Forum DDN - Drogowskazy do Nieba.
  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 82 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Idź do strony nr...        1, 2, 3, 4, 5, 6  
Autor Wiadomość
Admin_DDN
 Tytuł: Re: czasy ostateczne
PostNapisane: 8 paź 2012, o 23:28 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6600
Skąd: Polska
To tylko dowód dla niedowiarków nie do podważenia
Nam wierzącym to nie jest potrzebne , mamy wiele innych znaków i wewnętrznych odczuć istnienia całego świata duchowego tylko że ateista w to nie wierzy więc podaję po prostu to co jest namacalne i niepodważalne. Dodatkowo potwierdzone przez osoby NIEWIERZĄCE

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
desmus
 Tytuł: Re: czasy ostateczne
PostNapisane: 9 paź 2012, o 08:22 
Offline
200p
200p
Postów: 400
To, że nauka nie potrai jak na razie czegoś wytłumaczyć, nie oznacza, że jest to cud.

_________________
No religion, no problem.


Góra   
  Zobacz profil      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: czasy ostateczne
PostNapisane: 9 paź 2012, o 10:59 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6600
Skąd: Polska
Gdyby samo z siebie zjawisko wystąpiło niewytłumaczalne to zgodziłbym się że nauka tego nie umie wytłumaczyć
Ale tu chodzi o zupełnie inne okoliczności:

Kolejność:
1. Medycyna jest bezradna i stwierdza iż dana choroba jest nieuleczalna np nowotwór z przerzutami
2. Ktoś zostaje otoczony wieloma modlitwami i sam się modli do Boga lub Maryi
3. Otrzymuje gwałtowne 100% wyzdrowienie i to w ścisłym związku czasowym z modlitwą (oczywiście nie wszyscy bo to zależy od łaski i planu Boga dodanej osoby)

Takie interwencje nazywamy cudami a niewytłumaczale byłoby gdyby bez modlitwy sama choroba ustapiła co się nie zdarza nigdy w danym opisywanym przypadku

Tu nie ma wątpliwości że takie wyleczenie jest ZAWSZE TYLKO w odpowiedzi na modlitwy
Bez modlitw nic się nie dzieje po prostu

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
desmus
 Tytuł: Re: czasy ostateczne
PostNapisane: 9 paź 2012, o 22:12 
Offline
200p
200p
Postów: 400
Tego nie da się potwierdzić, bo ta sama mogłaby nagle wyzdrowieć bez modlitw, a jeszcze raz raczej nie zachoruje, żeby to sprawdzić. Prawda? :)

_________________
No religion, no problem.


Góra   
  Zobacz profil      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: czasy ostateczne
PostNapisane: 9 paź 2012, o 23:09 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6600
Skąd: Polska
Ale weź pod uwagę że z tą samą chorobą nikt nie wyzdrowiał BEZ MODLITW i wstawiennictwa
Proste

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
desmus
 Tytuł: Re: czasy ostateczne
PostNapisane: 10 paź 2012, o 19:23 
Offline
200p
200p
Postów: 400
A nie bierzesz pod uwagę, że każdy człowiek ma inny organizm. Nie ma dwóch jednakowych chorób.

_________________
No religion, no problem.


Góra   
  Zobacz profil      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: czasy ostateczne
PostNapisane: 11 paź 2012, o 01:31 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6600
Skąd: Polska
Jakiś dziwny zbieg okoliczności :D potwierdzony dziesiątkami tysięcy zdarzeń na świecie że akurat po modlitwie następuje cudowne uzdrowienie a bez modlitwy jakoś nie udaje się ludziom i najlepszym na świecie specjalistom wyleczyć (tej samej choroby)

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
desmus
 Tytuł: Re: czasy ostateczne
PostNapisane: 11 paź 2012, o 09:23 
Offline
200p
200p
Postów: 400
Dowodem byłoby, gdyby ktoś zdrowiał po modlitwach i spowrotem zaczynał chorować po zaprzestaniu modłów. I tak kilka razy.

