w Bledzewie k/Rokitna w 1843 r. zupełnie zapomnianego dzisiaj jest symbolem całkowitego upadku kultu NMP Królowej Polski Wniebowziętej w czasie zaborów. Zastanawia mnie też fakt, dlaczego zwycięzcy powstańcy wielkopolscy zostali zatrzymani dosłownie kilka kilometrów przed Rokitnem, które wraz z Bledzewem pozostało w granicach Rzeszy do 1945 r. Czyżby Niemcy celowo, właśnie tamże stawiali największy opór, aby zatrzymać w swoich granicach miejsca tak wymownie w historii związane z Polską, i to z NMP Królową Polski Wniebowziętą?

Za czasów Bismarcka i Hitlera, nasze Godło na w/w oryginale bledzewsko-rokiniańskim było przesłonięte. Teraz tak nie jest. Czy dzisiaj jednak się go nie przesłania przez odwracanie od niego naszej uwagi, przez szczególne zauważanie wyłącznie ucha Maryi? Czy nasze Godło tam obecne, nie przypomina wspaniałej historii powiązanej z Wilnem, Neapolem a przede wszystkim ze o. Juliuszem Mancinellim SJ?

Koszuty Małe, dn. 13 maja 2008 r. ks. Ksawery Wilczyński

Koszuty Małe 5, 62-400 Słupca

tel. 063 277 25 35 lub 507 015 885

Streszczenie w/w objawień Sługi Bożego Giulio Mancinellego SJ

w aspekcie międzynarodowym, jaki wielokrotnie wybierała sama Maryja

Rodowód w Stolicy Apostolskiej u grobu św. Stanisława Kostki dn. 14-VIII-1568 r.
Najwięcej objawień we Włoszech i w języku włoskim: Neapol dn. 14-VIII-1608 i 15-VIII-1617 r.
Kraków — stolica Polski, dn. 8-V-1610 r., polski król ale o szwedzkim pochodzeniu, wita Włocha — Mancinellego, i zaraz „powtórka objawień” z Neapolu.
Litewskie Wilno po Neapolu, europejskim centrum rozgłaszania w/w objawień, i obraz Matki Bożej Ostrobramskiej pierwszym „wcieleniem” w/w objawień oraz Radziwiłłowy starodruk sławiący Maryję Królowę Polski i to trzykrotnie: w 1635 i 1636 oraz 1650 r.
Cysterskie Opactwo Bledzew 1639 r. w przeciwnym — zachodnim krańcu ówczesnej Rzeczypospolitej, gości siostry cysterki — Serbołużyczanki z St. Marienstern k/Bautzen, z dzisiejszych Niemiec — pamiątką „patriotyczny” obraz, kroniki i dokumenty z 1640 r.
Warszawa 1651 r. — pijarsko-jezuicki obraz Matki Bożej Łaskawej o włoskim rodowodzie zapowiedzią i symbolem wszystkich naszych zwycięstw: począwszy od Szwedów, ale najbardziej wobec bolszewików — Rosjan w 1920 r., którzy wtedy też widzieli Maryję.
W czasie szwedzkiego potopu, w 1655 r. Matka Boża Ostrobramska wraz z cysterskim Jej obrazem w Bledzewie jest absolutnie pierwszym znakiem naszej czci w godności Wniebowziętej Królowej Polski objawionej Mancinellemu. W dzisiejszych granicach Polski, tym pierwszym znakiem pozostaje teraz Rokitno. Zaraz potem widziałbym obraz Matki Bożej Łaskawej w Warszawie.
Rzym — Stolica Apostolska — 1656 r., papież Aleksandra VII w swym liście do naszego króla Jan Kazimierza autoryzuje objawienia Sługi Bożego Giulio Mancinellego SJ i mamy maryjne zwycięstwo nad Szwedami.
Lwów dn. 1-IV-1656 r. król Jan Kazimierz w asyście nuncjusza ogłasza Maryję naszą Królową — dzisiaj Ukraina.
