Forum DDN - Drogowskazy do Nieba.
  

Strefa czasowa: UTC + 1



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 82 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Idź do strony nr...        1, 2, 3, 4, 5, 6  
Autor Wiadomość
desmus
 Tytuł: Re: czasy ostateczne i cuda ?
PostNapisane: 14 paź 2012, o 17:48 
Offline
200p
200p
Postów: 400
Bądź na zawsze zanurzony we krwi...., która została przelana?????!!!!! Niezły chorror!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! To jakiś satanizm, czy co ????????????????

_________________
No religion, no problem.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: czasy ostateczne i cuda ?
PostNapisane: 14 paź 2012, o 21:48 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
Żaden satanizm. Krew Chrystusa ma wielką moc uzdrawiania i ochrony
Oczywiście jeśli ktoś nie wierzy w Chrystusa i szatana, nie mają te moje informacje znaczenia... więc skąd tyle wykrzykników i obaw ? Przecież to wszystko wymysły podobno Desmusie :) i w naszej głowie jedynie wyobraźnia czyż nie tak tłumaczysz ?

Mimo to podam skąd procedura zanurzania w modlitwie i Krwii Chrystusa. Jest to miłe Bogu a dla nas bezcenny Dar o wielkiej mocy.
Tu różaniec i inne informacje o Krwi Chrystusa ,ze strony MISJONAREK NAJDROŻSZEJ KRWI CHRYSTUSA:

http://siostrymisjonarki.pl/apostolstwo ... stusa.html

http://siostrymisjonarki.pl/galeria/arc ... jrzec.html

http://krewchrystusa.pl/




I nie ma to nic wspólnego z szatanem a wręcz przeciwnie - ma wspólnego w walce z nim i ochroną przed nim. To za nas została przelana i polecono nam odwoływać się Jej mocy i działania w każdej jej kropli mi mocy. Oczywiście nie martw się że ktoś zanurzy Cię fizycznie w krwi :wink: - tu chodzi o zanurzanie Twojego Ducha i Duszy w mocy Krwi Zbawiciela.

Jest to więc działanie wyłącznie duchowe. A skoro je negujesz i jego istnienie, nic nie ryzykujesz bo wg Ciebie i tak nic się nie dzieje ... Skoro coś nie istnieje, to nie ma po prostu czego się bać (bo nie można bać się czegoś czego nie ma, proste ). Skoro logiki mamy używać to bardzo proszę, bądźmy konsekwentni w myśleniu i analizie.
;:108

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
desmus
 Tytuł: Re: czasy ostateczne i cuda ?
PostNapisane: 14 paź 2012, o 22:32 
Offline
200p
200p
Postów: 400
Cieszę się, że wreszcie przyznałeś mi rację. Może jeszcze będzą z ciebie ludzie :)

_________________
No religion, no problem.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: czasy ostateczne i cuda ?
PostNapisane: 14 paź 2012, o 22:38 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
Może będą. ;:167 To łaska mieć wiarę. Tu modlitwa zanurzenia i ochronna o wielkiej mocy od sióstr misjonarek Najdroższej Krwi Jezusa
viewtopic.php?f=60&t=47374&p=2465664&hilit=zanurz*#p2465664

Proszę chociaż zerknij i przeczytaj , nawet jeśli nie wierzysz , po prostu z czystej ciekawości o co tu chodzi , proszę.


Niech Jezus ma Cię w opiece, bądź zdrowy.

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
desmus
 Tytuł: Re: czasy ostateczne i cuda ?
PostNapisane: 14 paź 2012, o 22:51 
Offline
200p
200p
Postów: 400
:? tylko tyle.

_________________
No religion, no problem.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Klara
 Tytuł: Re: czasy ostateczne i cuda ?
PostNapisane: 23 gru 2012, o 12:06 
Offline
200p
200p
Postów: 273
CUDOWNA HOSTIA, HOSTIA UZDROWIŁA, Hostia z Sokółki, Jacek Dębko, Sokółka, Sokółka cudowna hostia, UZDROWIŁA GO HOSTIA

Jacek Dębko (55 l.) jest żywym dowodem na to, że cudowna hostia z kościoła w Sokółce (woj. podlaskie) uzdrawia! Mężczyzna ponad pół roku temu został zmiażdżony przez sortownik odpadów na wysypisku śmieci. Lekarze nie dawali mu żadnych szans na przeżycie. Ale brat śmiertelnie rannego mężczyzny, Zbigniew (49 l.), nie stracił nadziei. Modlił się żarliwie przed hostią, na której objawił się fragment ciała Jezusa i... pan Jacek wrócił do świata żywych.