_________________
No religion, no problem.


Góra   
  Zobacz profil      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: czasy ostateczne
PostNapisane: 11 paź 2012, o 10:08 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6600
Skąd: Polska
Chyba żartujesz
Gdyby tak beznadziejnie uzdrawiał Bóg lub Maryja to zaprzeczało by to ich wszechmocy
Co to za wyleczenie byłoby i co to za lekarz skoro choroba wracałaby . To nie ludzie którzy leczą na moment

Takie uzdrowienia są na zawsze i choroba NIGDY nie wraca
Dlatego też wiemy, że są to cuda a nie przypadki. Po pierwsze za dużo , po drugie nie ma nawrotów i uleczenie jest 100% do końca z danej nieuleczelnej po ludzku choroby

Jakby to wyglądało jakby po np 10 latach paraliżu ktoś nagle wstaje i zostawia kule - a takich przypadków są setki a po roku z powrotem dostał paraliży ?

Wtedy byś powiedział - eeeeetam co to za uzdrowienie ?
Więc nie oczekujmy powrotu choroby przy perfekcyjnie uzdrowionych

Tu kilka zaledwie przykładów gdzie ludzie zostawili po uzdrowieniu swoje kule z Częstochowy z Jasnej Góry oraz tysiące wót dziękczynnych za różne łaski i uzdrowienia w postaci serc ze srebra i złota od osób które doświadczyły danej Łaski od Maryi lub Jezusa.
Trudno chyba sobie ubzdurać i powiedzieć że to fantazja jak człowiek wstaje z wieloletniego paraliżu gdzie nerwy były przerwane lub nagle znika nowtwór najbardziej złośliwy narządów a czasem z przerzutami - patrz :arrow:
:arrow: ksiegalask/index_3.html

:arrow: ksiegalask/index_4.html



Obrazek



Obrazek

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: czasy ostateczne
PostNapisane: 11 paź 2012, o 10:19 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6600
Skąd: Polska
Zwróć uwagę na postawy ateistów w pewnym momencie życia - gdy otrzymują dar- łaskę WIARY
fragment z brzegu a takich są tysiące włącznie potwierdzeń istnienia Boga w pewnym momencie życie PRZEZ ATEISTÓW zatwardziałych



Dr Van Hoestenbergke ze Stalhille, znany ateista, z pokorą pochylił czoło przed wszechmocą Boga. W czasopiśmie: "Revue des Ouestions Scientifigues" razem z dr Royer i dr Deschamps, opisał cud z naukową dokładnością, stwierdzając, że nie można tego uzdrowienia wyjaśnić siłami natury.


Tu link

http://adonai.pl/cuda/?id=18

a tu całość - to pierwsze z brzegu strony


Uzdrowienia w Lourdes i ateiści

Znany badacz cudownych uzdrowień w Lourdes, prof. medycyny Auguste Vallet twierdzi, że "medycyna nie zna takiej choroby, z której w Lourdes nie dokonałoby się w niewytłumaczalny dla nauki sposób, dobrze udokumentowane cudowne uzdrowienie".

Dla wielu ludzi Lourdes i inne sanktuaria pozostają bardzo czytelnym znakiem Bożego działania. W ten sposób kochający Bóg apeluje do ludzkich serc z prośbą o nawrócenie, o otwarcie się na tajemnicę Jego Miłości. Niestety są jednak ludzie, których cuda te nie przekonują, ponieważ ich zdaniem nie są tak spektakularne i oczywiste, aby swoją oczywistością niejako zmusiły wszystkich do ich przyjęcia. Wszyscy sceptycy i różnej maści agnostycy i ateiści stawiają zarzut zawarty w pytaniu: dlaczego w Lourdes nikomu nie odrosła amputowana ręka czy noga? Według nich tylko wtedy daliby się przekonać. Tak argumentował swój brak wiary między innymi słynny pisarz Emil Zola, który chociaż był naocznym świadkiem cudownego uzdrowienia dwóch umierających kobiet to jednak nie uwierzył. Co więcej, napisał paszkwil zaprzeczający oczywistym faktom.