Warszawa — zamek królewski, marzec 1671 r. bledzewsko-rokitniański obraz Matki Bożej znajduje się tamże, a więc w symbolicznym miejscu dla naszej Ojczyzny. I wkrótce zaraz w listopadzie tego samego roku, staje się symbolem Pojednania Narodowego z inicjatywy króla Michała Korybuta-Wiśniowieckiego. Natychmiast następuje też oficjalna, ogólnonarodowa, symboliczna peregrynacja z Gołębia do Rokitna Wniebowziętej Królowej Polski.
Wiedeń 1681 r., nasze zwycięstwo odbywa się tamże również w klimacie maryjnych objawień Mancinellego, na które wprost też powołuje się Pignatelli, ówczesny nuncjusz w Warszawie, który zaraz potem staje się papieżem Innocentym XII.
Gietrzwałd 1877 r. Kapłani siedzą we więzieniach za modlitwę w polskim języku w otwartych kościołach. Maryja, w wolnej przestrzeni, obok kościoła mówi do dzieci w absolutnie i to urzędowo zabronionym polskim języku. Czy nie dała tam wtedy nadziei, nie tylko na powrót polskiego języka, ale i niepodległej Polski. A więc, czy w ten sposób nie ujawniła swej królewskiej godności nad naszą Ojczyną w tak tragicznych warunkach, chociaż tak się wprost nie nazwała.
Warszawa 15-VIII-1920 r.. Czy nie za sprawą NMP Wniebowziętej Królowej Polski na oczach całego świata dokonał się „Cud n/Wisłą”, bez porównania większy od szwedzkiego potopu? Czy w ten sposób Maryja znowu osobiście nie potwierdziła w/w historii, począwszy od dnia śmierci św. Stanisława Kostki w Rzymie (obecny we wszystkich objawieniach Sługi Bożego Giulio Mancinellego) zawsze związanych z Jej Wniebowzięciem? Czy w/w cudzie Maryja nie potwierdziła swej królewskiej godności nad nami i to przede wszystkim w związku cudownym Jej wizerunkiem w Warszawie?
Jasna Góra 1983 r. Po koronacji przez papieża Jana Pawła II obrazu Matki Bożej ze Lwowa, został on umieszczony w Krakowie, gdzie wcześniej, bo dn. 8-V-1610 r. tamże również objawiając się osobiście zainicjowała swą godność Królowej Polski.
Gdańsk — Łęgowo, dn. 15-I-2008 r. Ks. abp Gocłowski rokitniańską kopię w Łęgowie swym dekretem ogłasza Królową Polski i Pojednania. Uważam, że identyczna godność przynależy także wizerunkom: w Rokitnie z naszym Godłem, i Gietrzwałdzie, gdzie Maryja w czasie najbardziej wrogim Polsce, mówiąc cały czas wyłącznie polsku, w ten sposób nie dawała nadziei na jej odrodzenie? Czy nie objawiała się wtedy też praktycznie właśnie Polski Królową, i nie potwierdzała polskości tych Ziem?


źródło: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZP ... olowa.html

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 3 V - Najśw. Maryja Panna Królowa P. - gł.Patronka Polski +
PostNapisane: 28 kwi 2014, o 11:10 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6499
Skąd: Polska
Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski – Głównej Patronki Polski – Uroczystość


1 kwietnia 1656 r. w katedrze lwowskiej król Jan II Kazimierz Waza (1648-1668) w sposób oficjalny ślubował: „Ciebie za patronkę moją i za królowę państw moich dzisiaj obieram”. 8 września 1717 r. została dokonana uroczysta koronacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, jako pierwsza na prawach papieskich poza Rzymem.