Zobacz też Cudowna HOSTIA z SOKÓŁKI: Oto Serce Chrystusa. Hostia ...
Na ten wyjątkowy dzień wierni czekali dwa lata. Wczoraj podczas ...

O makabrycznym wypadku Jacka Dębko (55 l.) z Sokółki (woj. podlaskie) pisaliśmy w sierpniu ubiegłego roku. Mężczyzna pracował wówczas na wysypisku śmieci. Gdy przechodził koło hałdy odpadów, operator koparki nie zauważył go, załadował wraz ze śmieciami na łyżkę maszyny i... wrzucił do sortownika. 55-latek z wypadku wyszedł ze zgruchotaną czaszką, połamaną szczęką, zmiażdżonym okiem i licznymi krwiakami na mózgu. Lekarze nie dawali mu wielkich szans na przeżycie.
- Stan Jacka był beznadziejny, ale nam pozostała jeszcze modlitwa - wspomina brat śmiertelnie rannego, Zbigniew Dębko. Mężczyzna zamówił za brata mszę świętą w kościele w Sokółce i poprosił proboszcza o możliwość modlitwy przed słynną cudowną hostią, na której objawił się fragment ciała Jezusa. - Podczas modlitwy poczułem w sercu niesamowitą energię. I nagle miałem pewność, że Jacek będzie żył - wspomina pan Zbigniew.
Nie pomylił się. Już następnego dnia 55-latkowi zniknęła gorączka, po raz pierwszy od wielu dni zaczął się poruszać, aż wreszcie... odzyskał przytomność. - Lekarze dziwili się, że po takim urazie mózgu nie tylko żyję, ale też pamiętam imiona wszystkich moich krewnych. To prawdziwy cud - cieszy się uzdrowiony przez hostię pan Jacek. - Każdego dnia dziękuję Bogu za ocalenie - dodaje mężczyzna, klękając do dziękczynnej modlitwy.

_________________
Miłość nie jest kochana
Św. Franciszek


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
desmus
 Tytuł: Re: czasy ostateczne i cuda ?
PostNapisane: 26 gru 2012, o 01:40 
Offline
200p
200p
Postów: 400
To wiara czyni cuda.

_________________
No religion, no problem.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Admin_DDN
 Tytuł: Re: czasy ostateczne i cuda ?
PostNapisane: 26 gru 2012, o 09:41 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6490
Skąd: Polska
Jeśli wg Ciebie sama wiara a nie Bóg czyni cuda to uwierz że jesteś ptakiem , może wyrosną Ci skrzydła lub uwierz że nie musisz jeść by żyć , hm ?
Jeśli wyrosną Ci skrzydła lub bez jedzenia desmusie wytrzymasz w zdrowiu 3 lata, to uwierzę, że sama wiara w coś czyni cuda. Spróbuj myśleć i wierzyć szczytowo intensywnie , udowodnij swoją tezę.
W innym wypadku ( biorąc pod uwagę, że zdarzenia nadprzyrodzone , cuda zdarzają się ZAWSZE I TYLKO po modlitwach o nie do Boga lub Maryi ) uznaję z wszystkimi , którzy stanowią Kościół Jezusowy czyli wspólnotę wiernych Mu ZA CUDA WYKONANE PRZEZ BOGA LUB MARYJĘ a nie przez człowieka , który nic z siebie nie może takiego wykonać.

Jakże to proste a zarazem trudne do zrozumienia i akceptacji.