Trzeba tutaj jednak odnotować bardzo dobrze udokumentowany historyczny fakt, oficjalnie przez władze Kościelne uznanego cudu odzyskania amputowanej nogi po trzech latach od jej odcięcia. Ten niezwykły fakt miał miejsce 27.04.1641 r. w Saragossie w Sanktuarium Matki Bożej "Virgen del Pilar". Trzeba tutaj mocno podkreślić, że jest to jeden z nielicznych historycznych faktów, które zostały bardzo precyzyjnie udokumentowane i co do jego autentyczności nie może być wątpliwości. Znany jest historykom jako "el milagro de Calanda". Bardzo rygorystyczne badania historyczne stwierdzają, że młodzieniec Miguel-Juan Pellicer z miejscowości Calanda miał amputowaną poniżej kolana prawą nogę, która została pogrzebana na cmentarzu szpitala w Saragossie. Trzy lata po amputacji, po gorącej modlitwie do Matki Bożej, w nocy, w sposób niewytłumaczalny odcięta noga została na nowo połączona z kikutem. Ten niezwykły cud odbił się głośnym echem w całej chrześcijańskiej Europie XVII w., ale i w XVIII prowokował nieudane próby jego kwestionowania ze strony racjonalistów Oświecenia.

Wracając do cudownych uzdrowień w Lourdes, warto tutaj przypomnieć jedno z nich, najbardziej szokujące lekarzy i obserwatorów. 16.02.1867r. Piotr de Rudder pracował jako robotnik u hrabiego du Bus de Ghisignies w Jabbecke (Belgia). Właśnie tego dnia upadło na jego lewą nogę ścinane drzewo i potrzaskało kości na liczne odłamki, co uniemożliwiało zrośnięcie. Na koszt hrabiego opiekowało się Piotrem po kolei kilkunastu lekarzy, jednak noga się nie goiła, tylko pokryła się zgangrenowanymi tkankami i ropiejącymi przetokami. Wszyscy lekarze, łącznie z profesorem Thiriart, chirurgiem dworu królewskiego, stwierdzili konieczność amputacji.

Chory jednak z uporem, pomimo strasznych cierpień, nie zgadzał się na odcięcie nogi. W tym też okresie w Oostacker pod Gandawą zbudowano kaplicę i grotę na cześć objawień Matki Bożej w Lourdes. Grota stała się sławna w Belgii, gdyż miały tam miejsce cudowne uzdrowienia. De Rudder postanowił udać się do Oostacker, by uprosić dla siebie cudowne uzdrowienie. 5 kwietnia 1875 r. poprosił żonę swego pracodawcy, panią du Bus, o pieniądze na podróż. Hrabina ogląda chorą nogę i notuje w dzienniczku: "De Rudder odwinął bandaże nasiąknięte ropą i krwią, czuć było nieznośny fetor. Widać było, jak oba końce złamanych kości wystawały z ran". 7 kwietnia 1875 r. w towarzystwie żony udaje się do groty Oostacker. Złożono Piotra przed grotą, gdzie napił się wody ze źródła i siedząc przed figurą Matki Bożej żarliwie zaczął się modlić, prosząc o odpuszczenie grzechów i łaskę uzdrowienia. Nagle Piotr doznał dziwnego wstrząsu, odrzucił kule przeszedł kilka kroków, klęknął u stóp figury Niepokalanej i zawołał: Boże, jestem uzdrowiony! Jego żona z wrażenia zemdlała. Wszyscy obecni na widok tego, co się wydarzyło, z płaczem cisnęli się wokół cudownie uzdrowionego. Zdziwienie i płacz szybko przeszły w radość religijnego uniesienia. Spontanicznie uformowała się procesja z uzdrowionym Piotrem na czele, która kilkakrotnie obeszła grotę, śpiewając pieśni religijne. Później został przebadany przez komisję lekarską. Okazuje się, że noga w jednym momencie została całkowicie uzdrowiona, bandaże same opadły, złamane kości, piszczel i kość strzałkowa, same się zrosty, chociaż brakowało 6 cm kości, zniszczonych przez zgorzel w ciągu długich lat choroby, rany się zabliźniły. Dla wszystkich lekarzy, którzy leczyli Piotra, było oczywiste, że zdarzył się nieprawdopodobny cud. Kto dokonał tego dzieła? Naukowiec dr Le Bec napisał, że dla utworzenia fragmentu kości, który nagle zastąpił ubytek piszczelą i kości strzałkowej u połamanej nogi Ruddera, trzeba było 5 g wapna. W organizmie chorego nie było tej ilości wapna w stanie wolnym.