CZYTANIA



Tytuł Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski posiada dla Polaków szczególne znaczenie, ponieważ mówi nam on o nieustannej obecności Matki Boga w historii polskiego narodu. 1 kwietnia 1656 r. w katedrze lwowskiej król Jan II Kazimierz Waza (1648-1668) w sposób oficjalny ślubował: „Ciebie za patronkę moją i za królowę państw moich dzisiaj obieram”. 8 września 1717 r. została dokonana uroczysta koronacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, jako pierwsza na prawach papieskich poza Rzymem. Propagowaniem kultu Maryi Królowej Korony Polskiej zajęło się, założone w 1730 roku, specjalne Bractwo Królowej Korony Polskiej. Tytuł Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski stał się powszechny i oficjalnie uznany, o czym świadczy zapis konstytucji sejmowej z 1764 roku: „Rzeczpospolita Polska stwierdza, że jest do swojej Najświętszej Królowej Maryi Panny w Obrazie Częstochowskim cudami słynącym zawsze nabożna i Jej protekcji w potrzebach doznająca”. 18 marca 1909 r. na prośbę św. Józefa Bilczewskiego Pius X wydał dekret, w którym potwierdził kult i pozwolił obchodzić święto NMP jako Królowej Korony Polskiej i ustanowił liturgiczne święto Królowej Korony Polskiej dla archidiecezji lwowskiej i diecezji przemyskiej. 14 stycznia 1920 r. papież Benedykt XV rozszerzył na całą Polskę wezwanie Królowo Korony Polskiej. 27 lipca 1920 r. Episkopat Polski wobec najazdu sowieckiego ponownie wybiera Maryję na Królową Polski. W 1925 r. Pius XI rozszerzył święto NMP Królowej Polski na wszystkie diecezje w Polsce. W 1926 r. pielgrzymka polskich kobiet w podzięce za „Cud nad Wisłą” (1920) ofiarowała Matce Bożej na Jasnej Górze berło i jabłko, jako znak królewskiej godności Maryi. 16 maja 1956 r. w dniu św. Andrzeja Boboli, kardynał Stefan Wyszyński internowany w Komańczy, napisał ponowienie ślubów lwowskich. W trzechsetną rocznicę ślubów Jana Kazimierza Episkopat Polski, z inicjatywy więzionego prymasa Stefana Wyszyńskiego, dokonał ponownego zawierzenia całego narodu polskiego Maryi. 26 sierpnia 1956 roku w imieniu Polski i Polaków złożono słynne Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego. W 1962 r. Jan XXIII ogłosił NMP Królową Polski główną patronką Polski. W 1969 r. Paweł VI na prośbę prymasa Stefana Wyszyńskiego podniósł święto do rangi uroczystości. 1 kwietnia 2005 r. Jan Paweł II ofiarował i poświęcił nowe złote korony dla obrazu Matki Bożej Królowej Polski.

Nasz katolicki naród chlubi się szczególną miłością do Maryi – Matki Boga i Matki Jezusa Chrystusa. Nie można bowiem miłować Jezusa bez oddawania szczególnej czci Jego Rodzicielce i naszej Matce. W uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, obchodzonej co roku 3 maja w naszej ojczyźnie, mamy do czynienia z nierozerwalnym połączeniem wymiaru religijnego i narodowego, zakorzenionych w trzecim – w tysiącletniej historii chrześcijaństwa w Polsce. W niniejszym rozważaniu pragnę zwrócić uwagę na te trzy podstawowe wymiary naszej, polskiej religijności, które mogą stanowić trzy osobne kaznodziejskie refleksje.





1. Wielki znak na polskim niebie


„Potem ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta obleczona w słońce”



Tajemnicza Niewiasta zapowiedziana w Księdze Rodzaju („Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę”, Rdz 3, 15), pierwszej księdze Pisma Świętego, i w Apokalipsie świętego Jana Apostoła („Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu”), ostatniej księdze Pisma Świętego, jest figurą i obrazem Maryi, Matki Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka. Ten wielki i niewymierny w czasie okres od zarania dziejów ludzkości (stworzenie pierwszych ludzi) aż do ostatecznego tryumfu Boga („Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca”) naznaczony był i nadal jest nieustanną walką potomstwa węża – smoka (szatana) z potomstwem Ewy – Niewiasty. Również w naszej ukochanej Ojczyźnie – jak pokazuje tysiącletnia historia chrześcijaństwa w Polsce – toczyła się i wciąż jest prowadzona w różnych i w niewybrednych formach walka potomków imperium zła z potomstwem Ewy i dziećmi Maryi.