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Klara
 Tytuł: Re: czasy ostateczne i cuda ?
PostNapisane: 3 sty 2013, o 18:27 
Offline
200p
200p
Postów: 273
Kiedy wiosną 2009 roku Celina Łuckiewicz z Sokółki usłyszała, że ma raka nerki, jej świat się zawalił. Kobieta trafiła na stół operacyjny w Wielki Piątek. Usunięto jej chorą nerkę, ale rokowania nie były dobre. Lekarze ostrzegali, że trzeba szykować się na najgorsze. Dziś pani Celina ma się dobrze. Sokółczanka twierdzi, że powrót do zdrowia zawdzięcza... modlitwie przed hostią, która stała się widocznym znakiem cudu eucharystycznego. Okazuje się, że jej historia nie jest odosobniona.

To niepojęte dla rozumu
– Po wyjściu ze szpitala poczytałam w internecie o swojej chorobie. Okazało się, że z tym rodzajem raka szanse na przeżycie dwóch lat po operacji ma zaledwie 20 procent pacjentów. Byłam załamana – wspomina Celina Łuckiewicz.

Wtedy kobieta po raz pierwszy usłyszała, że w sokólskim kościele pw. św. Antoniego Padewskiego zdarzył się cud eucharystyczny.

– Powiedziała mi o tym koleżanka. Zaczęłam wypytywać znajomych o to wydarzenie, ale nikt nic nie słyszał. Nie wiedziałam, co o tym wszystkim sądzić. W końcu zapytałam o cud jednego z miejscowych księży. Oznajmił mi tylko tyle, że... nic nie może na ten temat powiedzieć. Dla mnie zabrzmiało to jak potwierdzenie cudu – przyznaje sokółczanka.

W połowie 2009 roku sprawa cudownej przemiany hostii w kościele św. Antoniego Padewskiego w Sokółce była utrzymywana w tajemnicy.

– Ta bardzo delikatna kwestia wymagała wnikliwego zbadania, dlatego Kościół zbyt wcześnie nie nagłaśniał zdarzeń, jakie miały miejsce w naszej świątyni jesienią 2008 roku, krótko po beatyfikacji ks. Michała Sopoćko – wyjaśnia ks. kanonik Stanisław Gniedziejko, proboszcz sokólskiej parafii pw. św. Antoniego Padewskiego.
Kapłan, który udzielał wówczas komunii, upuścił jeden z komunikantów na posadzkę. Hostię – jak robi się w takich przypadkach – umieszczono w specjalnym naczyniu liturgicznym z wodą. Komunikant jednak się nie rozpuścił.

– Na środku hostii zobaczyliśmy coś takiego, co określiliśmy jako żywą tkankę. Miała ona intensywny czerwony kolor i zajmowała ok. 1 cm kw powierzchni. Woda, w której leżał komunikant nie zmieniła swojego zabarwienia. Z ludzkiego punktu widzenia, było to niepojęte – wspomina ks. proboszcz Stanisław Gniedziejko.
Pobrane z hostii próbki zbadali dwaj niezależni eksperci. Wyniki badań nie pozostawiały wątpliwości – to tkanka ludzkiego mięśnia sercowego w stanie agonalnym.

Sprawę badała też powołana przez arcybiskupa białostockiego komisja, która w całym zdarzeniu nie dopatrzyła się działania osób trzecich. Tym samym Sokółka dołączyła do listy 132 miejsc na świecie, gdzie doszło do podobnych zjawisk. Do tej pory za cuda eucharystyczne Kościół uznał zaledwie siedem z nich.

Modlitwa dała siłę spokoju
Przemieniony komunikant został umieszczony w kaplicy w przykościelnej plebanii.
– Tak się składa, że kilka lat temu przygotowywałam wystrój tej kaplicy. Znajdują się tam m.in. obrazy mojego autorstwa – przyznaje Celina Łuckiewicz, która z wykształcenia jest plastyczką.

Kobieta bardzo zabiegała, aby umożliwiono jej modlitwę przed cudowną hostią.

– Moje prośby nie poszły na marne. 15 sierpnia 2009 roku zobaczyłam przemieniony komunikant. To było niesamowite – modlić się w obliczu czegoś, co jest potwierdzeniem tego, w co człowiek wierzył od najmłodszych lat. Kontakt z tą hostią dla kogoś, kto znajduje się w bezpośrednim zagrożeniu życia, daje niebywałe poczucie spokoju. A wiara czyni cuda – podkreśla Celina Łuckiewicz.