Skąd się więc ono wzięło?

Wszyscy lekarze, którzy leczyli Ruddera, po zbadaniu uzdrowionej nogi nawrócili się. Również hrabia du Bus, senator antyklerykalnej, masońskiej partii, zadeklarowany i walczący z Kościołem mason-ateista, kiedy zobaczył Ruddera wracającego w pełni zdrowia z pielgrzymki, nawrócił się. Powiedział wtedy do żony: "Nigdy nie wierzyłem w cuda. Lecz jeżeli de Rudder został uzdrowiony, to jest to prawdziwy cud. W ten cud ja wierzę".

Czy jest możliwe, aby 6 cm brakującej kości w jednym momencie wzięło się z niczego?

Oczywiście, że cud ten jest mniej spektakularny od tego, który miał miejsce w Saragossie, ale również w Oostacker dokonało się stworzenie z niczego brakujących kości i ciała.

9 kwietnia dr Affenaer, lekarz Piotra de Rudder, ze łzami w oczach powiedział: "Jest pan uzdrowiony, Pańska noga jest nogą dziecka nowo narodzonego. Tego, czego nie potrafiła uczynić medycyna, mogła dokonać Maryja".

Dr Van Hoestenbergke ze Stalhille, znany ateista, z pokorą pochylił czoło przed wszechmocą Boga. W czasopiśmie: "Revue des Ouestions Scientifigues" razem z dr Royer i dr Deschamps, opisał cud z naukową dokładnością, stwierdzając, że nie można tego uzdrowienia wyjaśnić siłami natury.

To cudowne wydarzenie badała specjalna komisja złożona z 22 lekarzy, katolików; innowierców i ateistów. Uzdrowienie to było przedmiotem licznych badań, również w Holandii, Anglii, Niemczech, Włoszech. W r.1892 dr Hoestenberghe napisał do dr Boissaire: "Bytem niewierzącym, ale cud Piotra de Rudder otworzył mi oczy". Przed cudem rodzinna wieś Piotra słynęła z niewiary i złych obyczajów. Po uzdrowieniu ludzie się nawrócili i wszyscy zaczęli chodzić do kościoła.

Piotr Rudder zmarł 22.03.1892r. Siedem lat później dr Van Hoestenberghe z ekshumowanego ciała Ruddera wyjmuje piszczele i kości strzałkowe i daje ostateczny dowód podwójnego złamania i uzdrowienia. Dr Diday, który wcześniej bluźnit przeciw świętości Lourdes, a potem stał się jej obrońcą, napisał: "Jeżeli ręka była Boża, to jednak ślad, który zostawiła, jest na wskroś ludzki".

Jadwiga Piotrowska

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: czasy ostateczne
PostNapisane: 11 paź 2012, o 10:20 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6600
Skąd: Polska
Proszę tu masz wiele więcej chociaż przyznam że nie słysząc o poniższych a doświadczając innych wierzę w Boga Jezusa, Ducha Świętego, Maryję i Świętych , że istnieją , widzą nas, wysłuchują naszych próśb i Modlitw z serca i interweniują i to nad wyraz częstop -* znacznie częściej częściej niż by się wydawać mogło nam, nawet katolikom z wiarą. Po prostu nie szukamy sensacji i takich świadectw choć jest ich naprawdę mnóstwo. Wystarczy choć troszeczkę chcieć uwierzyć by przyjmować te fakty jako coś oczywistego. Bo przecież inne udowodnione zdarzenia normalnie przyjmujemy bez blokad duchowych a tu pojawia się problem .. bo jak to możliwe że tyle lat myliłem się ? , jak mogę nie mieć racji ? - tu sedno blokady w przyjmowaniu zwykłych - niezwykłych zdarzeń .