W obliczu socjo-historycznych manipulacji i pisania „własnych historii Polski”, zwłaszcza ostatnich lat, musimy sobie uświadomić najpierw historyczny i niepodważalny fakt z naszej historii. Od niedawna obchodzimy w Polsce, przywrócone po upadku komunizmu i wyjeździe okupacyjnych wojsk sowieckich, „święto 3 maja” w nowej formie i treści, jako święto państwowe i dzień wolny od pracy. Tego dnia oddajemy cześć NMP Królowej Polski oraz przypominamy uchwalenie Konstytucji 3 maja z 1791 r., która była pierwszą w Europie i drugą na świecie (po konstytucji amerykańskiej z 1787 r.) nowoczesną, spisaną konstytucją, wprowadzającą demokratyczne prawa i ustawy. Zdaniem dwóch współautorów, Ignacego Potockiego i Hugona Kołłątaja „Konstytucji 3 maja” była „ostatnią wolą i testamentem gasnącej Ojczyzny”. Konstytucja obowiązywała przez 14 miesięcy, zanim została obalona przez armię rosyjską wraz z „konfederacją targowicką” w wyniku przegranej wojny polsko-rosyjskiej. „Targowiczanie” utrzymywali, że „intencjami wprowadzenia armii Jej Wysokości Cesarzowej Rosji Katarzyny Wielkiej, sojuszniczki Rzeczypospolitej, są i zawsze były przywrócenie wolności Polakom i Rzeczypospolitej, a w szczególności zapewnienie wszystkim obywatelom bezpieczeństwa i szczęścia”. Większość czołowych przywódców konfederacji targowickiej zostało skazanych na śmierć i powieszonych w czasie insurekcji kościuszkowskiej (1794).

Tak jak to miało miejsce w historii naszego narodu, tak i w uroczystość NMP Królowej Polski, obchodzonej co roku 3 maja, mamy do czynienia z nierozerwalnym połączeniem wymiaru religijnego, historycznego i narodowego. Kult Królowej Korony Polskiej, głównie z inicjatywy biskupów Józefa Bilczewskiego i Józefa Pelczara, odegrał najpierw wielką rolę w budzeniu poczucia świadomości i tożsamości narodowej podczas długiej i ciemnej nocy zaborów (1795-1918). Zaborcy doceniali znaczenie tego kultu i rozpoczęli walkę z jego propagowaniem, jego autorami a zwłaszcza z jego głównym adresatem – Narodem i Kościołem Polskim. Monarchia austro-węgierska, dla przykładu, środkami administracyjnego nacisku próbowała nie dopuścić do rozpowszechniania tego tytułu maryjnego na terenie Galicji. Jak zawsze, w tych przypadkach, rozpoczęto kampanię medialną na szeroką skalę, polegającą na usuwaniu wezwania „Królowa Korony Polskiej” z wszelkich wydawnictw i modlitewników nadsyłanych do druku w Krakowie i okolicy. Rosja natomiast wydała walkę obrazkom Matki Boskiej Częstochowskiej – Królowej Korony Polskiej, propagowanym przede wszystkim na terenie Podlasia przez biskupa Beniamina Szymańskiego. Jednak najbardziej rygorystyczne przepisy wprowadziły Prusy zakazując, jak dobrze wiemy, nie tylko nauki języka polskiego w szkole, ale również nauki historii Polski, liturgii i katechizmu w ojczystym języku. Polaków mieszkających w Prusach oraz innych zaborach najbardziej zbulwersowały wydarzenia w latach 1901-1902. Dzieci polskie w szkole we Wrześni zostały skatowane przez niemieckich nauczycieli i policję za to, że podczas lekcji religii nie chciały mówić po niemiecku. W proteście ogłosiły tzw. strajk dzieci wrzesińskich, który odbił się głośnym echem w ówczesnym świecie, zwłaszcza dzięki odważnym i publicznym protestom Marii Konopnickiej i noblisty Henryka Sienkiewicza. W zaborze pruskim programowo walczono z organizatorami pielgrzymek do Częstochowy, z bibliotek publicznych brutalnie usuwano wszelkie publikacje o Królowej Korony Polskiej, ścigano nawet procesami sądowymi posiadanie i rozpowszechnianie obrazu jasnogórskiego. Komisarze obwodowi wypytywali sołtysów, czy księża odmawiając Litanię Loretańską pomijają lub nie wezwanie „Królowo Korony Polskiej, módl się za nami”. W 1903 roku sąd w Bytomiu nakazał zniszczenie matryc książek, „zawierających te niebezpieczne dla państwa pruskiego słowa”. Polacy w zaborze pruskim wielokrotnie występowali zbrojnie przeciw Niemcom. Na przestrzeni 100 lat – między 1795 a 1919 w Wielkopolsce miało miejsce pięć tzw. powstań wielkopolskich, w których patrioci polscy starali się i odzyskali upragnioną niepodległość. Po napaści w 1939 roku Niemiec na Polskę obchodzenie święta Królowej Korony Polskiej znów zostało zakazane. Po drugiej wojnie światowej nowe władze Polski Ludowej nie uznawały święta 3 maja. W styczniu 1951 r. święto 3 maja zostało oficjalnie zdelegalizowane przez władze komunistyczne. Te same władze utrudniały pielgrzymki na Jasną Górę i przeprowadzały różnego rodzaju prowokacje. Niemniej jednak tysiące polskich pielgrzymów co roku przybywało do Królowej Polski, aby tam modlić się o wolność dla naszej umęczonej Ojczyzny. 16 października 1978 roku został powołany na Stolicę Piotrową kardynał Karol Józef Wojtyła. Rok później przybył do jasnogórskiego sanktuarium jako pielgrzym i papież, który całkowicie zawierzył siebie i cały Kościół Maryi – Totus tuus. Wspominając prymasa tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego, który również „wszystko postawił na Maryję”, przypomniał wszystkim Polakom nieocenioną rolę Maryi – Królowej Polski w dziejach naszego narodu i Kościoła: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Polsce”.