Po tej modlitwie kobieta poczuła się lepiej i szybko zaczęła wracać do zdrowia. Z punktu widzenia medycyny, nie było na to żadnego wytłumaczenia.

– Teraz o chorobie przypominają mi tylko obowiązkowe badania okresowe. Mam dobre wyniki i ogromną chęć do życia – przyznaje kobieta.

Coraz więcej łask
Do parafii św. Antoniego w Sokółce napływa coraz więcej sygnałów o łaskach, jakich ludzie doświadczyli po modlitwie w tej świątyni. Ktoś został uzdrowiony z nowotworu, komuś innemu wróciło czucie w nogach, ktoś wyszedł cało z groźnego wypadku...

_________________
Miłość nie jest kochana
Św. Franciszek


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Klara
 Tytuł: Re: czasy ostateczne i cuda ?
PostNapisane: 3 sty 2013, o 18:33 
Offline
200p
200p
Postów: 273
pani Grażyna, mieszkanka podsokólskiej wsi.

– Wraz z rodziną przeżywaliśmy wtedy bardzo trudne chwile. Kilka miesięcy wcześniej dowiedziałam się, że moja 27-letnia córka ma nowotwór. Mój Boże, to był jeden wielki koszmar. Świadomość, że moje dziecko może lada chwila umrzeć, wywoływała niebywały ból i cierpienie – opowiada pani Grażyna.

Stan 27–latki ciągle się pogarszał. Lekarze przyznali, że to beznadziejny przypadek.

– Wtedy zaczęłam się gorąco modlić o cud życia dla mojego dziecka. Im żarliwiej się modliłam, tym bardziej nabierałam wewnętrznego przekonania, że córka z tego wyjdzie, że choroba minie i nie zostanie po niej żaden ślad – przyznaje mieszkanka podsokólskiej wsi.

W dniu przeniesienia cudownej hostii do kościoła, pani Grażyna długo klęczała w świątyni.

– O modlitwę w intencji zdrowia córki prosiłam wszystkich krewnych i znajomych. Zwróciłam się też o pomoc do jednego z sokólskich kapłanów. Doświadczyłam wtedy ogromnej ludzkiej życzliwości. To, co przeżyłam w tym szczególnym dniu, na zawsze zachowam głęboko w sercu – mówi pani Grażyna.

Modlitwy zostały wysłuchane. Lekarze nie potrafili wyjaśnić, jak to się stało, że chora na raka 27-latka nagle wyzdrowiała. O tym, że nowotworu już nie ma, rodzina pani Grażyny dowiedziała się w wigilię 2011 roku.
– Bóg się narodził dla świata, a w naszym domu narodziło się drugie życie. Właśnie tak to sobie tłumaczyłam. Bóg pokazał swoją siłę. Brakuje słów, którymi mogłabym wyrazić całą radość – podkreśla szczęśliwa matka.
Kobieta nie ma żadnych wątpliwości, że modlitwy wypowiadane przed cudowną hostią mają szczególną moc.
– Tak się Panu Bogu podobało, że objawił cząstkę swego ciała właśnie w naszej Sokółce. To szczególna łaska dla tego miejsca na ziemi. Umiejmy z niej mądrze korzystać – dodaje pani Grażyna.

Ocknął się po ostatnim namaszczeniu
Niecodzienna historia przytrafiła się też Franciszkowi Krawczyńskiemu z Sokółki. Był początek września ubiegłego roku. Pewnego wieczoru liczący już ponad 90 lat pan Franciszek jak zwykle kładł się spać. I nagle poczuł się bardzo słabo...

– Zupełnie nic na to nie wskazywało, bo kilka dni wcześniej tato został poddany dokładnym badaniom lekarskim – mówi Jadwiga Michalak, córka pana Franciszka. – Tato ma wstawiony rozrusznik serca, dlatego systematycznie musi zgłaszać się na kontrole. I tym razem lekarze stwierdzili, że tato ma doskonałe wyniki i nic mu nie dolega.

Kiedy więc tamtej wrześniowej nocy rodzina pana Franciszka usłyszała, że z jego pokoju dochodzą dziwne odgłosy, wszyscy byli zaskoczeni i przerażeni.