http://adonai.pl/cuda/

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: czasy ostateczne
PostNapisane: 11 paź 2012, o 10:26 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6600
Skąd: Polska
inny fragment

Jednym z najdokładniej przebadanych i udokumentowanych cudów było natychmiastowe uzdrowienie (połączone z odrośnięciem 6 cm kości) Petera van Ruddera, belgijskiego ogrodnika z miejscowości Jabbecke we Flandrii. 16 lutego 1867 r. spadające drzewo zmiażdżyło i tak nieszczęśliwie złamało kości piszczelową oraz strzałkową jego lewej nogi, że całkowicie utracił sześć centymetrów struktury kostnej. Powstała wskutek tego paskudna, ropiejąca rana. Osobisty chirurg rodziny królewskiej, prof. Thiriart, wraz z konsylium lekarskim podjął decyzję o natychmiastowej amputacji chorej kończyny. Pacjent jednak zdecydowanie odmówił i pomimo wielkich cierpień przez osiem kolejnych lat nie zgadzał się na ucięcie swej nogi.

całość / źródło : http://adonai.pl/cuda/?id=35

Wiara ateistów i wiara chrześcijan


Francuski pisarz Emil Zola udał się do Lourdes, aby opisać potem, że wszystko, co się tam dzieje, jest owocem fanatyzmu, iluzji, halucynacji lub oszustwa. Kiedy oglądał liczne wota od uzdrowionych ludzi zawieszone przed grotą objawień Matki Bożej, miał wtedy z ironią powiedzieć: "Widzę wiele lasek i kul, ale nie widzę żadnej drewnianej nogi"

Znany francuski ateista Felix Michaud stwierdził, że tylko odrośnięcie amputowanej nogi byłoby cudem, którego nikt nie mógłby zakwestionować, ale według niego takiego faktu nigdy w historii nie stwierdzono i z całą pewnością nigdy się on nie zdarzy. W podobny sposób lider dziewiętnastowiecznego antyreligijnego pozytywizmu - neurolog Jean Martin Charcot - drwił z uzdrowień w Lourdes, twierdząc, że nigdy nie spotkał się z przypadkiem odrośnięcia amputowanej kończyny. W tym samym duchu słynny francuski pisarz Emil Zola udał się do Lourdes, aby następnie opisać, że wszystko, co tam się dzieje, jest owocem fanatyzmu, iluzji, halucynacji lub oszustwa. Kiedy oglądał liczne wota od uzdrowionych ludzi zawieszone przed grotą objawień Matki Bożej, miał wtedy z ironią powiedzieć: "Widzę wiele lasek i kul, ale nie widzę żadnej drewnianej nogi".

Ateiści ci głęboko wierzyli w to, że nauka wyjaśni wszelkie tajemnice, a z czasem wyeliminuje wszystkie "katolickie przesądy". O istnieniu nadprzyrodzonych sił mógłby ich przekonać - jak sami twierdzili - tylko tak oczywisty fakt, jak na przykład odrośnięcie odciętej nogi lub ręki. Byli pewni, że coś takiego nigdy się nie zdarzyło i na pewno nigdy się nie wydarzy. Ta pewność wolnomyślicieli wynikała z ich ślepej wiary w ateistyczną ideologię.

Ich przekonanie, że nigdy nikomu nie została cudownie przywrócona żadna amputowana noga lub jakiś fragment kości wraz z mięśniami, skórą, nerwami i naczyniami krwionośnymi, nie było jednak zgodne z prawdą. Ludzie ci bowiem nie zdawali sobie sprawy z tego, że dokładnie takie cuda, jakich się domagali, zostały szczegółowo udokumentowane przez badania naukowe.