2. „Tyś wielką chlubą naszego narodu”


Od zarania dziejów naszego, polskiego narodu, Bogurodzica zajmuje uprzywilejowane miejsce. Pierwsze kaplice i kościoły na ziemiach Piastów – po chrzcie Mieszka I 14 kwietnia 966 r. z rąk biskupa Jordana – były budowane na cześć Najświętszej Maryi Panny. Słynna pieśń „Bogurodzica”, po oczywistym okresie ustnego obiegu tekstów (przypisywanego św. Wojciechowi i jego uczniom – benedyktynom), jest pierwszą zapisaną pieśnią religijną w literaturze polskiej, najstarszym zachowanym polskim tekstem poetyckim (z 1407 i 1408 r. w Bibliotece UJ) i pierwszym hymnem Polski. Pierwsze dwie strofy „Bogurodzica” powstały w XI-XIII wieku z zapisem nutowym, a następne były dopisywane, aż do 22 strof aktualnych. Jan Długosz odnotowuje, że była ona śpiewana przez rycerstwo polskie podczas bitwy pod Grunwaldem w 1410 r. Była śpiewana także podczas innych bitew XV-wiecznych, a także podczas koronacji Władysława III Warneńczyka (25 lipca 1434 r.) i w czasie bitwy pod Warną (1444). Wtedy traktowano ją jako pierwszy polski hymn narodowy, Długosz nazywał ją carmen patrium – pieśnią ojczystą. „Bogurodzica” weszła do rytuału koronacyjnego. W 1506 roku tekst pieśni został dołączony do „Statutów Jana Łaskiego” (dokument będący spisem wszystkich statutów i przywilejów obowiązujących w Królestwie Polskim) i wydrukowany w Krakowie z informacją, że jej autorem jest św. Wojciech.