– Usłyszałam, że tata się dusi – wspomina pani Jadwiga. – Wbiegłam do jego pokoju i zamarłam z przerażenia. Tata był wyprostowany, sztywny i zimny jak lód. Miał szeroko otwarte usta...

Franciszek Krawczyński był nieprzytomny. Wezwany lekarz pogotowia ratunkowego oznajmił, że to stan agonalny bezradnie rozłożył ręce. Poradził, żeby zapalić gromnicę i zawołać księdza. O zabraniu konającego do szpitala nawet nie było mowy. Pogotowie odjechało, a do pokoju wszedł ks. kanonik Stanisław Gniedziejko, proboszcz sokólskiej parafii.

– Doskonale pamiętam, jak zostałem wezwany do pana Franciszka. To było w nocy. Pochyliłem się nad nieprzytomnym mężczyzną i udzieliłem mu ostatniego namaszczenia – mówi proboszcz.
Kiedy kapłan zbierał się do wyjścia, nastąpiło coś nieprawdopodobnego.

– Tata... otworzył oczy, usiadł na łóżku i głośno powiedział do księdza: "cześć, Stanisławie”. Wszyscy byliśmy w szoku – wspomina Jadwiga Michalak.

– Jestem księdzem ponad 30 lat i pierwszy raz widziałem coś podobnego – przyznaje ks. kanonik Stanisław Gniedziejko.

Rodzina pana Franciszka ponownie wezwała karetkę. Mężczyzna trafił do szpitala, skąd wyszedł po trzech dniach. Miesiąc później – klęcząc przed cudowną hostią w sokólskim kościele – dziękował za darowane życie.
– Widocznie Pan Bóg chciał, żebym jeszcze pobył na tym świecie i za to chcę mu dziękować. Ludzie do Sokółki przyjeżdżają, bo cudów chcą doświadczyć. I dobrze robią, bo tu cudów będzie coraz więcej – nie ma wątpliwości Franciszek Krawczyński.

To duchowa medycyna
W dokumentacji gromadzonej w sokólskim archiwum parafialnym zostały opisane również inne przypadki niewytłumaczalnych – z punktu widzenia medycyny – uzdrowień. Jest wśród nich historia wyleczonej z nowotworu kobiety, Polki mieszkającej w Szwecji. Jest też opisane to, co spotkało chorego na autyzm małego chłopca. Po Mszy odprawionej w jego intencji przed cudowną hostią, lekarze cofnęli postawioną wcześniej diagnozę.

_________________
Miłość nie jest kochana
Św. Franciszek


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Klara
 Tytuł: Re: czasy ostateczne i cuda ?
PostNapisane: 3 sty 2013, o 18:40 
Offline
200p
200p
Postów: 273
Uzdrowienia fizyczne to nie jedyny cud, jaki dokonuje się w sokólskim kościele. Duchowni zwracają też uwagę na liczne przypadki przystępowania do spowiedzi osób, które latami nie korzystały z sakramentu pokuty. A to właśnie – jak twierdzą – sakramenty prowadzą do wewnętrznej przemiany człowieka. Nie na darmo św. Tomasz z Akwinu nazywał je duchową medycyną, której zadanie ma polegać na uzdrowieniu człowieka ze zła, egoizmu i grzechu.

_________________
Miłość nie jest kochana
Św. Franciszek


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Klara
 Tytuł: Re: czasy ostateczne i cuda ?
PostNapisane: 4 sty 2013, o 22:57 
Offline
200p
200p
Postów: 273
Cud eucharystyczny w Sokółce
Proście, a otrzymacie!
– Chciałabym krzyczeć na cały świat: „Uwierzcie, że Pan Jezus w Eucharystii jest żywy i prawdziwy. Słowa Jezusa są prawdziwe. Proście, a otrzymacie. Tylko jedno jest ważne – proście z czystym sercem” – mówi Krystyna Olofsson, która została cudownie uzdrowiona przez Jezusa Eucharystycznego w Sokółce.