Jednym z najdokładniej przebadanych i udokumentowanych cudów było natychmiastowe uzdrowienie (połączone z odrośnięciem 6 cm kości) Petera van Ruddera, belgijskiego ogrodnika z miejscowości Jabbecke we Flandrii. 16 lutego 1867 r. spadające drzewo zmiażdżyło i tak nieszczęśliwie złamało kości piszczelową oraz strzałkową jego lewej nogi, że całkowicie utracił sześć centymetrów struktury kostnej. Powstała wskutek tego paskudna, ropiejąca rana. Osobisty chirurg rodziny królewskiej, prof. Thiriart, wraz z konsylium lekarskim podjął decyzję o natychmiastowej amputacji chorej kończyny. Pacjent jednak zdecydowanie odmówił i pomimo wielkich cierpień przez osiem kolejnych lat nie zgadzał się na ucięcie swej nogi.

W tym czasie jego zawierzenie się Matce Bożej coraz bardziej się pogłębiało. 7 kwietnia 1875 r. van Rudder, pokonując straszny ból, udał się razem z żoną do Oostaker, gdzie wybudowano kopię groty objawień Matki Bożej z Lourdes. Kiedy z wielkim trudem dotarł na miejsce, z głębi serca modlił się przed figurą Matki Bożej o przebaczenie swoich grzechów oraz o to, aby mógł podjąć pracę i zapewnić utrzymanie swej licznej rodzinie. W pewnym momencie poczuł, że coś dziwnego dzieje się w jego ciele. Momentalnie odrzucił kule, podbiegł bliżej figury i upadł na kolana u stóp Matki Boskiej. Krzyk stojącej opodal żony uświadomił mu, że stał się cud - został nagle uzdrowiony.

Badania lekarskie stwierdziły całkowite uzdrowienie Petera - w jednym momencie w jego nodze została uzupełniona brakująca kość o długości ponad sześciu centymetrów, wraz ze ścięgnami, naczyniami krwionośnymi, mięśniami i skórą. To wszystko zostało stworzone z niczego. Wielokrotne ekspertyzy naukowe potwierdziły fakt jego całkowitego i natychmiastowego uzdrowienia z odtworzeniem całej brakującej struktury kostnej jego lewej nogi. Pracodawca van Ruddera - wicehrabia Alberich du Bus, wysoki przedstawiciel loży masońskiej - widząc, co się wydarzyło, nawrócił się na katolicyzm.

Wiele jeszcze podobnych, cudownych uzdrowień dokonało się w historii Kościoła. Spośród nich trzeba przypomnieć szczegółowo zbadany cud przywrócenia amputowanej nogi po przeszło dwóch latach od momentu jej odcięcia. Miał on miejsce w miasteczku Calanda, położonym około 100 km od Saragossy. (Przyjrzymy się szczegółowo temu nadzwyczajnemu wydarzeniu w następnym artykule). Człowiek wierzący w Boga, kiedy się spotka z wydarzeniami i faktami, które mają znamiona cudu, nie zamyka się na nadprzyrodzony wymiar rzeczywistości, lecz jest otwarty na coraz pełniejsze poznawanie Tajemnicy - a więc zachowuje wolność w dalszych poszukiwaniach Prawdy. Kto zaś chce dojść do poznania Prawdy, musi - jak pisze św. Jan od Krzyża - "(...) wierzyć w istnienie Boga, który nie podlega rozumowi, woli, wyobraźni ani żadnemu zmysłowi; Boga w tym życiu nie można pojąć. Nawet najwyższe doznanie czy poznanie Go jest nieskończenie dalekie od tego, kim On jest rzeczywiście, i od posiadania Go całkowicie". Dlatego tylko na trudnej drodze wiary dokonuje się w człowieku proces jego duchowego rozwoju i odkrywania przezeń nadprzyrodzonej, niedostępnej naturalnemu poznaniu, rzeczywistości Boga. Natomiast ateista, który kwestionuje fakt istnienia Boga i samą możliwość zaistnienia cudownych zdarzeń, staje się niewolnikiem doktryny, w którą wierzy. W ten sposób ogranicza sobie zakres i wolność w poszukiwaniu Prawdy, ponieważ z góry zakłada, że nie może istnieć nadprzyrodzona rzeczywistość, która wymyka się empirycznemu doświadczeniu człowieka. Ateiści stają się więc zamkniętymi na ostateczne poznanie Prawdy niewolnikami własnej ideologii. Wielu z nich z wielką żarliwością prowadziło i prowadzi nadal krucjatę skierowaną przeciwko wierze w Boga, przeciw religii i ludziom wierzącym. Zniewoleni ideologią ateizmu, pragną uspokoić dręczący ich niepokój sumienia przez radykalne odrzucenie możliwości odkrywania duchowego wymiaru rzeczywistości na drodze poznania, którą proponuje wiara. Dlatego ateiści z wielką determinacją negują istnienie cudownych faktów, które zaistniały w historii ludzkości, oraz tego wszystkiego, co mogłoby zakwestionować podstawy ich światopoglądu.