Początki prawdziwego panowania i królowania Maryi w Polsce sięgają roku 1382, kiedy to książę Władysław Opolczyk sprowadził paulinów z Węgier i obraz Matki Bożej do Częstochowy. Nazwa „Jasna Góra” została nadana klasztorowi przez węgierskich paulinów na pamiątkę macierzystego klasztoru św. Wawrzyńca na Jasnej Górze w Budzie. Klasztor został bowiem wybudowany na jasnym, wapiennym wzgórzu położonym 293 m n.p.m. Cudowna i heroiczna obrona Jasnej Góry – od 18 listopada do 27 grudnia 1655 r. – wlała nowe siły w sparaliżowany organizm narodu polskiego. „Obrona Jasnej Góry”, tak pięknie przedstawiona w „Potopie” H. Sienkiewicza, stała się przysłowiową iskrą dla ogólnopolskiego powstania przeciw inwazji szwedzkiej, tak często wspieranej przez rodzimych zdrajców. Dnia l kwietnia 1656 roku przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej we Lwowie, podczas uroczystej Mszy świętej sprawowanej przez nuncjusza papieskiego Piotra Vidoni, król Jan Kazimierz zszedł z tronu, złożył berło i koronę, i padł na kolana przed wielkim ołtarzem i ślubował: „Wielka Boga — Człowieka Matko, Najświętsza Dziewico… Ciebie za patronkę moją i za królowę państw moich dzisiaj obieram”. Po Mszy świętej, przy wystawionym Najświętszym Sakramencie, odśpiewano Litanię do Najświętszej Maryi Panny, a przedstawiciel papieża odśpiewał trzykroć, entuzjastycznie powtórzone przez wszystkich obecnych nowe wezwanie: „Królowo Korony Polskiej, módl się za nami”. Rzeczywiście, l kwietnia 1656 roku Polska stała się urzędowo ogłoszonym królestwem Maryi i w osobie króla, hetmanów, senatorów i duchowieństwa oddała się pod Jej rządy. W konsekwencji każdorazowy król i władca Rzeczpospolitej miał być odtąd niejako Jej regentem, sprawującym nad narodem rządy w Jej imieniu. Niestety jak pokazała późniejsza historia nie wszyscy królowie, hetmani i przywódcy narodu polskiego byli wierni tym przyrzeczeniom. Za każdym razem kiedy nasza ukochana ojczyzna znajdowała się w wielkich niebezpieczeństwach, takich jak późniejsze najazdy wojsk szwedzkich czy rosyjskich, rozbiory Polski, najazd wojsk sowieckich w 1920 r., II wojna światowa, okrutne czasy stalinizmu i komunizmu, nasz bohaterski naród szedł zawsze do Maryi, Matki Boga i Królowej Polski. Każde zwycięstwo z wrogiem zewnętrznym i wewnętrznym było przypisywane szczególnemu wstawiennictwu Maryi, tak bardzo czczonej w Obrazie Jasnogórskim jako Królowa Polski. Tak jak Naród Wybrany kształtował swoją narodową i religijną tożsamość „wspominając wielkie dzieła Pańskie” w swojej historii i liturgii, tak i Naród Polski wspominając i dziękując za tysiąc lat Wiary i Kultury Chrześcijańskiej wykuwał w cierpieniu wojen i niewoli, w radości zwycięstwa i wolności swoją wielką, odważną i niepowtarzalną tożsamość Narodu wiernego Bogu, Chrystusowi, Kościołowi i Maryi. „Zwycięstwo, kiedy przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję” – zwykł był często powtarzać Prymas Tysiąclecia.



3. Polsko – oto Matka Twoja!


„Z radością dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w światłości”

Pierwocinami wielkiego Dzieła Odkupienia dokonanego przez Jezusa Chrystusa jest Maryja – Matka Jezusa i nasza. W Niej w pełni objawia się obraz człowieka odkupionego i przeznaczonego do „uczestnictwa w dziale świętych w światłości”. Tak jak Maryję, tak też i nas, Bóg przeniósł do królestwa „swego umiłowanego Syna, w którym mamy odkupienie, odpuszczenie grzechów” (II Czytanie).