Pani Krystyna jest Polką, która od 33 lat mieszka w Szwecji,
w Goeteborgu. Jest mężatką, matką, babcią, a nawet prababcią. Jak sama mówi, choć od wielu lat nie mieszka w Polsce, nigdy nie utraciła kontaktu ze swoim krajem ojczystym. – Często odwiedzam rodzinę, znajomych i miejsca uświęcone objawieniami Matki Bożej i Jezusa Miłosiernego. Częstochowa, Kraków, Łagiewniki, Licheń, Białystok – to miejscowości, które zazwyczaj znajdują się na moim szlaku – podkreśla kobieta i od razu dodaje: – Za każdym razem kiedy jechałam do Polski wiozłam z sobą bardzo dużo intencji: za moją rodzinę, krewnych i wielu wiernych z mojej wielojęzycznej parafii. Zawierzałam Jezusowi Chrystusowi i Matuchnie cały Kościół katolicki w Szwecji, szczególnie naszego biskupa i wszystkich księży. Dla siebie o nic nigdy nie prosiłam. Czasem po modlitwie mówiłam tylko: „Panie Boże, Ty wiesz czego dla mnie najbardziej potrzeba. Niech się dzieje wola Twoja, Panie”.

Choroba

W 2009 roku pani Krystyna zaczęła chorować. Odczuwała ból w okolicy trzustki i z dnia na dzień był on coraz większy. Od sierpnia ból się tak się nasilił, że kobiecie było trudno chodzić czy klęknąć. – Nie mogłam jeść, bo wtedy nie dawało się wytrzymać. Najgorsza była noc. Ukrywałam to przed moimi dziećmi. Nie chciałam, by się martwiły. Ale córka, z którą mieszkam, usłyszała jak nocą chodzę po pokoju i spytała, co się dzieje. Rozmawiając z nią, uspokajałam ją, że to nic takiego. Ona jednak zadzwoniła do Warszawy do mojej drugiej córki, która jest lekarzem. Ona od razu zadzwoniła do mnie i tłumaczyła mi, że jestem niepoważna, że mam 68 lat, a przy trzustce nie ma żartów – wspomina pani Krystyna.

Badania

Dzieci tak nalegały, że ich mama w końcu uległa i pod koniec września pojechała do Warszawy. Zanim jednak dotarła do stolicy zatrzymała się w Sokółce, gdzie zamówiła Mszę świętą do Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie z prośbą o łaskę zdrowia. – Modliłam się tam długo, ze łzami w oczach, zawierzając siebie. Jak zwykle powtarzałam: „Niech się dzieje wola Twoja Panie Jezu” – opowiada Krystyna Olofsson.
Gdy kobieta przyjechała do córki do Warszawy, zaraz zrobiono jej wszystkie badania, a wyniki pokazały, że trzustka jest zdrowa, ale duży polip blokuje jelito grube. Skierowano ją do chirurga, więc już na drugi dzień poszła na wizytę, w czasie której lekarz stwierdził, że natychmiast potrzebna jest operacja. – Wówczas automatycznie przypomniał mi się cud w Sokółce i przy tym słowa Pana Jezusa: „Proście, a otrzymacie”. W myślach oddałam się Panu Jezusowi i jak zwykle powiedziałam: „Niech się dzieje wola Twoja Panie”. Poprosiłam też chirurga o jeden dzień do namysłu. Miałam powody, by obawiać się operacji – biorę tabletki na serce i rozcieńczenie krwi, które muszą być odstawione przed operacją. No i narkoza, po której można się nie wybudzić – zaznacza pani Krystyna.