W odróżnieniu od ateistów ludzie wierzący w Chrystusa są wolni od ideologicznego zniewolenia. Ich wiara wynika z przyjęcia największego cudu, jakim było Wcielenie i Zmartwychwstanie Chrystusa, oraz tego nieustannie trwającego cudu, jakim jest istnienie wszechświata - z jego doskonałą harmonią, prawami natury, tajemnicą życia na ziemi oraz myślącym, i wolnym człowiekiem. Zdeklarowani i zatwardziali ateiści, którzy świadomie odrzucają Boga, nie mogą się wymówić od winy, ponieważ - jak czytamy w Piśmie św. - "(...) od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy" (Rz 1, 20).

Ateistyczna ideologia zmusza jej wyznawców do nieustannego negowania rzeczywistości nadprzyrodzonej oraz możliwości istnienia wszelkich cudownych znaków. Światowej sławy włoski pisarz Vittorio Messori stwierdza, że zmuszeni są czynić to "(...) zawsze i wszędzie, pod karą utraty własnej wiary: brak religii, jak wiemy, nie jest niczym innym jak właśnie religią, na równi z każdą inną. A nawet więcej - jeszcze bardziej wymagającą. Z jakąż wolnością może stawiać sobie pytania o Tajemnicę ten. kto oparł swoje życie i swoje myśli na »założeniu«, że nic tajemniczego nie istnieje? Jak dalece może być wolny wobec faktów niewyjaśnionych ten, kto postępuje (zacytujmy Renana) według zasady, w myśl której »wszystko w historii ludzkiej musi mieć ludzkie wyjaśnienie« (Vittorio Messori: Cud, Księgarnia św. Jacka, Katowice 2000. s. 41). W historii nieustannie pojawiają się fakty, które podważają fundamenty ateistycznej ideologii. Są nimi różnego rodzaju cudowne znaki i wydarzenia, poprzez które Bóg wskazuje na istnienie nadprzyrodzonego wymiaru rzeczywistości. Cuda są specyficzną "mową" Boga, apelem skierowanym do ludzi zniewolonych przez ateistyczną ideologię, aby zdecydowanie jąodrzucili i otwarli się na przyjęcie tajemnicy Jego miłości. Dla wszystkich chrześcijan wiara w Ewangelię jest związana z wiarą w największy cud, jakim było Boże Narodzenie i Zmartwychwstanie Chrystusa, oraz w cuda, które czynił Jezus w czasie swej publicznej działalności, a po Jego śmierci i Zmartwychwstaniu - z wiarą w znaki i cuda. które zmartwychwstały Pan nieustannie czyni przez wstawiennictwo swojej Matki Maryi oraz apostołów i świętych. Pan Jezus mówił: "Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie" (J 4, 48) oraz wskazywał na znaczenie cudownych znaków, których dokonywał: "(...) niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi" (Mt 11, 5-6). Cuda i nadprzyrodznone znaki nieustannie towarzyszą działaniu Boga w historii naszego zbawienia. Są cuda, których Chrystus dokonuje w sferze duchowej: przebaczenie grzechów w sakramencie pokuty; Jego realna, osobowa obecność pod postaciami eucharystycznymi; każde nawrócenie czy zaistnienie wiary i miłości w sercu człowieka, przebaczenie i miłość nieprzyjaciół - są zawsze cudami łaski Bożej w duszy ludzkiej. Jezus Chrystus dokonuje cudownych uzdrowień również w sferze cielesnej człowieka. Poprzez te nadzwyczajne znaki pragnie umocnić lub wzbudzić wiarę u ludzi, aby otwierali swoje serca na Jego wszechmocną i pełną pokory miłość i miłosierdzie.