„Oto Matka twoja”

Św. Jan Apostoł i Ewangelista przedstawia nam obraz Niewiasty mężnej i wiernej aż do końca ziemskiej pielgrzymki swojego Syna („Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego”). Testament Jezusa z krzyża jest bardzo wymowny: „Niewiasto, oto syn Twój” – „Oto Matka twoja”. Tajemniczą Niewiastą z Księgi Rodzaju i z Apokalipsy jest Matka Jezusa Chrystusa, która do końca stała pod krzyżem swojego Syna, jak i stoi pod krzyżem każdego człowieka czy narodu, który cierpi. Ona stała i stoi pod krzyżem ludzi cierpiących, odrzuconych, zdradzonych czy uznanych przez innych za „przegranych”. Ona stoi pod krzyżem, bo jest pewna, że prędzej czy później nastąpi zmartwychwstanie. Bóg, człowiek stworzony na Jego obraz, prawda czy miłość nigdy nie mogą umrzeć. Taki był i jest nasz Król – Jezus Chrystus, taka jest nasza Królowa – Maryja. Królowanie Jezusa z krzyża wskazuje na czym polega naprawdę królowaniu Jego Matki Maryi. Zauważmy, że ten sam fragment Ewangelii wg św. Jana proponuje nam Kościół w Uroczystość NMB Królowej Polski i w Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Jej królowanie to nic innego, jak nieustanna walka Maryi i Jej potomstwa z potomstwem węża – smoka (szatana). Kto decyduje się na życie z Jezusem i Maryją, musi się liczyć z nieustanną walką z imperium zła, które wykorzystuje wszystkie najnowocześniejsze środki i metody, aby z jednej strony nie dopuścić do spotkania z Jezusem i Jego Matką, z drugiej strony dopuszcza się brudnych manipulacji, aby ośmieszyć wiarę i religijność, wykpić ludzi modlących się pod krzyżem i trzymających w rękach biało-czerwoną flagę. Królowanie Jezusa i Maryi to nic innego jak nieustanna walka o godność każdego człowieka, zwłaszcza bezbronnego, chorego czy umierającego.

Nasz katolicki naród chlubi się szczególną miłością do Maryi – Matki Boga i Matki Jezusa Chrystusa

Nie można miłować Jezusa bez oddawania szczególnej czci Jego Rodzicielce. Owszem miarą naszej miłości dla Jezusa Chrystusa jest cześć oddawana Jego Matce – Maryi Niepokalanej, Bożej Rodzicielce i Wniebowziętej z ciałem i duszą.

Na wielkich ruinach II wojny światowej w przygotowaniu odnowy duchowo-moralnej polskiego Kościoła do Jubileuszu Tysiąclecia Chrztu Polski (966-1966), obok Jasnogórskich Ślubów Narodu (1956) i programu Wielkiej Nowenny (1956-1966), istotną rolę odegrać miała peregrynacja kopii Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Oczywiście, ówczesne władze komunistyczne idei peregrynacji przypisywały „dążenie do rozbicia narodu polskiego” i doprowadzenie do „samorzutnego upadku komunizmu w Polsce” przez „uchrześcijanienie” społeczeństwa. W Poznaniu zakazano procesji z obrazem z fary do miejscowej archikatedry, zaś w Krakowie zmieniono trasę przejazdu. 18 maja 1966 r. obraz przewożono z Częstochowy do Katowic, skąd miał trafić na uroczystości milenijne do Piekar Śląskich. Samochód z obrazem został jednak zatrzymany pod Bytomiem i skierowany bezpośrednio do Piekar. Doszło do kolejnych zatrzymań obrazu i przymusowego skierowania na określone przez władze miejsce. Po uroczystościach w Lublinie, milicja eskortowała wracający na Jasną Górę samochód-kaplicę. Z kolei do Olsztyna obraz w ogóle nie dotarł, gdyż milicja skierowała go do katedry we Fromborku. Wreszcie 20 czerwca 1966 r. na trasie z Fromborka do Warszawy (w Liksajnach) odebrano obraz Prymasowi Wyszyńskiemu i przewieziono inną drogą do Archikatedry Warszawskiej. Ponieważ władze nie zgodziły się na przewóz obrazu z Warszawy do Sandomierza, gdzie była następna stacja milenijnej peregrynacji, podczas nawiedzenia eksponowano puste ramy z kwiatami, co stało się normą w następnych uroczystościach kościelnych.