Rozmowa z Panem Jezusem

Po powrocie do domu córka Izabela tłumaczyła swojej mamie, że operacja jest konieczna. Ze łzami w oczach mówiła jej, jak bardzo jest potrzebna swojemu synowi, córkom, wnukom i prawnukowi. Tak minął wieczór. – Kiedy wszyscy poszli spać, długo modliłam się w swoim pokoju. Płakałam i płakałam przed Matką Bożą. I nagle przed oczyma stanął mi kościół pw. św. Antoniego w Sokółce, gdzie wydarzył się cud eucharystyczny, gdzie byłam ostatnio i modliłam się w różnych intencjach, także za siebie zamówiłam Mszę świętą. Tak gorąco i z takim oddaniem nigdy nie modliłam się za siebie jak wówczas. Z modlitwą na ustach usnęłam. Gdy się rano obudziłam, wydawało mi się, że cały czas rozmawiałam z Jezusem. Byłam tak radosna, że aż córka zapytała czemu jestem tak zadowolona. Odpowiedziałam, że czuję się dobrze, że operacja jest niepotrzebna. Dziś trudno wyrazić słowami, co wówczas czułam. Córka tłumaczyła mi, że to na pewno dzieje się z powodu lęku, który jest silniejszy od bólu. Ja jednak czułam co innego w moim sercu. Ja wiedziałam, że odwiedził mnie najlepszy z lekarzy – sam Pan Jezus. Zdecydowałam, by odmówić operację. Umówiłam się z córką, że pojadę do domu do Szwecji i zrobię tam jeszcze raz badania, by potwierdzić te, które robiłam w Polsce – snuje swoją opowieść pani Krystyna.

Została blizna

W Szwecji od lekarza rodzinnego pani Krystyna dostała skierowanie na dokładne prześwietlenie jelita grubego. Wynik był następujący: „Grube jelito czyste. Widoczne jest małe zwapnienie, jak gdyby blizna”. – Jest to łaska cudownego uzdrowienia. Wszyscy w rodzinie cieszyli się ze mną, a ja płakałam z radości. Nie umiałam zrozumieć, że ja – tak marne stworzenie – otrzymałam tak wielką łaskę. Za nią dziękuję każdego dnia i będę dziękować do końca mojego życia Jezusowi obecnemu w Najświętszym Sakramencie. Chciałabym krzyczeć na cały świat: „Uwierzcie, że Jezus w Eucharystii jest żywy i prawdziwy. Słowa Jezusa są prawdziwe. Proście, a otrzymacie. Tylko jest jedno ważne – proście z czystym sercem” – ze łzami w oczach mówi uzdrowiona kobieta.

Świadectwo łaski

Krystyna Olofsson szybko przetłumaczyła otrzymane w Szwecji wyniki, dołączyła wyniki robione w Polsce, opisała swoje uzdrowienie i wszystko to wysłała do Kurii Biskupiej w Białymstoku.
– W dowód wdzięczności wydałam nowenny do Jezusa w Eucharystii za pośrednictwem świętych. W tym małym modlitewniku jest 60 nowenn, a na okładce pokazany jest cud eucharystyczny. Jestem apostołką Bożego Miłosierdzia na całą Szwecję – wyznaje.
W krótkim czasie po uzdrowieniu, kiedy pani Krystyna przyjechała do Polski, prosto z lotniska w Warszawie pojechała do Sokółki, by tam na miejscu dziękować Panu Jezusowi obecnemu w Najświętszym Sakramencie. – Od tego czasu, gdy jadę do Polski najpierw jadę do kościoła pw. św. Antoniego w Sokółce, by adorować Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. To miejsce jest dla mnie szczególne. Jezu ufam Tobie – kończy swoje świadectwo pani Krystyna.

K.Olofsson

_________________
Miłość nie jest kochana
Św. Franciszek


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Klara
 Tytuł: Re: czasy ostateczne
PostNapisane: 4 sty 2013, o 23:22 
Offline
200p
200p
Postów: 273
desmus napisał(a):
Po pierwsze: Inne religie też mają potwierdzone przez wielu ludzi, naukowców, ateistów dowody na cudowne oddziaływanie na ludzi. Uzdrowienia, uratowania z opresji, katastrow itp.
Po drugie: co to jest 2000 lat?! Wiesz ile lat ma buddyzm jest o ok. 500 lat starszy od chrześcijaństwa o katolicyzmie nie wspominając. Shintoizm tak samo. Judaizm to sam wiesz.


Buddyzm nie jest religia ! Buddyzm (inna nazwa to: sanskr. Buddha Dharma; pāli. Buddha Dhamma lub Buddha Sasana – "Nauka Przebudzonego") – to jest system filozoficzno-etyczny uznawany przez wielu ludzi za filozofię, rzadziej za religię. Założycielem i twórcą jego podstawowych założeń był żyjący od około 560 do 480 roku p.n.e. Siddhārtha Gautama (pāli. Siddhattha Gotama), syn księcia z rodu Śākyów, władcy jednego z państw-miast w północnych Indiach.