Powtórzmy jeszcze raz, że jedynym fundamentem i źródłem wiary dla każdego chrześcijanina jest przyjęcie cudownych faktów Bożego Narodzenia i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Każdy, kto te fakty odrzuca i nie wierzy w nie, przestaje być chrześcijaninem. Natomiast wszystkie inne cudowne wydarzenia mają jedynie za zadanie ożywiać i pogłębiać wiarę w realną obecność i zbawcze działanie Boga, który w łonie Maryi Dziewicy stał się prawdziwym człowiekiem, aby przez śmierć i Zmartwychwstanie dokonać naszego zbawienia. Święty Ambroży pisał: "Ci wszyscy, którzy odrzucają Boga żyjącego, klękają przed »bogiem nicością«", i zachęcał: "Służcie Chrystusowi, bo tylko On jest jedynym Panem dobrym i miłosiernym, który nie zniewala, lecz ofiarowuje prawdziwą wolność".


ks. Mieczysław Piotrowski TChr

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
desmus
 Tytuł: Re: czasy ostateczne i cuda ?
PostNapisane: 11 paź 2012, o 11:10 
Offline
200p
200p
Postów: 400
1. Ile było do tej pory ludzi na świecie?
Myślę, że dziesiątki o ile nie setki miliardów. Nawet licząc "po twojemu" czyli tylko według biblijnego wieku Ziemi.
2. Ile z nich chorowało na nieuleczalne (kiedyś i teraz) choroby?
Myślę, że setki milionów albo nawet miliard.
3. Za ilu z nich modlili się inni ludzie (rodzina, współwyznawcy itp.)
Myślę, że setki milionów.
4. Ilu z nich zmarło pomimo modlitw.
Myślę, że 99,9 % niestety.
Czymże są te tysiące potwierdzonych "cudownych" uzdrowień, wobec tych wszystkich zmarłych.

PROMIL?????

I na co to dowód?
Że Bóg powinien odwiedzić laryngologa.

A tak naprawdę na nic, bo gdyby Bóg istniał i był tak nieskończenie miłosierny i dobry to nie byłoby tlylu strasznych chorób.
Cyba, że Bóg jest sadystą i lubi patrzeć na cierpienie swoich dzieci.

P.

_________________
No religion, no problem.


Góra   
  Zobacz profil      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: czasy ostateczne i cuda ?
PostNapisane: 11 paź 2012, o 13:32 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6600
Skąd: Polska
Większość z tych chorob o ile nie wszystkie są konsekwencją wolnej woli człowieka i grzechu pierworodnego i naszych wyborów "dziś"
Patrz z własnej woli niszczenie zdrowia , alkohol, narkotyki, genetycznie modyfikowana żywność,

Wiele chorób jest wynikiem niszczenia przez człowieka natury i przyrody , powietrza i wody
To nie wina Boga ale nasz wybór i konsekwencje

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 82 ]  Idź do strony nr...        1, 2, 3, 4, 5, 6  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    |    Kto przegląda ten dział ?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  
cron

Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.
Czytając to Forum DDN, wyrażam swoją Miłość do Maryi i Jezusa Chrystusa, wierząc w Jego Wszechmoc i Miłosierdzie.

"Od Prawdy zależy przyszłość naszej Ojczyzny" - święty Jan Paweł II


Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy Jezu Ufam Tobie!

+ Ewangelia na każdy dzień     + Pismo Święte     + Katechizm Kościoła Katolickiego     + Portal Radio Maryja     + Słuchaj Radia Maryja, przez internet   
Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Polityka cookies. ;   Polityka prywatności.