W piątek, 2 września 1966 roku, przed Będzinem kilka radiowozów MO zatrzymała samochód przewożący obraz MB Częstochowskiej z katedry warszawskiej. Przedstawiciel Ministerstwa Spraw Wewnętrznych przeprowadził rozmowę z przeorem klasztoru na Jasnej Górze o. Teofilem Krauze i generałem zakonu paulinów o. Jerzym Tomzińskim komunikując decyzję zobowiązującą ich do zdeponowania obrazu na Jasnej Górze. Pomimo uwięzienia obrazu 4 września 1966 r. peregrynacja w diecezji katowickiej rozpoczęła się zgodnie z programem. Znakiem obecności Maryi były puste ramy ozdobione kwiatami, płonąca świeca i księga Ewangelii. Matka Boska Częstochowska w symbolicznych pustych ramach wędrowała po parafiach diecezji katowickiej przez trzynaście miesięcy. Od 2 września 1966 roku posterunki milicyjne dniem i nocą pilnowały, aby obraz nie został wywieziony z Jasnej Góry. Okoliczna ludność zaczęła nazywać milicjantów „Szwedami” oblegającymi Jasną Górę. Ostatecznie po objęciu władzy w Warszawie przez Gierka, posterunki zlikwidowano, ale utrzymano w mocy decyzję zakazującą wywozu i obwożenia obrazu. Uwolnienie obrazu nastąpiło dopiero 12 czerwca 1972 roku, kiedy to ks. Józef Wójcik, wikariusz z parafii radomskiej, za wiedzą i zgodą prymasa oraz paulinów jasnogórskich, „wykradł” ikonę, by mogła wziąć udział w planowanej peregrynacji po diecezji sandomierskiej.



Do pielgrzymowania podobne jest życie człowieka i narodu. Lud Wybrany w długiej, czterdziestoletniej pielgrzymce z ziemi niewoli do ziemi obiecanej, wykuwał swoją wiarę i tożsamość narodową. Szczególnymi miejscami pielgrzymowania ludzi wierzących są od wieków sanktuaria maryjne lub wielkich świętych. Któż z nas nie pielgrzymował na Jasną Górę, do Lourdes czy do Fatimy. Nie ma wielu Polaków którzy by nie nawiedzili grobów Apostołów Piotra i Pawła w Rzymie, a aktualnie grób naszego nieodżałowanego, ukochanego i nowego błogosławionego Jana Pawła II. Miliony chrześcijan – i nie tylko – rezerwuje sobie szczególny czas wakacyjny, aby w trudzie pielgrzymowania, postu i modlitwy iść z wielkimi bagażami swoich intencji do Matki matek, „która wszystko rozumie”, bo „sercem ogarnia każdego z nas”. Tylko „Matka zobaczyć dobro w nas umie” i tylko „Ona jest z nami w każdy czas”.




źródło: http://www.slowo.redemptor.pl/pl/45466/ ... stosc.html

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 3 V - Najśw. Maryja Panna Królowa P. - gł.Patronka Polski +
PostNapisane: 3 maja 2014, o 10:29 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6499
Skąd: Polska
https://www.youtube.com/watch?v=d6ZTPNBiTqI

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: 2 V - Najświetsza Maryja Panna Królowa Polski - główna Patronka Polski +
PostNapisane: 27 kwi 2015, o 12:33 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6499
Skąd: Polska
Decyzją Episkopatu Polski święto zostało przeniesione z 3 na 2 maja, od 2015 roku.

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 10 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    |    Kto przegląda ten dział ?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  

cron

Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.
Czytając to Forum DDN, wyrażam swoją Miłość do Maryi i Jezusa Chrystusa, wierząc w Jego Wszechmoc i Miłosierdzie.

"Od Prawdy zależy przyszłość naszej Ojczyzny" - święty Jan Paweł II


Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy Jezu Ufam Tobie!

+ Ewangelia na każdy dzień     + Pismo Święte     + Katechizm Kościoła Katolickiego     + Portal Radio Maryja     + Słuchaj Radia Maryja, przez internet   
Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Polityka cookies. ;   Polityka prywatności.