Shintoizm, Sintoizm – tradycyjna religia Japonii oparta na mitologii japońskiej,Według mitologii zanim powstały niebo i ziemia w pramaterii rządziła trójca bóstw: Amenominakanushi, Takamimusubi i Kamimusubi. Potem zrodziło się siedem par bóstw, a ostatnia z nich, Izanami i Izanagi, dała życie panteonowi japońskich bóstw i stworzyła świat (Wyspy Japońskie).

Zawiłe dzieje mitologiczne kończą się zstąpieniem wnuka bogini Amaterasu na ziemię i objęciem nad nią panowania. Jej potomek, Kamuyamatoiwarehiko, po latach marszu dotarł do centralnej Japonii i w miejscowości Kashihara 11. dnia 2. miesiąca 660 roku p.n.e. objął godność cesarza Jimmu.
Według mitologii, obecnie panujący cesarz Akihito jest 125. potomkiem bóstw w prostej linii.
Modlitwa wygląda następująco: należy stanąć przed ołtarzem, ukłonić się, kilka razy klasnąć i wygłosić swoje życzenie czy podziękowanie. Do tego celu nie są potrzebne specjalne słowa, modlitwę można również „pomyśleć”.
ciekawa ta religia ... a gdzie jest Bóg ?
Domowy ołtarzyk shintō nazywa się kami-dana (półka bogów rodziny) lub senzo-dana (półka przodków). Mogą się na niej znajdować talizmany przyniesione z pobliskiego chramu lub z pielgrzymki do wielkiego chramu w Ise (Ise-jingū). Układa się dewocjonalia oraz przedmioty należące do wybitnych przodków i krewnych, tabliczki z ich imionami, ale także oferuje się bogom dary w postaci: ryżu, wody, soli, czy ryby...

_________________
Miłość nie jest kochana
Św. Franciszek


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Klara
 Tytuł: Re: czasy ostateczne
PostNapisane: 5 sty 2013, o 13:21 
Offline
200p
200p
Postów: 273
desmus napisał(a):
Po pierwsze: Inne religie też mają potwierdzone przez wielu ludzi, naukowców, ateistów dowody na cudowne oddziaływanie na ludzi. Uzdrowienia, uratowania z opresji, katastrow itp.
Po drugie: co to jest 2000 lat?! Wiesz ile lat ma buddyzm jest o ok. 500 lat starszy od chrześcijaństwa o katolicyzmie nie wspominając. Shintoizm tak samo. Judaizm to sam wiesz.


możesz podać jeden dowód na cudowne oddziaływanie na ludzi ?
Czy tak cudownie oddziałuje cesarz Japonii ?
a może wspaniale wyprowadza z kataklizmów , wiara w przeznaczenie ?
znasz pojecie Karma (lub karman) – w buddyzmie, hinduizmie i innych religiach dharmicznych jest to przyczyna - rozumiana w sensie prawa przyczyny i skutku.( Nie ma co uciekać przed płomieniami , bo to jest przeznaczenie , aby zginać w tych płomieniach , odmawia się niesionej pomocy tylko czeka ...).

Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych.

(wszedłeś do domu , który zaczął płonąć , to jest twój wybór i musisz umrzeć od tych płomieni bo widocznie takie było twoje przeznaczenie)

_________________
Miłość nie jest kochana
Św. Franciszek


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 82 ]  Idź do strony nr...        1, 2, 3, 4, 5, 6  

Strefa czasowa: UTC + 1


    |    Kto przegląda ten dział ?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  


Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.
Czytając to Forum DDN, wyrażam swoją Miłość do Maryi i Jezusa Chrystusa, wierząc w Jego Wszechmoc i Miłosierdzie.

"Od Prawdy zależy przyszłość naszej Ojczyzny" - święty Jan Paweł II


Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy Jezu Ufam Tobie!

+ Ewangelia na każdy dzień     + Pismo Święte     + Katechizm Kościoła Katolickiego     + Portal Radio Maryja     + Słuchaj Radia Maryja, przez internet   
Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Polityka cookies.